Zamknij

Jak uratować Tarnowskie Góry i Rudka? Mali skarbnicy w księgarniach

15:12, 22.09.2021 | aj
Skomentuj Mali skarbnicy i tajemniczy przyjaciel Agaty Frączek to historia pełna przygód, emocji. ,Fot. Alicja Jurasz
REKLAMA

Zaczyna się od przyjaciół, małego stwora i gry w Minecrafta na podwórku, kończy się ratowaniem Tarnowskich Gór, czyli Mali skarbnicy i tajemniczy przyjaciel Agaty Frączek.

To historia pełna przygód, emocji, która małych czytelników nie traktuje infantylnie. A dorośli też będą mieli sporo frajdy. – Dużo czytam własnym dzieciom i na niektóre książki się wkurzam. Jest dużo ciekawych pozycji, ale bywają też pouczające i nudne. Lubię takie książki, w które również ja mogę się wciągnąć  – podkreśla  autorka. 

"Mali skarbnicy i tajemniczy przyjaciel"  to powieść przygodowo-fantastyczna mocno osadzona w Tarnowskich Górach.

– Podeszłam do fabuły dwutorowo. Dzieciaki mają fantastyczne moce, pojawiają się magiczne stworzenia. Jednocześnie cała akcja rozgrywa się tutaj, w Tarnowskich Górach i jest to wycieczka po mieście – mówi Agata Frączek.

Jest tarnogórzanką, z wykształcenia  politologiem i dziennikarką. Książką jest jej debiutem. Wcześniej zdarzyło się jej pisać do przysłowiowej szuflady. Zwykle był to jeden, dwa rozdziały. W tym przypadku motywacją do tego, żeby historię rozwijać były jej własne dzieci. Ciągu dalszego domagał się szczególnie Antek, uczeń II klasy podstawowej. 

Zaczyna się od wielkiego bum 

Agata Frączek książkę pisała akurat podczas wyburzania budynku pod dawnych zakładach odzieżowych Tarmilo. Od tego wydarzenia zaczyna się akcja. Głównymi bohaterami są Piotrek, Olga, Kamil i Bartek. Czwórka małych tarnogórzan podczas zabawy wykopuje z ziemi niezwykły kamień. Okazuje się, że to Rudek – mały Szczybrok, mieszkaniec podziemnego świata, który zgubił się swoim rodzicom. Chcą pomóc wrócić mu do domu, ale z czasem okazuje się, że stawka jest jeszcze wyższa....

Scenerią ich przygód jest m.in. park Repecki, stara cegielnia, Ratusz, ul. Krakowska, Zabytkowa Kopalnia Srebra. – Właśnie tam bohaterowie dowiadują się, że miasto jest zagrożone, może się zapaść. Pisząc kompletnie nie spodziewałam się tego, co wydarzyło się w czasie ostatnich wakacji – opowiada Agata Frączek. 

Książka powstała bardzo szybko, była gotowa przed pandemią. Autorka wspomina, że zakończenie pisania było dla niej trudnym momentem. Nie potrafiła w swój projekt uwierzyć. Z książką trudno było przebić się do większych wydawnictw dla dzieci. Rozglądała się za rysownikiem, który mógłby stworzyć do niej ilustracje, ale okazało się to bardzo drogie. Mnożyły się trudności. 

– Już odłożyłam powieść do szuflady z myślą, że koniec, kropka, przeczytam kiedyś wnukom. I wtedy spotkałam Monikę Pudykiewicz. Zaczęłyśmy rozmawiać i poprosiła, żebym przesłała jej materiał. Książkę przeczytała z córką i tak się im spodobała, że wysłała mi rysunek Rudka, głównego bohatera – wspomina. I to Monika Pudykiewicz - projektantka, a także pisarka, autorka felietonów i bajek oraz bloga stworzyła ilustracje do "Małych skarbników". Ostatecznie Agata Frączek książkę wydała za własne pieniądze w wydawnictwie Dukle z Bytomia. 

Rodzinny projekt 

Autorka nie ukrywa, że inspiracją dla postaci głównych bohaterów były jej dzieci i ich przyjaciele. Wkład rodzinny w "Małych skarbników" był zresztą większy. Pierwszym dorosłym i krytycznym czytelnikiem była teściowa. Jej uwagi okazały się bardzo cenne. – Jej zdaniem było za dużo szczegółów, trochę jak u Sienkiewicza: drzewa szumią, liście lecą. Przypomniała, że to powieść dla dzieci – śmieje się autorka.

Z kolei dzieci podpowiedziały mamie, że książkę powinien promować filmik. Stworzenie jednominutowej animacji okazało się jednak nie lada wyzwaniem. Przede wszystkim ze względu na koszty – sięgały 6 tys. zł. – Znalazłam firmę w Indiach, która taki film mogła zrobić naprawdę tanio. Tylko jak miałam wytłumaczyć Hindusom czego oczekuję? – wspomina Agata Frączek. 

Polecono jej Niko Studio z Tarnowskich Gór. – Pan Bogusław Nikonowicz realizował taką animację pierwszy raz, ale film jest taki, jak oczekiwałam i jestem z niego bardzo dumna – mówi. Głosu lektora w animacji użyczył jej mąż, słychać też dzieci, a muzykę załatwiła szwagierka. Prowadzi zespół muzyczny, akurat wydali płytę i udostępniła ją autorce. 

Kiedy film był gotowy, można było zabrać się za promocję. Tutaj też pomogła poczta pantoflowa. Książka trafiła do Mariusza Jarzombka z wydziału promocji tarnogórskiego magistratu. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. "Mali skarbnicy i tajemniczy przyjaciel" mieli premierę 1 września. Książkę można kupić m.in. w tarnogórskich księgarniach, sklepie z pamiątkami czy siedzibie SMZT (dokładna lista na stronie internetowej) lub zamówić przez internet. Egzemplarz kosztuje 25 zł. 

W planach jest ciąg dalszy, ale niewykluczone, że akcja będzie toczyła się w innym śląskim mieście i pojawią się w niej nowe fantastyczne stwory. 

[ZT]32755[/ZT]

 

(aj)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

0%