Zdaniem Tarskiego - blog polityczny

  •  
     
08.05.2017

Ojczyzny łono

Wróciłem na ojczyzny łono, a tu niespodzianka. I to z czyjej strony, ze strony samego głównego lokatora pałacu prezydenckiego.

Ze względu na wiekopomne dokonania w dziedzinie obrony demokracji i ładu konstytucyjnego w Rzeczypospolitej Polskiej, ze względu na charakter i nader osobliwie rozwinięte poczucie niezależności, ze względu na wiele, wiele innych, wykazanych i wykazywanych na bieżąco umiejętności, jak choćby umiejętność jazdy na nartach, gdy trzeba zabierać głos w sprawach wagi państwowej, słowo "prezydent" w stosunku do osoby Dudy Andrzeja, nader trudno przechodziło mi przez gardło. 

Nie żebym tam nazywał tego pana od razu "Budyniem", "Klęczonem", "Człowiekiem z Du.ą na Brodzie" czy jak tam inni niewdzięcznicy go zwą. Nie, zdecydowanie nie. Pozwalałem sobie co najwyżej na niewinne "Ten Pan", ewentualnie na skromniutkie sformułowanie "Gostek". Szacunku dla Andrzeja Dudy miałem zaś tyle, że można nim było zasilić kieszonkową latarkę. Jeśli by poziom owego szacunku porównywać do poziomu szacunku do kogoś żyjącego współcześnie, to należałoby wymienić tak wybitne postaci życia publicznego, jak Szydło Beata, Macierewicz Antoni, Berczyński imienia nie pomnę, oraz ich wielki mistrz Kaczyński Jarosław. Cóż, wolny kraj, nikt mi prezydenta szanować nakazać nie może. Niemniej jednak miałem z tego powodu dyskomfort niejaki, albowiem jakoś tak się nauczyłem, że głowa państwa to ktoś, kogo jednak szanować by trzeba. Jednak nie mogłem się do tego zmusić, podobnie jak przez całe życie nie zmusiłem się do jedzenia szpinaku, choć on podobno smaczny i zdrowy jest. 

Tak zwany długi łykend spędziłem w Niemczech. Nie znam kraju sąsiadów, więc postanowiłem tam właśnie pojechać. Pojeździłem trochę po Saksonii, Turyngii, zajrzałem na parę dni do przepięknej Bawarii. Spotkałem na swojej drodze uśmiechniętych, życzliwych i sympatycznych ludzi. Każdy, do kogo się zwróciłem, odpowiadał mi uprzejmie, kelnerzy i barmani traktowali mnie jak gościa, hotelarze zresztą podobnie. Będąc w poznawczej euforii, rychło zapomniałem o kraju mym ojczystym.

Ale, jak się okazało, w międzyczasie pan Duda udzielił wywiadu, w którym powiedział, że nie jest prezydentem tych, którzy nań nie głosowali. I, powiem szczerze, odetchnąłem. Oto bowiem pierwszy narciarz Rzeczypospolitej zdjął ze mnie obowiązek szanowania go oficjalnie. No bo skoro na niego nie głosowałem... 

Kamień z serca. Uczucie euforii, jakie mnie ogarnęło, porównywalne było tylko z uczuciem euforii w dniu, kiedy dowiedziałem się, że jako Ślązak jestem zakamuflowanym Niemcem oraz w dniu, gdy na jaw wyszła moja przynależność do gorszego sortu. Od razu piwo okazało się bardziej perliste i aksamitne, leberwurst lepiej doprawiony, brathering mniej słony, a apfelstrudel miał więcej cynamonu, który uwielbiam. Wróciłem na ojczyzny łono lżejszy o bagaż wątpliwości i spokojniejszy. Przecież zdjęto ze mnie obowiązek. Poważny obowiązek.   


komentarze
REKLAMA
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.