Zdaniem Tarskiego - blog polityczny

21.01.2018

​Na zielonej łące pasły się zające, a polityka logice się wymyka

Kto głosował na kandydata o nazwisku Głogowski Tomasz, ten głosował, jak rozumiem na PeO. A skoro tak, to opowiedział się za pewnym światopoglądem, stylem uprawiania polityki, czy wreszcie za określonymi zasadami, sposobem odnoszenia się polityków do wyborców i za czym tam jeszcze. W każdym razie, gdyby ten, kto głosował na PeO był zwolennikiem stylu, zasad i światopoglądu preferowanego przez PiS, to z pewnością na PeO by nie głosował i wrzucił do urny kartkę z krzyżykiem przy PiS-ie.

Życie jednakże tylko z pozoru jest takie proste. Rzeczywistość, mówią niektórzy, jest o wiele bardziej skomplikowana i momentami przypomina tę, którą znamy choćby z filmu "Lot nad kukułczym gniazdem". Okazuje się bowiem, że głosujący na Głogowskiego Tomasza otrzymali od niego prezent w postaci tego, że nie głosował w sprawie przekazania sejmowej komisji projektu liberalizującego aborcję. Między innymi dzięki braku głosu posła z Tarnowskich Gór projekt rozpatrywany przez komisję nie będzie. Paranoja polega na tym, że poseł Głogowski był w tej sprawie bardziej radykalny od Prezesa di tutti Prezesi Kaczyńskiego Jarosława, który to nie miał nic przeciwko temu, by obu projektom przyjrzała się komisja.

Już słyszę głosy niektórych, że jestem za "zabijaniem dzieci", bo krytykuję gościa, który jest temu zdecydowanie przeciw. Nieprawda, nie jestem. Jestem tylko za tym, by słowa dotrzymywać. Jeśli poseł uważa, że ileś podpisów obywateli powinno trafić na hasiok, niech se uważa. Ale niech nie oszukuje wyborców, którzy wybrali go między innymi dlatego, że partia, jaką reprezentuje ma w danej sprawie taki, a nie inny pogląd. Co zaś do mnie, to uważam, że w naszym pięknym kraju gadanie o aborcji, czyli debatowanie o tym, czy przepisy zaostrzyć, czy zliberalizować, jest bezprzedmiotowe.

Czemu? To proste. Środowiska prawicowe (właściwie nie wiem czemu prawicowe, skoro pełno tam tych wszystkich pińcet plus, czyli rozdawania, czyli socjalizmu, a socjalizm to lewica, ale niech im będzie) trąbią, gdzie tylko mogą, jaki to nasz kraj jest katolicki, jaki to lud wierzący i praktykujący, jaki pobożny, wierny i w ogóle och i ach. Skoro tak, to o czym mówimy? Wszak wierzący, praktykujący, pobożny itede w ogóle przez łeb nie przepuści myśli o żadnej aborcji, bo to grzech i to do tego śmiertelny. Problem więc ludu tego nie dotyczy, więc o czym w ogóle mowa? O tej garstce bezbożników? A tak poważnie, to skoro aborcji mówimy nie (uważam, że aborcja to zło, to ostateczna ostateczność w ostatecznej ostateczności), to może zastanówmy się nad czymś innym, czyli antykoncepcją.

Nie, nie, nie za rozdawaniem kondomów w szkolnych toaletach i lekcjach naciągania ich na drewniane ptaki w klasach od 1 do 3 i na ptaki z gumy w klasach starszych. Nad najlepszą antykoncepcją, jaką sobie można wyobrazić, czyli nad edukacją. Skoro (ponoć tak jest) czterdzieści procent gimnazjalistów nie widzi związku pomiędzy uprawianiem seksu i zajściem w ciążę, to trzeba bić na alarm i uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. Tymczasem pełnomocnikiem ministry edukacji w tym zakresie jest niejaka Urszula Dudziak, która zasłynęła twierdzeniem, że "kto stosuje antykoncepcję, umniejsza własną godność", a czołowymi ekspertami w tej dziedzinie jest ksiądz Oko i jeszcze jeden o skomplikowanym, niepolskim nazwisku, który gada, że dzieci poczęte in vitro mają bruzdę na czole. Z taką edukacją to my daleko nie zajedziemy. A jednak zamiast debaty na temat zasadniczy, rozgrywka idzie o to, by zaciemnić obraz i nie mówić o wychowaniu seksualnym, tylko o wychowaniu w rodzinie czy czymś takim. Temat to oczywiście zastępczy, przy czym zwolennicy nie nazywania seksu seksem zdają się nie wiedzieć, że, jak mawiał porucznik Borewicz, tego nie robi się obrączką. A co do ilustracji, wymieniłem, przyznaję się do błędu i przepraszam. 


komentarze
z gmin
z gmin
z gmin
z gmin
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.