Zamknij

Muzeum otWARTE

13:48, 14.05.2020 | J.D
Fragment ekspozycji
REKLAMA

W pandemicznej rzeczywistość nieco drgnęło na lepsze w kwestii poluzowania ograniczeń kontaktów międzyludzkich. Działa już muzeum w Tarnowskich Górach, oczywiście z pełnią ostrożności zwiedzania. Nie muszę dodawać, że pisząc o tej ostrożności nie mam na myśli możliwości delikatnego dotykania eksponatów.

Ale żarty na bok, w muzeum należy zachowywać się tak, żeby nie zarazić się wirusem, ale chęcią uczestniczenia w zdarzeniach kulturalnych.

Do ostrożności także skłania temat aktualnej wystawy - "Niebezpieczeństwo moralne...", a ekspozycja dotyczy tarnogórskich kin w okresie międzywojennym. Obecnie nikomu do głowy nie przyszłoby, żeby gromić, iż obecność na seansie spowoduje zepsucie duchowe i upadek moralny. Czasy były inne, inna mentalność, a autorem negatywnej opinii o kinematografii był szacowny ks. Michał Lewek. Jego apele, czy raczej gromy z jasnego nieba na nic się zdały, bo kina w Tarnowskich Górach powstały, a jak do tego doszło, jaki był repertuar dowiedzieć się można z wystawy.

Przy okazji zwiedzania (aha! zapomniałem dodać, że byłem, bo uważałem za aktualne zaproszenie na otwarcie, które miało nastąpić 20 marca br.) przypomniałem sobie kilka moich "amoralnych" zdarzeń związanych z kinematografią w mieście gwarków. Jedno miało źródło w pomyłce, która nastąpiła przy wpisywaniu mojej daty urodzenia w legitymacji licealnej. Wynikało z niej, że jestem starszy o 4 lata, więc mogłem wchodzić do kina na filmy dla dorosłych.

W latach mojej młodości... jakie ja głupstwa wypisuję, młody czuję się teraz! W czasach, kiedy w centrum Tarnowskich Gór funkcjonowały dwa kina, a ja chodziłem do szkół, podczas filmów konsumowało się prażony słonecznik nabyty od sprzedających przy przesmyku między Delikatesami, a Elegancją. Kiedyś poszliśmy do Światowida w większej grupce. Kolega i ja pożeraliśmy słonecznik, a łupiny rzucaliśmy innemu koledze pod siedzenie. To było naprawdę chamskie, a tym bardziej, że on po zakończeniu seansu dostał w pysk od pracownicy. Ale kino!

Jak widać, ksiądz infułat miał nieco racji z niebezpieczeństwem moralnym. Dodam jeszcze tyle, że zwykle czytałem recenzje filmów wiszące w gablotce kamiliańskiego kościoła i chodziłem na te filmy, których krytyk nie polecał dla młodzieży.

Z wielu powodów warto udać się do muzeum na Rynku. Przestańmy stale narzekać, pokażmy, że potrafimy żyć normalnie i kulturalnie, a to co się dzieje na świecie niech stanie się filmem z minionej epoki.

(J.D)

Tarnogórzanin mieszkający w Zbrosławicach, lekarz weterynarii i literat. Jest autorem powieści, opowiadań, zbiorów poezji, a także współautorem komiksów. Pisze teksty piosenek, a przede wszystkim libretta do widowisk scenicznych. Od wielu lat prowadził dzienniki, a w dobie internetu blogi.

Jan Drechsler

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA