• Potrawa prosta, szybka, bo letniego czasu trochę szkoda na stanie przy garach, ale śledź zawsze podniebieniu miły, a i rozmowa przy dobrej sałatce ze śledziem jakoś lepiej się klei. Fot. Konrad Gonerd
    Potrawa prosta, szybka, bo letniego czasu trochę szkoda na stanie przy garach, ale śledź zawsze podniebieniu miły, a i rozmowa przy dobrej sałatce ze śledziem jakoś lepiej się klei. Fot. Konrad Gonerd
29.06.2015

Sałatka miłośnika Stasiuka

W Barcelonie o mało nie oberwał po twarzy od lokalnych żuli. Za to w dalekiej Turcji, gdzieś na granicy z Armenią, Irakiem, Syrią, ludzie byli dla niego mili, uczynni, sympatyczni. Nałogowy pożeracz książek, globtroter, zakochany w Gruzji poeta - Andrzej Kanclerz zaprosił nas do swojej kuchni i przy śledziowej sałatce opowiedział o swych fascynacjach.

Autor: Konrad Gonerd

Tarnogórzanin, nauczyciel, poeta, muzyk, obieżyświat. Późną, popołudniową porą zasiedliśmy przy stole do sałatki ze śledzia w jego autorskim wykonaniu. Potrawa prosta, szybka, bo letniego czasu trochę szkoda na stanie przy garach, ale śledź zawsze podniebieniu miły, a i rozmowa przy dobrej sałatce ze śledziem jakoś lepiej się klei.

Trochę o poezji

Dwa lata temu świętowałem trzydziestolecie swej poetyckiej działalności. W Tarnogórskim Centrum Kultury odbył się nawet mój benefis. Dziwnie się czułem jako jubilat, zwłaszcza że te trzydzieści lat minęło bardzo prędko — mówi Andrzej Kanclerz, który w kwietniu, nakładem Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej wydał kolejny tomik poetycki "Mapa czasu".

Poeta mówi, że to - według jego oceny - najlepsza z całej serii wydanych książek z jego poezją. — Próbuję spojrzeć na czas z innego, kwantowego punktu widzenia. Z perspektywy współczesnej nauki, biorąc pod uwagę to, że czas nie musi być linią prostą, że nie zawsze zdarzenia postępują kolejno po sobie. Czytelnik zresztą sam wyciągnie sobie wnioski z moich wierszy — mówi dalej Andrzej Kanclerz. Nawiasem mówiąc nie bez racji, bo wystarczy sięgnąć po pierwszą jego książkę "Wszyscy garniemy się do metafizyki" i porównać, co pisał 25 lat temu, a co pisze dzisiaj. A propos tomików, warto dodać, że Andrzej miał sporo szczęścia i na swojej drodze spotykał ludzi, którzy rozumieli, że poezji i poetom potrzebny jest mecenas, wspierali go w staraniach o wydanie kolejnych tomików.

Miłośnik książek

Wygląda na to, że sztuka czytania, o ile nie poszła, to idzie w zapomnienie. Statystyki wskazują, że czytamy coraz mniej. Andrzej Kanclerz statystyki wyraźnie zawyża. Mówi o sobie, że jest czytelnikiem nałogowym, czyta w zasadzie wszystko, co wpadnie mu w rękę. — To dlatego, że chcę doświadczyć wszystkiego i nie wybrzydzam. Czytuję przede wszystkim literaturę współczesną, polską, angielską, japońską, lubię reportaże. Szczególną uwagę poświęcam naszej najnowszej literaturze. O przeczytanych książkach piszę raz w miesiącu na blogu. Mam nadzieję, że zachęca to innych do sięgania po książki — opowiada o swoich lekturach.

Rzadko, by nie rzec, nigdy, zdarza się, by rzucił książkę po przeczytaniu paru stron, jako "niestrawną". Andrzej mówi, że za każdym razem, kiedy chce tak uczynić, odzywa się w nim nadzieja. Myśli, że a nuż coś z lektury wyniesie, czegoś się dowie, nauczy. Czasem rzeczywiście tak jest, ale często nadzieje okazują się płonne. Mimo tego czyta od deski do deski. Jest także przysięgłym fanem Andrzeja Stasiuka. Mówi że przeczytał wszystko, co wyszło spod ręki autora. Czemu akurat Stasiuka? Dlatego, że łączy go z nim zamiłowanie do podróży i terenów na wschód i południe od Polski.

W drodze

Jeśli idzie o Polskę, to najlepiej poznał ją z siodełka roweru. Przez kilkanaście lat, rok w rok jeździł z młodzieżą z tarnogórskich szkół na wyprawy rowerowe po kraju. — Byliśmy w miejscach, gdzie zmotoryzowany turysta raczej nie zagląda. Docieraliśmy do odległych zakątków kraju, jak choćby do Bierzwnika w województwie zachodniopomorskim, gdzie są jeszcze zabudowania pocysterskiego klasztoru z XIII wieku. Plany wypraw zawsze były opracowywane w ten sposób, by pokazywać uczestnikom miejsca jeszcze nieodkryte przez tak zwanego masowego turystę — wspomina nasz rozmówca.

Osobny rozdział należałoby poświęcić zagranicznym podróżom Andrzeja. Choćby tym samochodowym, podczas których odwiedził bodaj całą zachodnią i południową Europę. — Jednak Zachód nie bardzo mnie fascynuje, nie bardzo pociąga. Zdecydowanie lepiej czuję się na Wschodzie. Jestem zakochany w Gruzji, gdzie byłem dwukrotnie. Fascynująca była podróż do Turcji, gdzie jechaliśmy wzdłuż granicy z Syrią, Irakiem i Iranem, aż w okolice granicy armeńskiej pod Ararat, gdzie widzieliśmy to, co niektórzy nazywają Arką Noego — opowiada Andrzej Kanclerz.

Wschód, jak mówi nasz rozmówca, nie jest tak przewidywalny. Paradoksalnie jednak czuje się tam bezpiecznie. Mówi że ludzie są życzliwi, mili, sympatycznie odnoszą się do przyjezdnych. Zupełnie odwrotnie niż na bogatym Zachodzie, gdzie najbardziej zagrożony czuł się np. w Marsylii, a spacer po bocznych uliczkach Barcelony o mało nie zakończył się konfliktem z miejscową żulią, która miała apetyt na cudzą własność.

Lokalny patriotyzm

A ndrzej Kanclerz mówi o sobie, że jest lokalnym patriotą. Tarnowskie Góry to miasto, do którego tęskni i chętnie tu wraca nawet z najdalszych podróży. Od 6 lat zasiada w zarządzie Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej, gdzie pełni funkcję sekretarza i pomaga w działalności wydawniczeji pozyskiwaniu dotacji na różne przedsięwzięcia. . — Myślę że stowarzyszenie jest jedną z sił napędowych dla Tarnowskich Gór. Bez niego miasto byłoby jednym z wielu, a jest wyjątkowe — ocenia nasz bohater. Jego zdaniem szczególnie owocny był ostatni rok. Stowarzyszenie wyremontowało budynek kopalni, eksponaty w skansenie, wybudowało trasę małej kolejki.

Są tacy, którzy mówią, że w Tarnowskich Górach wystarczy otworzyć lodówkę, by wyjrzał z niej... Andrzej Kanclerz. Fakt, że angażuje się w wiele różnych przedsięwzięć, fakt, że bywa, animuje, występuje. Z drugiej strony trzeba sobie zdać sprawę z tego, że ton lokalnej społeczności nadają ludzie, których z natury jest wszędzie pełno.


Sałatka śledziowa
Produkty:
- śledzie typu matiasy,
- jabłko,
- żółty ser,
- puszka groszku lub groszek zielony blanszowany,
- cebula,
- kilka łyżek majonezu,
- przyprawy (według uznania).

Sposób przyrządzania: produkty drobno posiekać, zmieszać, dodać majonezu i dosypać przypraw według własnego upodobania. Podawać na zimno, zwłaszcza wtedy, kiedy letnią porą nie ma się ochoty na stanie przy kuchni.


komentarze
z gmin
z gmin
z gmin
z gmin
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.