Zamknij

Urlopowe przemyślenia

07:16, 18.09.2020 | J.D
Piasek do klepsydry
REKLAMA

Już miałem napisać, że ostatnio narzekam na brak czasu. Nie, zdecydowanie nie narzekam, ale stwierdzam, że ostatnio brakowało mi go na kilka spraw, które chciałem zrealizować. Narzekać nie powinienem, bo niespełnione zamiary wcale nie pogorszyły mojego stanu posiadania w znaczeniu materialnym i duchowym. Jeśli czegoś nie doprowadziłem do satysfakcjonującego końca to i tak jest szansa, że pomysły nie legną w gruzach. Pod jednym warunkiem! Znaleźć muszę spokojną chwilę, która przeciągnie się na chwil kilkadziesiąt.

W celu znalezienia przyczyn braku czasu pozwoliłem na wywiezienie mnie nad Bałtyk. Tak dosłownie wyglądało zmuszenie mnie do urlopu, bo sam z własnej woli pewnie nie wybrałbym się do Jastrzębiej Góry. Tutaj spoglądając na bezmiar wód widzę wyraźnie jak bardzo myliłem się w kwestii czasu. Zapętlenie się w różnych działaniach, często odległych emocjonalnie i merytorycznie, spowodowane było nieumiejętnością gospodarowania dobrodziejstwem wymiaru dyktowanego ruchem Ziemi wokół własnej osi. Często śmieję się ze spóźnialskich mówiąc, że piasek im zawilgotniał w klepsydrze. Stojąc nad brzegiem morza, w miejscu największego skoncentrowania wody i piasku, nie mogę inaczej zareagować jak tylko bić się w piersi. Jaki ja byłem głupi! Morze obowiązków sprawiło, że piasek mojej klepsydry stał się wilgotny. Przyznanie się do winy jest dobrym sposobem na otwarcie nowego rozdziału.

Dochodzę do prostego wniosku, że nie prześladuje mnie brak czasu. Mam go nawet w nadmiarze. Wystarczy odrobina dobrej woli i nieco pomyślunku, a ciężkie klocki obowiązków poukładam szybko. Dopłyną do celu niczym ciężki statek do portu przeznaczenia.

To, co uważałem za własne lenistwo teraz diagnozuję jako ogólne przemęczenie. Dobrze, że po dwóch latach dałem się namówić na urlop. Jeszcze raz potwierdza się stara maksyma - nie ma ludzi niezastąpionych. Jedynie niezbędne jest myślenie. Jeśli czegoś mi brakuje, to nie czasu, ale rozumu. Do takiej konkluzji dojść można kilkaset kilometrów od domu, bo wieczna praca kończy się odpoczynkiem. Też wiecznym.

(J.D)

Tarnogórzanin mieszkający w Zbrosławicach, lekarz weterynarii i literat. Jest autorem powieści, opowiadań, zbiorów poezji, a także współautorem komiksów. Pisze teksty piosenek, a przede wszystkim libretta do widowisk scenicznych. Od wielu lat prowadził dzienniki, a w dobie internetu blogi.

Jan Drechsler

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA