•  Ratusz.
     Ratusz. Fot. Pocztówki ze zbiorów S. Tomaszewskiego
29.12.2019

Pogadajmy o mieście, którego już nie ma

Miasto się zmienia. Jedne obiekty znikają, inne powstają. Po latach okazuje się, że tego, jak kiedyś wyglądały Tarnowskie Góry, możemy dowiedzieć się tylko ze starych pocztówek.

Arkadiusz Poźniak z Tarnowskich Gór jest inżynierem, a historia to jego pasja. Nie mogło być inaczej, bo ojciec – pasjonat historii wojskowości – umiejętnie podsycał zainteresowanie od najmłodszych lat. Gdy przeniósł się z Osiedla Przyjaźń na tarnogórską starówkę, poznał ludzi z sekcji ochrony podziemi Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej. Przystał do nich i, można powiedzieć, że historia go pochłonęła. Dzisiaj dzieli się swoją historyczną wiedzą via internet. Publikuje na kilku stronach, m.in. w regionalnym śląskim portalu Wachtyrz.eu oraz stworzonym przez siebie facebookowym fanpage`u "Na krańcu królestwa, am Ende des Reiches" artykuły na różne tematy, miedzy innymi takie, które dotyczą dawnych Tarnowskich Gór.

Miasto, które dziś możemy oglądać tylko na starych zdjęciach i pocztówkach, było całkiem inne. Niektóre budynki i miejsca przeszły metamorfozę, inne wyburzono, jeszcze inne wybudowano. Zmieniały się ulice, zmieniały się place. Ot, choćby sama płyta Rynku. Na pocztówkach z początku XX wieku widać na przykład pomnik książąt założycieli miasta – Piasta śląskiego Jana II Dobrego, jego następcy Hohenzollerna Jerzego Pobożnego von Ansbach oraz syna tego ostatniego – Jerzego Fryderyka. Dziś po pomniku nie ma śladu, choć wojnę przetrwał ustawiony już nie na płycie rynku, a pod ścianą kościoła ewangelickiego. Co ciekawe, w 1934 roku, kiedy większość w Radzie Miasta po raz pierwszy zdobyli Polacy, napis na pomniku zmieniono, tak by upamiętniał wyłącznie Jana II – zwraca uwagę Arkadiusz Poźniak.

Na innej starej pocztówce przedstawiającej tarnogórski Rynek widać pomnik założycieli ogrodzony metalowym płotkiem. Ale już na kartkach wydanych w latach dwudziestych lub trzydziestych płotka nie ma. Ogrodzenie usunięto w 1916 roku. Jedna z legend głosi, że ponoć poszedł na złom, a metal wykorzystano do produkcji potrzebnych na wojnie dział lub karabinów. Nie wiadomo, ale legend posłuchać miło. – Faktem natomiast jest, że po demontażu ogrodzenia postawiono tam przy okazji uroczystości nadania honorowego obywatelstwa miasta błyskotliwemu pogromcy wojsk rosyjskich feldmarszałkowi Paulowi von Hindenburg, dwie zdobyczne armaty, co również uwiecznione zostało na pocztówce – dopowiada nasz rozmówca.

Ratusz, który wybudowano w 1898 roku również się zmieniał. Co prawda na starej widokówce wygląda dokładnie tak samo jak dziś, ale jak to mówią, diabeł tkwi w szczegółach. Ten szczegół to figura na frontowej ścianie budynku. Tyle tylko, że dziś w niszy widzimy figurę robotnika kopalnianego, zwanego mylnie gwarkiem, trzymającego kaganek. – "Gwarek" stanął we wnęce nad herbem elektorów Brandenburgii dopiero po drugiej wojnie światowej, w 1958 r. Wcześniej, od początku istnienia budynku stał tam ufundowany przez władze powiatu tarnogórskiego posąg Jerzego von Ansbach, zniszczony dwa razy: oryginał - w 1934 r. po wspomnianym uzyskaniu większości w Radzie Miasta przez Polaków, a kopia - w 1954 r. A przecież Jerzy, choć po ojcu z Hohenzollernów, to jednak wnuk Kazimierza Jagiellończyka i siostrzeniec Zygmunta Starego – mówi dalej Arkadiusz Poźniak.

W 1908 roku wybudowano kamienicę na rogu dzisiejszej ul. Opolskiej i Rynku. Są stare zdjęcia, które pokazują to miejsce z czasów wcześniejszych, gdy stał tam budynek dawnego ratusza. Inna kartka, tym razem z wizerunkiem hotelu "Sechs Linden" (Sześć Lip). Wyraźnie widać, że kamienica, w której się mieścił, została później przebudowana i dziś próżno szukać podobieństw z budynkiem, który stoi tam teraz. Na tej samej pierzei, tuż obok kościoła ewangelickiego stał budynek zarządu kopalni Fryderyk, później plebania ewangelicka. Przetrwał (zniszczony bo zniszczony, ale zawsze) bodaj do lat pięćdziesiątych XX wieku. Dziś w jego miejscu stoi czołowe osiągnięcie służb ochrony zabytków przełomu XX i XXI wieku i wielkie osiągnięcie architektów i urbanistów, czyli niesławny "titanic".

Miejsc, budynków, obiektów, których już dziś nie ma, jest wkoło nas sporo. Nie ma już na przykład pałacu w Reptach Śląskich, nie ma synagogi, wyburzonej co prawda w 1943 r. przez niemieckie władze, ale spalonej – jeśli wierzyć ustnym przekazom sędziwych mieszkańców miasta – przez tarnogórzanina, mieszkańca domu w sąsiedztwie świątyni, znanego przed wojną w okolicy z prowokowania zatargów z żydowską społecznością miasta. Z nieznanych powodów zburzono siedzibę loży masońskiej, stawiając w jej miejsce "nowoczesny" budynek kolejowego domu kultury, nie tak dawno bezpowrotnie straciliśmy ładny budynek administracji dawnego ogrodnictwa przy ul. Wyszyńskiego na wysokości zamku w Starych Tarnowicach, rozsypały się i rozsypują nieliczne już chałupy dawnych górników, nie wiedzieć dlaczego komuś przeszkadzała nawet stara kuźnia, w której według legendy August Mocny miał łamać podkowy.

Jacek Tarski


Artykuł ukazał się w GWARKU 50/2019 z 17.12.2019

komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.