•  Andrzej Pilot.
     Andrzej Pilot. Fot. Jarosław Myśliwski
01.03.2018

Bomby ekologiczne, smog i truciciele

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach świętuje jubileusz 25-lecia. O tym jak powstawał, co finansuje i skąd ma pieniądze, rozmawiamy z prezesem Andrzejem Pilotem.

– Początek lat 90. XX wieku, powstaje lista największych trucicieli, z których większość znajduje się na Górnym Śląsku. Tajemnicą publiczną przestaje być istnienie bomb ekologicznych po upadłych zakładach. Świadomość i presja społeczeństwa są coraz większe, a nie za bardzo wiadomo, skąd brać pieniądze na likwidację zagrożeń. W takich warunkach powstają wojewódzkie fundusze ochrony środowiska.

– Zadania stawiane wojewódzkim funduszom były znacznie szersze, ale rzeczywiście w takich warunkach powstawały. Najpoważniejszymi wyzwaniami były bomby ekologiczne. Z większością udało się już uporać. Z pozostałościami po Zakładach Chemicznych w Tarnowskich Górach niestety tylko częściowo. Jednym z zadań wojewódzkich funduszy było współfinansowanie likwidacji tych PRL-owskich reliktów.

– Skąd wojewódzki fundusz ma pieniądze?

– Pieniądze na początku pozyskiwano z opłat pobieranych od podmiotów gospodarczych za korzystanie ze środowiska. To rekompensata za zanieczyszczanie środowiska, pochodzące stąd pieniądze wracają poprzez finansowanie inwestycji proekologicznych. Katowicki fundusz stał się od razu liderem. Biorąc pod uwagę industrialny charakter regionu, potencjalnych trucicieli było najwięcej. Przez ćwierć wieku, dzięki tym miliardom złotych wpompowanym w środowisko naturalne, możemy mówić o znacznej poprawie sytuacji. Mam na myśli nie tylko likwidację bomb ekologicznych, ale też gospodarkę wodno-kanalizacyjną, ograniczanie niskiej emisji czy edukację ekologiczną i profilaktykę zdrowotną.

– Za pieniądze funduszu udało się rozwiązać problem bomby ekologicznej pozostałej po Kaletańskich Zakładach Celulozowo-Papierniczych. Przez wiele lat toksyczne związki chemiczne zatruwały Małą Panew i wraz z jej wodami płynęły do Odry i dalej do Bałtyku. Zainteresował się tym WFOŚiGW i po dwóch latach problem rozwiązano. Fundusz podpisał promesę wartą 17 mln zł na dokończenie likwidacji bomby po Zakładach Chemicznych w Tarnowskich Górach. Tak wysokie kwoty można wymieniać dalej. Czy fundusz jest krezusem finansowym?

– Przez lata wypracowaliśmy sobie system, który polegał nie tylko na dotowaniu, ale też na pożyczaniu pieniędzy na preferencyjnych warunkach - niskie oprocentowanie i możliwość umorzenia do 40 proc. kwoty i dzięki takim instrumentom jesteśmy o wiele bardziej atrakcyjni od banków. Tak mnożył się kapitał i w tej chwili wartość funduszu to ponad 1 mld 200 mln zł. Dzięki temu możemy więcej dotować tych, których nie stać na pożyczanie, czy też prowadzą inwestycje szczególnie potrzebne ze względu na interes społeczny. To m.in. nasza perełka, czyli program dotacyjny dla osób fizycznych SMOG STOP. Ogólnie w ciągu roku udzielamy pożyczek i dotacji w wysokości około 400 mln zł.

– Które pana zdaniem inwestycje w powiecie tarnogórskim zrealizowane z pomocą funduszu były najbardziej spektakularne?

– To z pewnością wymieniona już likwidacja składowiska niebezpiecznych odpadów po KZCP. Dzięki dobrej współpracy z samorządem, za stosunkowo nieduże pieniądze, bo kilka milionów złotych, udało się rozwiązać poważny problem. Byliśmy i w dalszym ciągu jesteśmy bardzo zaangażowani w likwidację bomby ekologicznej po Zakładach Chemicznych w Tarnowskich Górach. Inwestycją, której po przeprowadzeniu już nie widać, a jest bardzo ważna dla środowiska naturalnego, jest budowa sieci kanalizacyjnej. Trudno znaleźć gminę, która budowała sieć kanalizacyjną bez pomocy WFOŚiGW. W Tarnowskich Górach podstawowym źródłem finansowania był unijny Fundusz Spójności, ale przedsięwzięcie wspierał także WFOŚiGW. W przypadku Kalet podstawowym źródłem pieniędzy były i nadal są, bo trwa kanalizowanie Miotka, dotacje i pożyczki z funduszu. W 2008 r. w WFOŚiGW powstał bardzo dobry program budowy przydomowych oczyszczalni ścieków, tam gdzie wydawanie pieniędzy na budowę sieci kanalizacyjnej jest ekonomicznie nieopłacalne.

– Fundusz wspiera też przedsiębiorców realizujących proekologiczne projekty.

– Wystarczy pojechać na ul. Sienkiewicza w Tarnowskich Górach i zobaczyć biurowiec Chemetu, który jest naszym stałym partnerem. Tu widać jak skutecznym instrumentem jest umorzenie części pożyczki, który wymaga przez beneficjenta wydania kolejnych pieniędzy na kolejną proekologiczną inwestycję. Chemet za pieniądze WFOŚiGW modernizuje kolejne hale produkcyjne, a biurowiec jest taką wisienką na torcie. Dobrze współpracuje się też ze spółdzielniami mieszkaniowymi Chemik i Gwarek, z bloków na Osadzie Jana zdejmowany jest obecnie azbest. Proszę zobaczyć jak wygląda budynek Szkoły Podstawowej nr 8 na osiedlu Przyjaźń. Ta inwestycja została zrealizowana w całości ze środków wojewódzkiego funduszu.

– Bardzo dużo uwagi poświęca się ostatnio problemowi smogu...

– A wydanych na likwidację niskiej emisji pieniędzy nie widać. Ostatnio rada nadzorcza zatwierdziła umorzenie dla Tarnowskich Gór części pożyczki zaciągniętej na budowę kanalizacji. Te 2 mln zł zostaną przekazane mieszkańcom w postaci dotacji do wymiany pieców. Wiem, że władze miasta mają obawy, że pieniędzy nie wystarczy, więc zamierzają składać wnioski na kolejne etapy ograniczenia niskiej emisji.

– Obecnie w Tarnowskich Górach realizowany jest z pomocą finansową funduszu projekt Hajcujymy - nie trujymy. Kiedy zobaczymy poprawę jakości powietrza?

– Pomysł zrodził się w trakcie mojej rozmowy z burmistrzem Arkadiuszem Czechem, dotyczy wykorzystania możliwości innowacyjno-technologicznych, którymi dysponuje Główny Instytut Górnictwa. Celem akcji jest pokazanie, że samo inwestowanie w rozwiązania mające na celu ograniczenie niskiej emisji, nie wystarczy. Trzeba zwrócić uwagę na to, w czym palimy, czym palimy i kontrolować. Hajcujymy - nie trujymy pokazuje, jak ważny jest ten ostatni element. Prawo nie pozwala wejść na posesję bez zgody właściciela, ale skontrolowanie, co wydobywa się z komina, nie narusza prawa. Sam z niecierpliwością czekam na wyniki akcji, ale już mnie słuchy dochodzą, że w niektórych dzielnicach po wizycie ekopatrolu kolor dymów się znacząco poprawił.

Kiedy zobaczymy efekty?

– To co powiem, nie zabrzmi optymistycznie. Nie szybciej niż za kilkanaście lat.

– Programem stosunkowo nowym, bo ma za sobą trzy edycje, jest wsparcie tworzenia Zielonych pracowni w szkołach. Ile takich pracowni otwarto na terenie powiatu tarnogórskiego?

– Ponad 20, zdecydowanym liderem jest gmina Tarnowskie Góry, gdzie udało się utworzyć pracownie w większości szkół. Projektem zainteresowały się też szkoły średnie, pracownie powstały w "Chemiku", "Budowlance", Zespole Szkół Techniczno-Usługowych. Wokół pomysłów na pracownie udało się zintegrować nauczycieli, samorządowców, rady rodziców i uczniów, co jest dodatkowym pozytywnym efektem. Zainteresowanie nie słabnie, dyrektorzy szkół i samorządowcy dopytują o kolejną edycję. Konkurs na projekty kończy się z końcem lutego. Następnie ogłosimy konkurs na realizację Zielonych pracowni.

Rozmawiał: Jarosław Myśliwski


komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.