Zdaniem Tarskiego - blog polityczny

  • Rodzice posiedzieli i poszli, bo przewodniczący nie udzielił im głosu
    Rodzice posiedzieli i poszli, bo przewodniczący nie udzielił im głosu Fot. Jacek Tarski
04.09.2017

Skucha na samym starcie

Tarnogórska Rada Miejska zaliczyła skuchę na samym starcie, na pierwszej sesji po wakacyjnej przerwie. Rodzicom dzieci, którzy chcieli załatwić sprawę łączenia (lub jak kto woli nie łączenia) klas, rada pokazała… No właśnie, co? Zostańmy przy tym, że absolutny brak klasy. Od ostrzejszych porównań się wstrzymam.

Nie jest istotne, co chcieli załatwić rodzice. Istotne jest to, że przyszli na sesję i chcieli podczas niej zabrać głos. Głos w sprawie swojej i swoich dzieci, by była jasność. I tu im w drogę wszedł przewodniczący Olszewski Tomasz, który, jako ten, kto na sesjach dzieli i rządzi, na zabranie głosu się nie zgodził. Uzasadniał, że sprawa indywidualna jest, nie dotycząca całego samorządu, więc rodzice powinni wiedzieć, że na sesji omawiana nie będzie. Tym bardziej nie, bo wcześniej przedstawiono ją komisjom, w tym tej, która zajmuje się edukacją, więc nie ma teraz potrzeby, by zajmowała sie nią jeszcze raz sama rada. Rodzice nie byli zadowoleni, ale do końca, w odróżnieniu od rady, zachowali klasę, bez słowa wysłuchali przewodniczącego i sobie poszli. Co myśleli, co mówili po opuszczeniu ratusza, tego nie wiem, bo ewakuację przeprowadzili błyskawicznie, czemu zresztą nie ma się co dziwić, bo skoro ich tam nie chcieli, to co się będą, jak mówią Ślązacy, ryć?

A mnie refleksja naszła taka. Podczas sesji w Tarnowskich Górach głos mają zapewniony tylko niektórzy. I to pod pewnymi warunkami, z których pierwszy jest taki, że nie będą wygłaszać treści kontrowersyjnych. Słowem, chcesz odśpiewać słynne "łubu dubu, łubu dubu, niech żyje nam prezes klubu", pogadaj z przewodniczącym, to pozwoli. Ale nie daj Boże, że chciałbyś poruszyć jakąś drażliwą sprawę. Wtedy zapomnij. Tak było z rodzicami. Przewodniczący pokazał im drzwi, a w chwilę później wpuścił tymi samymi drzwiami i oddał głos przedstawicielom "Solidarności", którzy dziękowali radzie za nadanie nazwy ulicy, która teraz nosi imię Kazimierza Zachnika, działacza związku, znanego choćby z faktu ukrywania się przed Esbecją. Nie mam nic przeciwko Kazikowi, z którym mieszkałem w tej samej kamienicy, który znał mnie od dziecka, a później, kiedy już trochę podrosłem, nawet się ze mną, że tak powiem, kumplował, ale bez przesady. Skoro jedni nie mogli, to czemu innym było wolno? 

Pytanie to zapewne pozostanie bez odpowiedzi, a cała sprawa będzie kłaść się cieniem na dokonania rady. Nie po raz pierwszy zresztą, bo już parę razy przychodzili na sesje mieszkańcy, którzy chcieli coś powiedzieć i nie dopuszczano ich do głosu, bo ponoć nie wolno. Spytam zatem, dlaczego w innych gminach mieszkańcy zabierają głos? Moje koleżanki i koledzy, dziennikarze "Gwarka" to prawdziwi znawcy lokalnych samorządów i obyczajów w nich panujących. Wypytałem ich, jak to jest w gminach, do których na sesje jeżdżą? Okazało się, że kłopotów nie ma, a już wcale, gdy sprawa dotyczy jakiejś lokalnej społeczności, wspólnego interesu itd. 

Tymczasem tu, w Tarnowskich Górach czegoś zabrakło. Czego? Na pewno odrobiny dobrej woli, na pewno klasy, na pewno zwykłej empatii. Zabrakło też doświadczenia. Przewodniczącemu zabrakło. Jeszcze raz okazuje się, że to zdobywa się z wiekiem. Człowiek trzydziestoletni, choć przecież wykształcony, elokwentny, grzeczny i miły, nie wie jeszcze wszystkiego. Szkoda tylko, że nie chciał słuchać innych, tych bardziej doświadczonych. 

Mam jeszcze jedną refleksję, nieco szerszą. Taką mianowicie, że brak opozycji, a taka jest praktycznie sytuacja w radzie w mieście gwarków, nie prowadzi do niczego dobrego. W pewnym momencie zatraca się granica i nie wiadomo, gdzie kończą się wpływy władzy wykonawczej, czyli burmistrza, a gdzie zaczynają się kompetencje władzy stanowiącej, czy też wobec burmistrza kontrolnej. Niby dobrze, że wszyscy grają w jednej drużynie, ale od czasu do czasu warto pamiętać, że kota można zagłaskać na śmierć.


komentarze
„Gwarek” tygodnik lokalny ukazuje się w trzech powiatach - tarnogórskim, piekarskim i lublinieckim

Wydawca:
Wydawnicza Spółdzielnia Pracy „GWAREK ŚLĄSKI”

Adres redakcji:
42-600 Tarnowskie Góry
ul. Bytomska 3
Tel. 32-285-26-61, 32-285-27-16
fax 32-285-37-03
Poinformuj Gwarka

Przeczytałem i akceptuję Regulamin serwisu internetowego gwarek.com.pl

 

Administratorem danych osobowych jest Wydawnicza Spółdzielnia Pracy "Gwarek Śląski" z siedzibą w Tarnowskich Górach (42-600) przy ul. Bytomskiej 3. Dane nie będą udostępniane podmiotom innym niż upoważnione na podstawie przepisów prawa lub objęte Twoją zgodą. Podanie danych jest dobrowolne, ale konieczne do obsługi usług, realizacji zamówienia, marketingu usług własnych administratora danych oraz do rejestracji konta użytkownika w serwisie internetowym GWAREK.COM.PL. W każdym czasie masz prawo do wglądu i poprawiania swoich danych osobowych oraz do cofnięcia zgody na przetwarzanie swoich danych osobowych.