• Wędrując po Beskidach nie sposób nie zauważyć problemu zamierania świerczyny.
    Wędrując po Beskidach nie sposób nie zauważyć problemu zamierania świerczyny. Fot. Jarosław Myśliwski
01.06.2016

Bonsai na Skrzycznem

Na początku lat 80. larwy zasnui świerkowej zaatakowały świerki na Skrzycznem. Owady, które nie wyrządzały dotąd znaczących szkód, ogołociły z igieł drzewa na powierzchni 420 hektarów. Mimo że od tamtego czasu minęło ponad 30 lat, szkody są widoczne po dziś dzień. Las wraca niemrawo. – 30-letnie modrzewie, które w dolinach nabierają powoli wartości drewna tartacznego, mają pnie grubości ludzkiego ramienia. Tutejsze buki kojarzą się raczej z bonsai, niż z dorodnymi drzewami – mówi Hubert Kobarski, nadleśniczy nadleśnictwa Bielsko-Biała. W zasadzie sadzenie drzew w tym miejscu ma na celu to, by nie było jeszcze gorzej. – Chodzi o zapobieganie erozji – dopowiada nadleśniczy Kobarski. Jest to lekcja o tym, że w czasach gdy wydaje się, że prawie wszystko jesteśmy w stanie załatwić kliknięciem komputerowej myszki, trzeba mieć szacunek do natury.

Podczas wakacyjnych wycieczek w Beskidy nie sposób nie zauważyć całych połaci gór ogołoconych z lasu. To efekt zamierania świerczyny, którą atakują m.in szkodniki. Skąd ten problem? Z chciwości. – Kiedyś były tu hale. W okresie I i II wojny światowej oraz dzielącego je dwudziestolecia posadzono na nich świerki. Kierując się wyłącznie ekonomią, wybrano gatunek szybko rosnący, łatwy w produkcji, jeżeli chodzi o materiał sadzeniowy – opowiadał na Skrzycznem w ubiegłym tygodniu nadleśniczy Kobarski. – Przyszedł okres prosperity, dziesiątej potęgi gospodarczej świata i w latach 70. emisje zanieczyszczeń przemysłowych spowodowały całkowite zniekształcenie środowiska naturalnego. Przyszły lata posuchy i świerk, z płaskim systemem korzeniowym, jako pierwszy przestał sobie radzić. Na osłabione drzewa weszły szkodniki. Także grzyby – opieńka i huba korzeniowa, gdy brakowało wody, okazały się bezlitosne dla świerków.

Było jasne, że jak to nazywają leśnicy, wobec rozpadu świerczyny konieczna jest przebudowa drzewostanu. Żeby ją prowadzić w Nadleśnictwie Bielsko-Biała założono szkółkę prowadzoną metodą kontenerową. Sadzonki stąd trafiają także do innych beskidzkich nadleśnictw, borykających się z przebudową drzewostanów.

Bielska szkółka specjalizuje się w produkcji buka. Co trzecie drzewo w nadleśnictwie jest tego gatunku. Świerków jest 28 proc. – Kiedyś odwrotnie – mówi nadleśniczy Kobarski. – Od 5 lat produkujemy także sadzonki jodły. Marzeniem jest, żeby jodły było przynajmniej 15 proc. Obecnie jest jej około 3 proc.

Buk i jodła mają szansę dominować w niższych partiach gór. W lasach wysokogórskich, w piętrze powyżej 900 m n.p.m., dwa podstawowe gatunki to świerk i jarzębina. Na Skrzycznem, ze względu na trudne warunki, sztucznie wprowadzono także kosodrzewinę. – Są książkowe zasady, ale najlepsze efekty mają ci nadleśniczy, którzy podpatrują naturę i od niej uczą się, co i gdzie posadzić – komentuje Hubert Kobarski.

Zamieranie świerków to problem występujący nie tylko w Beskidach i nie tylko Polsce. Zazwyczaj dotyczy tych drzewostanów, w które poważnie ingerował człowiek. Nigdy nie poprawimy natury. Jeżeli coś próbujemy wymóc na przyrodzie, to musimy spodziewać się odreagowania – uważa dr Kazimierz Szabla, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

Jednolite drzewostany świerkowe pojawiły się w Beskidach nie tak dawno. W połowie XIX wieku lesistość Beskidów Śląskich wynosiła 8 proc., a teraz to 40 proc. Przed świerkiem była Puszcza Karpacka, w której dominowały buki i jodły, a ilość świerka była umiarkowana.

"Początki dramatu górskich świerczyn w Polsce z narastającym niepokojem obserwowano już w latach 50. ubiegłego wieku w reglu dolnym Beskidu Małego i Śląskiego. W następnych dekadach świerkowa klęska zataczała coraz to szersze kręgi. W latach 2006-2010 w ośmiu beskidzkich nadleśnictwach trzeba było wyciąć, ze względów sanitarnych, 4,5 mln metrów sześc. drewna świerkowego. Nic nie mogło uratować chorujących świerczyn. W procesie ich zamierania ujawniły się niemal wszystkie znane nauce i praktyce leśnej przyczyny, prowadzące w jakże wielu wypadkach do wielkoobszarowej zagłady świerka – od uwarunkowań genetycznych, poprzez niszczycielski wpływ emisji przemysłowych, po gradację szkodników owadzich i spustoszenia, czynione przez rozprzestrzeniające się opieńki" - napisano w opracowaniu "Na ratunek zielonym Beskidom".

Najskuteczniejszą metodą walki jest możliwie jak najwcześniejsze wycinanie zaatakowanych przez szkodniki drzew. W 2002 r. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach, wspólnie z ekspertami Wydziału Leśnego ówczesnej Akademii Rolniczej w Krakowie, przystąpiła do opracowania "Programu dla Beskidów". Przewiduje on przebudowę gatunkową, zróżnicowaną w zależności od: położenia danego terenu, stopnia zaawansowania gradacji korników, pochodzenia genetycznego roślin itd. — Sadzimy mniej świerka, więcej buka i jodły, ale efektów należy oczekiwać za 100, 120 lat — uważa dyrektor Szabla.

W partiach górskich położonych powyżej 900 m n.p.m. świerk pozostanie podstawowym gatunkiem, bo klimat, jak i gleba nie pozwalają na hodowlę innych gatunków o znaczeniu gospodarczym. Trzeba się także liczyć z tym, że całkowita eliminacja świerka pociągnęłaby za sobą zniknięcie innych organizmów. Dla przykładu dzięcioł trójpalczasty będzie tak długo w Beskidach, jak długo będą świerki.

Obecnie 63 proc. wyrębu świerków to pozyskiwanie planowe, a 32 proc. wymuszone, gdy interwencyjnie wycina się drzewa zaatakowane przez choroby czy owady.

Materiał do artykułu został zebrany podczas wyjazdu studyjnego, zorganizowanego przez Lasy Państwowe oraz Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.

Jarosław Myśliwski

Treści zawarte w publikacji nie stanowią oficjalnego stanowiska organów Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Katowicach.


Artykuł ukazał się w GWARKU 23 z 07.06.2016

komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.