Zamknij
REKLAMA

Wynoś butlę, przejdź na prąd. Nie wszystkich na to stać, więc jest kłopot

19:41, 27.10.2021 | JT
Skomentuj Fot. pixabay.com
REKLAMA

Mieszkańcom budynku przy ul. Nakielskiej 26 w Tarnowskich Górach postawiono warunek. W ciągu miesiąca mają pozbyć się z domów butli gazowych do kuchenek i zamienić piecyki na elektryczne. - Kogo tu na to stać? - pytają lokatorzy.

Część lokatorów budynku przy ul. Nakielskiej 26 to najemcy lokali socjalnych, część wynajmuje tu mieszkania komunalne. Od lat, jak mówi pan Krzysztof, kuchenne piecyki opalane były gazem z butli i nikomu nie przeszkadzało, że mieszkańcy gotują w ten sposób. Niestety (dla nich samych) do czasu. 

Mniej więcej dwa tygodnie temu do lokatorów z ul. Nakielskiej dotarły pisma, że do miesiąca mają zlikwidować butle. – To w związku z opinią kominiarzy. Ich zdaniem butle są niebezpieczne. Po likwidacji, chcąc nie chcąc, będziemy musieli przejść na elektryczność. Jest tylko jeden problem, czyli koszt. Musimy kupić nowe kuchenki, a i energia do nich jest kosztowna. Nie wszystkich na to stać – relacjonuje pan Krzysztof.

Koszty zresztą są jego zdaniem tylko jednym z elementów przemawiających przeciwko takiemu rozwiązaniu. Druga rzecz to stan instalacji elektrycznej w budynku. Nie wiadomo, czy wytrzyma dodatkowy pobór mocy. Zwłaszcza że kuchenka elektryczna to nie żarówka energooszczędna, swoje "pożreć" musi.

Mieszkańcy zaczęli sprawdzać, jak tu wyjść z impasu. Okazało się, że światełko w tunelu jednak jest. Chodzi o to, że budynek był w przeszłości podpięty do sieci gazowej. Na korytarzach są przyłącza, wystarczyłoby je tylko podciągnąć do mieszkań.

Ale, paradoksalnie, to, co może okazać się rozwiązaniem sytuacji, legło u podstaw opinii kominiarzy. Okazuje się bowiem, że przepisy zabraniają, by w budynku przyłączonym do sieci gazowej, były eksploatowane butle. – Dowiedzieliśmy się jednak od administracji (Zarząd Nieruchomości Tarnogórskich), że możemy wystąpić na piśmie o podłączenie nas do sieci – mówi pan Krzysztof.

Artur Biały z ZNT potwierdza, że mieszkańcom, na podstawie kominiarskiej opinii, nakazano likwidację butli. To, jego zdaniem, ze względów bezpieczeństwa. – To, że ktoś mieszka tam ileś lat i przez ten czas nic się nie stało, to nie argument. Jak dojdzie do wypadku, będzie za późno na jakiekolwiek działania – mówi Artur Biały. 

Zdaniem przedstawiciela administracji, obawy lokatorów o wytrzymałość instalacji elektrycznej są nieuzasadnione. W częściach wspólnych została wyremontowana, podobnie jak w remontowanych jakiś czas temu pustostanach. Tam, gdzie remontu nie było, powinna być dostatecznie wytrzymała, bo mierzyli ją elektrycy. 

A co z ponownym podłączeniem do sieci gazowej? To, zdaniem Artura Białego, nie jest takie proste. – Instalacja jest do przeróbek. Na to trzeba pozwolenia na budowę, którego uzyskanie wymaga czasu – mówi przedstawiciel administracji i dodaje, że mieszkańcy mogą na piśmie wystąpić o podłączenie do gazu z sieci, sprawa zostanie rozpatrzona.

Na pewno jednak nie będzie powrotu do butli. – Jako zarządca odpowiadamy za bezpieczeństwo budynku i lokatorów. I bezpieczeństwo jest tu najważniejsze – kończy Artur Biały. 

[ZT]33228[/ZT]

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%