Zamknij

Zielona i Chechło - studium rozkwitu i marazmu

16:57, 15.07.2020 | J.M
Skomentuj Fto. Jarosław Myśliwski
REKLAMA

Zieloną od Chechła dzieli zaledwie 10 km. I lata świetlne gdy chodzi o pomysły i zjednywanie sobie sojuszników.

"Stawy w Zielonej to atrakcyjne miejsce rekreacyjne, ale skomplikowana struktura właścicielska powoduje kłopoty w wypromowaniu jego walorów. (...) Miasto, któremu najbardziej zależy, aby Zielona przyciągała turystów, ma najmniej do powiedzenia" – cytuję swój artykuł sprzed 8 lat.

Pierwszym i podstawowym problemem, z jakim uporał się burmistrz Klaudiusz Kandzia, był zakaz kąpieli. Sanepid przez kilka lat miał zastrzeżenia. Nie żeby jakieś bakterie coli czy inne świństwo. Kontrolerom nie podobała się brązowa barwa oraz mała przejrzystość wody. – A jaka ma być woda w stawach otoczonych lasami, do których wpływa rzeka przepływająca kilkanaście kilometrów przez las? – odpowiedział mi leśnik Czesław Tyrol, gdy zapytałem go, co o tym myśli.

Problem z zakazem kąpieli okazał się typowo papierowy, czyli tego typu jak m.in. te, które paraliżują zalew Nakło-Chechło. Udało się go rozwiązać kilkoma urzędniczymi podpisami. Od 10 lat można się kąpać i nie słyszałem, żeby komuś woda w Zielonej zaszkodziła.

Podobnie jak z sanepidem, władzom Kalet udało się znaleźć wspólny język z Nadleśnictwami Świerklaniec i Koszęcin, które graniczą na Małej Panwi, administrującymi stawami Wodami Polskimi, dzierżawiącymi je wędkarzami, WFOŚiGW itd. W Zielonej powolutku idą do przodu remonty (kto jeszcze pamięta, że w 2010 r. powódź rozniosła kanał ulgi i znajdującą się przy nim restaurację), powstały wiaty spoczynkowe, siłownie zewnętrzne, ścieżki dydaktyczne. Dalej za mało jest miejsc postojowych, ale ponieważ władzom miejskim udało się porozumieć z nadleśnictwami w sprawie budowy dwóch parkingów, pewnie dogadają się co do następnych.

Ponieważ nikt z przedsiębiorców nie chciał dać się namówić na uruchomienie wypożyczalni sprzętu wodnego i rowerów, magistrat zrobił to sam w 2012 r. W tym roku nie uruchomiono ich z powodu zagrożenia koronawirusem, ale pandemia minie i wypożyczalnie znowu ruszą.

Nie wszystkie pomysły zrealizowano, ale nie da się zaprzeczyć, że Zielona się rozwija. A zalew Nakło-Chechło... Niby w tym samym powiecie, w tym samym czasie, a problemy jakby z innej planety.

(J.M)

Redaktor naczelny „Gwarka”, związany z tygodnikiem od 22 lat. Wcześniej dziennikarz „Trybuny Śląskiej” i radia „TOP”.

Jarosław Myśliwski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (2)

CzytelnikCzytelnik

4 1

Bo burmistrzowi Kalet się chce i ma upór. Ale juz niedługo samorządu moze nie być, tylko naczelnicy mianowani przez jedynie słuszną partię. 21:12, 16.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

PiotrPiotr

2 0

Mieszkam w Nowym Chechle, do zalewu mam 5 min. spacerkiem, ale idę tam tylko w okresie jesienno zimowym, gdy chcę wyluzować i odpocząć to jadę do Zielonej. Po prostu jest tam cicho spokojnie nikt nie powycinał drzew i nie ma śmieci, za to są kosze na nie. 10:19, 21.07.2020

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA