Zdaniem Tarskiego - blog polityczny

21.07.2017

Trudno wracać

Urlop ma do siebie to, że w końcu przychodzi ostatni dzień. I na mnie przyszła więc kryska i musiałem wrócić do Polski. A tu… No przecież sami widzicie, dobra zmiana w natarciu, reforma goni reformę, kraj wstaje z kolan i w ogóle cud, miód, ultramaryna i marihuana. Chce się żyć!

Prawie trzy tygodnie spędzone w stolicy Zjednoczonego Królestwa poświęciłem nie słuchaniu, nie czytaniu i nie oglądaniu żadnych wieści z naszego pięknego kraju. Takie było założenie. Niestety, od dobrej zmiany uciec się nie da, bo istnieją jeszcze miejscowe media, takie tam różne BBC, SKY i inne. I właśnie one o Polsce od czasu do czasu mówiły. Mówiły, rzecz charakterystyczna, wyłącznie źle. Nie będę cytował, bo nie notowałem, ale wierzcie mi, że stwierdzenie "początek dyktatury" to jedno z łagodniejszych, jakie słyszałem. Mając wyobraźnię, spodziewałem się więc tego, że po powrocie zastanę kraj nasz przepiękny nieco odmieniony, lud będzie szczęśliwy, a spodziewane plony w kwintalach z hektara - rekordowe. 

No i wysiadłem z samolotu prościuteńko w zadymę z PIS-owskimi projektami ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym. Przygnębiające widowisko, ze zgranym aktorem Piotrowiczem w jednej z głównych ról. Peerelowski prokurator, będąc w siódmym, organizacyjnym niebie (no dobra, były prokurator) rządził w komisji jak chciał. Do tego gromada biegających po mediach posłów PiS-u, prezentujących przekaz dnia, bełkoczących o tym, że sędziowie to komunistyczne złogi, pozostałości mianowanych po wojnie, partyjnych aktywistów, zależne od polityków lewicy kreatury itp. Zastanowiłem się, ile w tym prawdy, oczywiście tylko na podstawie moich wiadomości z sądu w Tarnowskich Górach. Z tego co wiem, najstarszy, a przynajmniej jeden ze starszych sędziów tutaj ma coś koło 55 lat. Stanowczo za mało na to, by nominację odbierać z rąk Bieruta. 

Wiedząc, że dobrze nie jest, poszedłem pod tarnogórski sąd na manifestację przeciwników wprowadzanych na chybcika "reform". Uważałem, że tam jest moje miejsce, bo nie godzę się na proponowane przez PiS standardy. I dobrze, że poszedłem. Zobaczyłem, że jest nas, podobnie myślących, dość sporo. Zobaczyłem również, że to ludzie do tak zwanej rzeczy, życzliwi wobec siebie, myślący, potrafiący analizować, wyciągać wnioski, nie chlapiący ozorami po próżnicy, spokojni i zrównoważeni. Jakże inni od ekipy "latającej" po spotkaniach od prawej do lewej, wykrzykującej prymitywne hasła, prezentującej poziom dna i jeszcze tego, co na nim leży. Widziałem ich w akcji np. podczas spotkania z Borysem Budką, czy z Lechem Wałęsą. Chcieli wzbudzić gniew sali wobec gości, wyszło coś innego, wzbudzili poczucie wstydu.

Pod sądem wstydu nie było. Tarnogórzanie pokazali, że potrafią być razem i za czymś i przeciw czemuś. I to mi trochę słodzi gorzki smak po powrocie do kraju. Trochę. Na szczęście, oprócz wiekopomnych dokonań PiS-u, mamy jeszcze sprawy lokalne. Tu przynajmniej dzieje się dobrze. Oby to coś zwiastowało. Niepokoi mnie tylko pytanie, jak długo będzie trzeba sprzątać efekty tej człej dobrej zmiany?


komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.