Zamknij

Urbex czyli zwiedzanie ekstremalne. Opowiada Dawid Abramik

19:39, 18.10.2020 | aj
Skomentuj Fot. Dawid Abramik/Urbex Team Extreme
REKLAMA

Wchodzą tam, gdzie inni nie mają odwagi, oglądają z bliska miejsca niedostępne i wyjątkowe. Ich motto brzmi "Zabierz ze sobą tylko zdjęcia, zostaw tylko odciski stóp". Urban exploration to pasja, która wiąże się z ryzykiem, ale dostarcza unikatowych wrażeń.

Urban exploration, czyli w skrócie urbex, to zwiedzanie opuszczonych budynków, schronów, tuneli, kanałów. Zwykle są to dawne zakłady przemysłowe, nieczynne ośrodki wypoczynkowe, fortyfikacje, ale zdarzają się szpitale, a nawet kościoły. Im miejsce jest bardziej zapomniane i tajemnicze, tym większą gratką jest dla urbexerów. Dlatego niechętnie zdradzają osobom spoza środowiska dokładne lokalizacje. – Czasami padają pod naszym adresem zarzuty wandalizmu, ale chciałbym podkreślić: nigdy nie niszczymy w żaden sposób obiektów, do których wchodzimy, nie malujemy na ścianach graffiti. To zupełnie sprzeczne z zasadami urbexu czyli zostawiania miejsca w takim stanie, w jakim je zastaliśmy – mówi Dawid Abramik, tarnogórzanin, który urbexem zajmuje się od 5 lat.

Inspiracja z Tube Raiders

Inspiracją była dla niego działalność dwóch braci – Marka i Darka Hoffmanów, którzy założyli popularny kanał na YouTube – Tube Raiders. – Pomyślałem, że to co robią, jest ciekawe, pochodziłem po paru opuszczonych ruderach i stwierdziłem, że mi się podoba – wspomina. Jego zdaniem wiele osób przyciąga historia konkretnego budynku lub obiektów. – Tak jest na przykład z Międzyrzeckim Rejonem Umocnionym, który cieszy się dużą popularnością w środowisku. Nie jest się łatwo tam dostać, trzeba się dobrze przygotować – mówi. 

Dla miłośników urbexu Śląsk jest prawdziwą mekką. Jest tu najwięcej opuszczonych miejsc w Polsce, ze względu na nieczynne zakłady przemysłowe o imponującej architekturze. Niektóre kryją mroczne historie, jak schron w okolicach Rudy Śląskiej. W 1999 roku doszło tam do morderstwa na tle satanistycznym. – Wciąż są tam ślady: napisy, odwrócone krzyże – mówi tarnogórzanin.

Liczy się zdrowy rozsądek

Dawid Abramik należy do grupy z Zabrza. Z jego informacji wynika, że w Tarnowskich Górach jest kilkanaście osób, które pasjonują się urbexem. Największe skupiska miłośników pasjonatów urban exploration to Warszawa i Poznań. Ruchem interesuje się też coraz więcej młodch osób, ale doświadczeni eksploratorzy zaznaczają: podczas każdej wyprawy trzeba dbać o bezpieczeństwo i porządnie się do niej przygotować.

– Liczy się zdrowy rozsądek. I dla tych, którzy zaczynają, i dla doświadczonych. Jeśli wybieramy jakieś miejsce, warto o nim wcześniej poczytać, pooglądać zdjęcia innych, przyjrzeć się, jak wygląda i ocenić ryzyko – podpowiada. – Jeśli nie ma tabliczki teren prywatny, to wchodzimy. Jeśli jest tabliczka, że  obiekt grozi zawaleniem, oceniamy sytuację. Czasami rezygnujemy. Najważniejsze jest bezpieczeństwo – podkreśla. 

Najlepiej wybrać się w grupie lub w dwójkę. Podstawowy ekwipunek to wygodny strój, wygodne i porządne buty, które nie będą się ślizgać, latarki, aparat, plecak. – Nie ma nigdy 100 proc. pewności, że z danego miejsca wyjdziemy i warto mieć to na uwadze. Pamiętam, jak w poślizgnąłem się w cementowni i jedną nogą wpadłem do dziury. Była zakryta dyktą. Gdybym się czegoś nie chwycił, spadłym kilkadziesiąt metrów w dół. Dziury są wszędzie, niektóre są przysypane liśćmi, nie jest łatwo je zauważyć – mówi o ryzyku.  Bywa, że w czasie eksplorowania natykają się na bezdomnych, którzy traktują ich jak intruzów. – Próbowali nas pogonić, ale jesteśmy w trochę lepszej formie od nich – dodaje.

Aura unikatowości

Jednym z bardziej wymagających i niebezpiecznych miejsc, które odwiedził, był szyb kopalniany. Nie chce zdradzić, gdzie się znajduje. Eksploratorzy niechętnie zdradzają lokalizację obiektów z jeszcze jednej przyczyny – potem przyciąga wandali i dochodzi tam do zniszczeń: podpaleń, wybijania okien, niszczenia sprzętów i mebli, które bywają zachowane w dobrym stanie. Taki los spotkał wyjątkowe Okrąglaki – opuszczone ośrodki wypoczynkowe w Gostyninie. Były bardzo popularne, zrobiło się o nich głośno, pojawiło się wielu odwiedzających spoza środowiska i doszło do dewastacji. Popularność ma też inną ciemną stronę – aura unikatowości i tajemniczości ginie. Tak jest z Czarnobylem, który, zwłaszcza ostatnio, odwiedzają tłumy. 

– Naszą ekipę interesują nie tylko same obiekty, ale chcielibyśmy działać i ocalić pewne miejsca. Szukamy sponsora, który chciałbym nam pomóc w niektórych sprawach. Jest dużo miejsc, które powinny być zachowane np. szyb Krystyna w Bytomiu. Są tam stare maszyny. Niestety, wygląda na to, że za jakiś czas zostanie wyburzony – dodaje. 

[FOTORELACJA]26253[/FOTORELACJA]

[ZT]28298[/ZT]

 

(aj)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (1)

OloOlo

2 4

Taka jak to nazywacie eksploracja to nic innego jak wtargniecie na czyjs prywatny i zamkniety teren !!! 21:12, 18.10.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA