Zdaniem Tarskiego - blog polityczny

14.01.2018

Niemoc wobec pomocy

Jerzy Owsiak nie chce być identyfikowany z jakąkolwiek opcją polityczną. I pewno nikt by styczniowej akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z polityką nie łączył, gdyby nie ci, którzy za wszelką cenę chcą zohydzić jedną z najpiękniejszych inicjatyw, jakie w ogóle w Polsce miały miejsce. To oni przyprawiają Owsiakowi gębę człowieka uwikłanego w polityczne układy. Po co to robią?

Tak, wrzucam pieniądze do puszki wolontariuszy WOŚP. Wrzucam, bo po pierwsze i najważniejsze uważam, że to dobrze ulokowany pieniądz, pieniądz, który wydany zostanie rozsądnie, na rzeczy, z którego pożytek będą miały moje wnuki. Po drugie daję na orkiestrę, bo nie toleruję obłudy, nie cierpię bigoterii, nie znoszę maskowanej świętoszkowatym bełkotem złośliwości, plucia jadem, strzykania sam już nie wiem czym, co od przynajmniej paru lat ma miejsce bezpośrednio przed styczniowym finałem ze strony tak zwanych środowisk prawicowych i niektórych środowisk zbliżonych do Kościoła Katolickiego, co zresztą przenika się nawzajem, ale to już inna para kaloszy.

Taka na przykład Krystyna Pawłowicz pisze, że aby nie dawać kasy Owsiakowi, trzeba mieć odwagę. Argumenty: bo Owsiak i jego kolesie atakują kościół, bo wypędzają z Woodstocku ewangelizatorów, bo "Owsiak robi spędy polityczno-ideologiczne i lewacko indoktrynuje młodzież, która chyba specjalnie nie interesuje się życiem wokół, raczej szukając od niego ucieczki". Proszę zwrócić uwagi, ile miłości bliźniego, ile tolerancji i dobra jest w słowach tej starszej pani, która gdzie tylko może i kiedy tylko może ogłasza, jaka to z niej katoliczka.

Albo taki na przykład ksiądz i do tego jeszcze profesor Bortkiewicz. Na jednym z katolickich portali ksiądz snuje rojenia, że katolik nie powinien dawać kasy na WOŚP. Bo co? Bo nie wie, czy daje na sprzęt, czy na Hare Kriszna. Księżulo insynuuje również, że to kasa, która trafia do kieszeni szefa Orkiestry. Kamuflując to wątpliwościami, mówiąc dokładnie tak: "nie wiem czy daję na hasłowe cele, na wsparcie Hari Kriszna, na Woodstock, czy na rodzinę pana Owsiaka". I znów zwrócę uwagę na to, ile w tym wszystkim miłosierdzia, wiary w człowieka, ile dobroci i w ogóle wszystkiego tego, co kojarzy mi się z tak zwanymi wartościami, że litościwie nie umieszczę przymiotnika. 

Czemu tak jest? To proste. Temu, że Orkiestra to inicjatywa poza kontrolą, jednocząca tysiące młodych ludzi, których Owsiak potrafi porwać, zainfekować swoim entuzjazmem, przekonać, że robią dobrą robotę, że są ważni, robią coś ważnego, że bez nich by się nie obeszło. I jeszcze jedno. Owsiak pokazuje dzieciakom, że traktuje ich poważnie, z szacunkiem. Mówi do nich, jak do dorosłych, zwraca się do nich z szacunkiem, wobec nikogo nie zachowuje się protekcjonalnie. I nie jest ważne, czy ktoś ma pięć lat, czy pięćdziesiąt. Nie jest ważne, czy jest uczniem podstawówki, ślusarzem, inżynierem, profesorem. Każdy jest ważny, każdy ma do spełnienia pewną rolę. Nikt nie jest anonimowy, każdy ma identyfikator ze zdjęciem, z imieniem i nazwiskiem, z numerem i czym tam jeszcze. I tak samo, jak Owsiak szanuje biorących udział w akcji, tak oni szanują jego i wierzą mu, z wzajemnością zresztą. Bo Owsiak mówi im "róbta co chceta", ufając, że młodzi są mądrzy i "co chceta" zrozumieją właściwie.

I tego rozmaici prawicowcy wybaczyć mu nie mogą. Jak to jest, że lekko jąkający się facet w różowych okularach, w czerwonych spodniach i żółtej koszuli porywa takie tłumy?  Jak to jest, że cała zimowa akcja tak się sama napędza? Jak to jest, że zamiast wstępować do "Strzelca" i brać udział w marszach żołnierzy przeklętych, idą w styczniu zbierać pieniądze? A najgorsze jest to, że są razem, czują prawdziwą wspólnotę. Że widzą, iż są tacy, którzy zwracają się do nich w ich języku, a przekaz jest prosty i oczywisty: pomagajmy, szanujmy, tolerujmy, bo jesteśmy tacy sami, bo dziś ktoś potrzebuje pomocy i ja wyciągam rękę do niego, a jutro ja będę pomocy potrzebował, więc chciałbym liczyć na to, że ktoś poda rękę i mnie. 

Tych, którzy są z Owsiakiem trudno później przekonać do innych rzeczy. Trudno zrobić z nich posłuszne stado, wmówić im, że są owcami i tak ich traktować. Zmuszać do prawomyślności. Przekonać, że wolność wyboru jest rzeczą złą, zgubną. Ci, którzy tak sądzą, wolą przecież urobić młodą ekipę do konsystencji im odpowiadającej. Wsączyć w mózgi swoją hierarchię ważności. wpoić swój sposób myślenia, przekazać własną wersję historii, własny obraz rzeczywistości i odpowiednią wizję przyszłości. Uczynić ich spolegliwymi, ale nie w znaczeniu, jakie słowu "spolegliwy" nadał prof. Kotarbiński, to znaczy nie po to, by uczynić ich ludźmi, na których można polegać, którym można zaufać, na których można się oprzeć, lecz ulepić istoty uległe, posłuszne, nie wystające ponad. 

Rozpisałem się, zamiast streścić się w jednym zdaniu. Daję kasę Owsiakowi, bo uważam, że tak trzeba. 


komentarze
z gmin
z gmin
z gmin
z gmin
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.