Zdaniem Tarskiego - blog polityczny

10.07.2018

Polactwo w natarciu

Istnieje coś takiego, jak polactwo. Dla mnie jest to zbiór najpodlejszych cech, jakie ku swojej wygodzie przyswoili sobie (nabyli) niektórzy nasi ziomkowie.

Scena pierwsza. Osiedle "Przyjaźń", ulica. Przy jednym z bloków trwa remont (rozbudowa) parkingu. Dlatego miejsca jest mało, auta stają wzdłuż krawężnika, na jezdni. Nagle na wolne miejsce zajeżdża samochodem młoda (na oko rozumna, grzeczna i, jak to mówią, kumata) dama. Zatrzymuje się, wyłącza silnik, wysiada. Auto, jak zauważam, zatrzymane zostało bez tzw. głowy. Widać kobieta była zajęta swoimi myślami i nie zwróciła uwagi, że zamiast jednego, zajmuje ze dwa miejsca parkingowe. Uważając bacznie na treść i formę, proszę ją, by przestawiła samochód. Niewiele wysiłku to kosztuje, a efekt to dwa uwolnione stanowiska. Pani mierzy mnie wzrokiem, że tak powiem niezbyt życzliwym, wsiada jednak do auta i przemieszcza je o metr. Za mało, więc proszę raz jeszcze o to samo. I wtedy do głosu dochodzi polactwo. Pan, który stojąc z boku czeka na kobietę z auta, odzywa się do mnie tak: - Dobra, idź pan już stąd. I auto zostaje właściwie tak, jak stało. Inni niech się denerwują, że miejsca nie ma. Polactwu korona by pewnie z głowy spadła. 

Scena druga. Wypadek, kupa gapiów. Rannemu pomagają medycy z lotniczego pogotowia. Sposobią biedaka do drogi do szpitala. Śmigłowiec stoi jednak dalej od miejsca wypadku. Tam, gdzie wszystko się dzieje nie miał szans wylądować, więc rannego na miejsce lądowania odwieźć ma straż pożarna. Jak dla mnie, ok. Medycy i strażacy w niejednej akcji udział brali, wiedzą co i jak, postępują więc tak, jak jest racjonalnie i dla pacjenta najlepiej. Ale polactwo wie przecież lepiej. Przecież mamy w kraju miliony znawców problematyki medycznego ratownictwa. Więc, co prawda pod nosem, ale zawsze, lud, czyli faceci z pederastkami, kobiety jak z reklamy Michelina, rozmaici goście w podkoszulkach i roboczych łachach, komentują to, co widzą. Oczywiście wiedzą, że to, co robią ratownicy jest do dupy, że powinni tak, a nie tak, a w ogóle to skandal, że nie ma karetki itd. A spróbuj tylko szepnąć, że przecież to fachowcy, ludzie doświadczeni... Dowiesz się, co to za fachowcy.  To lud jest fachowcem, to lud wie lepiej, co i jak, wie lepiej i czym, i gdzie, i jak, i kiedy przewieźć rannego. 

Szkoda gadać. Polactwo ma się dobrze. Nie chce mi się więcej o tym pisać. Jadę na urlop pogadać z wnuczką. Rozsądna dziewczynka.


komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.