•  
      Zdjęcia ze zbiorów Izby Regionalnej w Piekarach Śląskich
11.03.2019

Do ślubu w czarnej kiecce i z zielonym wstążkami

Nie sala weselna, ale przyjęcie w domu i potem wyjście z orkiestrą na tańcowanie. Nie biała suknia, tylko czarna jakla i zielone wstążki. Śląski ślub sprzed lat zdecydowanie różnił się od współczesnego.

W książce "Rajza z piekarskom godkom" opracowaną przez Helenę Leśniowską czytamy wspomnienia Marty Wójcik z Dąbrówki Wielkiej. Pamięta, że dopiero kiedy ojcowie się dogadali, chłopak mógł przychodzić do dziewczyny na "zolyty". Ta ryglowała wtedy drzwi. Żeby zalotnik się do niej dobijał i by sąsiedzi to słyszeli.

Miesiąc przed weselem młodzi zapraszali gości. U młodej pani piekło się kołocze z makiem, serem i posypką. – Ten zwyczaj w wielu domach przetrwał do dziś – mówi Mariusz Jarzombek, który interesuje się śląskimi zwyczajami. Popularne jest też trzaskanie szkła przed ślubem, które nieraz bywa większą imprezą niż wesele.

Wesela w Dąbrówce Wielkiej, Miasteczku Śląskim, czy innych śląskich miejscowościach odbywały się w domach. Chałupy duże nie były, więc często scenariusz wyglądał tak, że u młodego spotykali się jego goście, u młodej – jej. Po ślubie wszyscy szli z orkiestrą, druhnami i drużbami do panny młodej na obiad, potem do pana młodego. A wieczorem na taneczną zabawę. – Moi rodzice brali ślub w latach 60. i też wesele było w domu. Tyle, że goście nie musieli iść nigdzie tańcować. Tancdila była przy domu – opowiada Jarzombek.

Gości na weselu zabawiali starostowie. Popularne było wspólne śpiewanie. W poprawiny do śpiewu i tańca przygrywał ktoś na akordeonie. Jak wspomina Marta Wójcik, potem goście szli przez wieś z "komedyjami". Przebierali się np. za niedźwiedzia, kota, kucharkę, śpiewali i tańczyli na drodze, przystawali przed chałupami i częstowali wódką. "Do północy bawiła się cała Dąbrówka" – czytamy w publikacji.

W zbiorach Izby Regionalnej w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Piekarach Śląskich jest też czasopismo "Panorama" z opisem stroju weselnego. Panna młoda musiała mieć czarną "kieckę", suto marszczoną, przeważnie adamaszkową i taką samą jaklę, czyli bluzkę z długimi rękawami zapinaną pod szyją. Na spódnicę zakładała biały albo barwny fartuch. Ozdobą czarnej jakli były sznury żółtych korali z dużym, złoconym krzyżykiem i zielone wstążki, wiązane tylko do ślubu. Obowiązkowy był też gruby mirtowy wianek i tzw. klapy, czyli dopięte do niego białe i niebieskie wstęgi.

Pan młody zakładał odświętny strój ludowy, do którego też przyczepiał zielone wstążki. Była jeszcze weselna różdżka, zrobiona ze sztucznych kwiatów, koralików, drobnych świecidełek, z długimi i szerokimi wstęgami. – Moi dziadkowie mieli pamiątkę – włożone w ramę ślubnego portretu, za szkłem mirtowy wianek babci i różdżkę dziadka – zauważa Barbara Fisher, prezes zespołu folklorystycznego Brynica. Opowiada też o oczepinach, kiedy panna młoda zamieniała wianek na chustkę purpurkę.

Agnieszka Reczkin


Artykuł ukazał się w GWARKU 10./2019 z 05.03.2019

komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.