•  - W mediach pisano, że po operacji serca Litza się nawrócił, że zamiast pić tanie wino, zaczął pić wino kościelne itd. A ja po operacji byłem w totalnym kryzysie. Zrozumiałem, że cały czas próbuję kupczyć z Bogiem – opowiada
     - W mediach pisano, że po operacji serca Litza się nawrócił, że zamiast pić tanie wino, zaczął pić wino kościelne itd. A ja po operacji byłem w totalnym kryzysie. Zrozumiałem, że cały czas próbuję kupczyć z Bogiem – opowiada Fot. Jarosław Myśliwski
07.07.2018

Rozwiń skrzydła

– Gdy wymieniali mi serce i operacje nie udawały się, od żony usłyszałem: możesz umrzeć, ja ci pozwalam. My sobie poradzimy, a z tamtej strony będziesz mi bardziej pomagał – opowiadał Robert Friedrich “Litza”. – I to mi było bardzo potrzebne – dodał. Był jednym z gości Festiwalu Życia “Wstań”, który w ubiegłym tygodniu odbył się w Kokotku.

Jak opowiadał Litza bał się o to, jak jego żona Dobrochna poradzi sobie z trójką małych córek w jednopokojowym mieszkaniu na poddaszu, gdzie zima trzeba było cały czas palić w starym piecu. – W mediach potem pisano, że po operacji serca Litza się nawrócił, że zamiast pić tanie wino, zaczął pić wino kościelne itd. A ja po operacji byłem w totalnym kryzysie. Zrozumiałem, że cały czas próbuję kupczyć z Bogiem. Znacie to: idę na mszę, bo chcę za to lepsze auto, idę na pielgrzymkę, bo boję się niezdania matury – opowiadał kilkusetosobowej młodej publiczności. Znany muzyk kiedyś występował m.in. w Acid Drinkers, Turbo i Creation of Death, teraz jest znany z Luxtorpedy i prowadzenia zespołu dziecięcego Arka Noego.

Litzę pogrążonego w kryzysie wiary odwiedził Tomasz Budzyński z Armii, którą Friedrich bardzo lubił i na której koncerty chodził. Pomyślał, że zaraz dostanie propozycję grania w Armii, a Budzyński zaprosił go na katechezy. – Pomyślałem sobie: nie znam takiego zespołu. Właściwie powinienem odpowiedzieć: daj spokój chłopie, ja nie mam wiary. Ale nie wypadało mi odmówić – opowiadał. Pierwsza katecheza była o człowieku w kryzysie, o Abrahamie. Na drugą poszedł już z ciekawości i tak został. – Nie dajcie się oszukać, że sami zbudujecie relację z Chrystusem. Wspólnota jest potrzebna jak karawana, która cię poniesie. A ja wtedy zacząłem oglądać na własne oczy cuda, jak Pan Bóg ze śmierci wyprowadza życie. Jemu zawdzięczam także to, że po raz setny zakochuję się w swojej żonie i ciągle odkrywam w niej coś nowego, a nie jest to spinka do włosów – mówił Rober Friedrich. Na początku tego roku muzyk spadł ze sceny i połamał sobie żebra. Jak mówi miał dosyć postanowień wielkopostnych, których i tak nie udaje mu się dotrzymywać i poprosił Pana Boga, żeby podarował mu wyjątkowy Wielki Post. Podczas ostatniego zaplanowanego koncertu spadł ze sceny. Fizyczny ból i kilka tygodni w gipsowym kaftanie, który nie pozwalał położyć się do łóżka, były dla niego wyjątkowo cennym doświadczeniem. – Powiedziałem też Panu Bogu, że ponieważ i tak nie udaje mi się dotrzymać tego, co mu obiecuję, to nie będę w Wielkim Poście walczył z paleniem. Pewnie niektórych z was zgorszyłem tym, że palę. Kiedyś osądzałem palaczy, że głupota, że śmierdzą itd. Teraz już nikogo za nic nie osądzam. Przez 42 lata nie paliłem, potem nie wiem co się stało. Ale i tego, że będę palił w Wielkim Poście nie udało im się dotrzymać. Tak się połamałem, że nie mogłem palić – opowiadał. O. Tomasz Maniura zapytał muzyka jak się modli. Ten odparł, że sięga po broń, która daje kościół, czyli brewiarz, gdzie są psalmy i inne fragmenty Biblii oraz starochrześcijańskie pisma. – Od tego zaczynam dzień i dzięki modlitwie jest mniej trupów w domu. Proszę was o modlitwę, żeby był dobrym mężem, ojcem, dziadkiem i nie robił siary w życiu – odpowiedział na koniec Robert Friedrich "Litza".

Spotkanie z uczestnikami festiwalu miał także ks. prof. Grzegorz Polok, autor książki "Rozwinąć skrzydła", dedykowanej "tym, którzy nie poznali pełni radości czasu dzieciństwa i dorastania". Mówił o problemach DDD i DDA - dorosłych dzieci z rodzin dysfunkcyjnych i alkoholików. - 80 proc. studentów Harvadu za najpoważniejsze wydarzenie w życiu uznało rozwód rodziców. Szacuje się, że 40 proc. dorosłej populacji Polaków to DDA – mówił autor. To osoby, które w rodzinnych domach nie doświadczyły akceptacji, wsparcia i bliskości rodziców, zamiast tego były adresatami trzech komunikatów: nie mówić, nie ufać, nie odczuwać. Efektem są zwykle dobrze maskowane: lęki, niskie poczucie wartości, stałe poszukiwanie akceptacji, samotność, uzależnienia, gniew itd. W efekcie 50 proc. nie chce założenia rodziny, 60-70 proc. dziewcząt wychodzi za mąż za uzależnionych, dzieci alkoholików czterokrotnie częściej popadają w alkoholizm.

– Trzeba to przepracować, aby być dojrzałym, zdolnym do miłości człowiekiem – powiedział ks. Polok. Prowadził na ten temat warsztaty, zachęcał do odwiedzenia strony www.rozwinacskrzydla.pl.

Jarosław Myśliwski


Artykuł ukazał się w GWARKU 27/2018 z 10.07.2018

komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.