• Edward Goszyk podczas prezentacji książki "Śląskie łowy", która odbyła się w kwietniu 2014 r.
    Edward Goszyk podczas prezentacji książki "Śląskie łowy", która odbyła się w kwietniu 2014 r. Fot. Archiwum
13.09.2016

Nie tylko gawędy pozostaną

Był leśnikiem, ale przede wszystkim pasjonatem lokalnej historii. Miał tę umiejętność, że mimo nagromadzenia dat, nazwisk i faktów historycznych, jego książki czyta się jak napisane ze swadą opowiadania. Ich język bliższy jest gawędzeniu uwodzącemu słuchaczy niż suchemu żargonowi naukowców. 3 września, w wieku 92 lat, zmarł Edward Goszyk. Przez długie lata pracował w Zielonej, w Kaletach spędził ostatni okres swego życia.

Jeżeli ktoś interesuje się historią północnej części Górnego Śląska, prędzej czy później natknie się na książki Edwarda Goszyka. Na te publikacje powoływał się dr Arkadiusz Kuzio-Podrucki, opisując na łamach Gwarka dzieje pałaców w Koszęcinie i Zielonej. W lipcu pisaliśmy, że Stowarzyszenie "Nasze Kalety" przygotowuje reprint książki Edwarda Goszyka "Kartki z dziejów Drutarni". Społecznicy wznowili także publikację "Miotek Zielona. Zarys dziejów wsi".

Jak to się stało, że leśnik został historykiem? Edward Goszyk opowiadał o tym podczas spotkania autorskiego, promującego książkę "Śląskie łowy":W 1972 r. wyszła taka książka "Lubliniec – zarys rozwoju powiatu". 440 stron, w tym całe pół strony o lasach, a łowiectwo było tabula rasa. Ta tematyka była nieznana autorom książki.

Z potrzeby serca i kronikarskiego obowiązku postanowił rzucić trochę światła na nieopisane dzieje łowiectwa. Okazało się, że poza uporem i benedyktyńską cierpliwością podczas szperania po archiwach, przedsięwzięcie wymaga umiejętności czytania gotyku, którym spisano większość materiałów archiwalnych. Kiedy już opanował sztukę czytania rękopisów, a dopiero na początku XX wieku zaczęto używać maszyn do pisania, przepastne archiwa stanęły przed nim otworem. Wtedy na dobre rozbudziła się w nim pasja do odkrywania tajemnic, spowitych mrokami dziejów. Najpierw pisał artykuły prasowe. – Wtedy nie było szans, żeby ukazała się książka, w której nie było słowa o Leninie ani Marksie – podsumował

Edward Goszyk. Z czasem pojawiły się też publikacje książkowe, do których wraca się nie tylko z ciekawości pobudzanej historią, ale dla czystej przyjemności czytania.

Jarosław Myśliwski


Artykuł ukazał się w GWARKU 37 z 13.09.2016

komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.