Zamknij
REKLAMA

Wystawy nie będzie

21:52, 24.12.2020 | J.D
Dwie szopki
REKLAMA

W okresie Bożego Narodzenia corocznie wystawiam swoje szopki. Stało się to niejako obsesją! Uważam bowiem, że jeśli nie dojdzie do ekspozycji, cały rok będzie pechowy. Prócz niezrozumiałej korelacji między sznurkowymi pracami, a pomyślnością jest jeszcze jeden dowód realny. Pewnego roku tak się złożyło, że szopek nie wystawiłem i faktycznie pech mnie prześladował. Oczywistym jest dlaczego tak się stało. Jeśli ktoś nie potrafi poukładać codzienności, jeśli zamiast planować z głową, głowę traci, to nie znajdzie czasu na twórczość.

W roku bieżącym miało być cudownie. Wystawa szopek Jana Drechslera w Tarnowskich Górach, a do tego u źródeł szopkarstwa, czyli w Muzeum na Rynku. Tutaj zaczęła się moja prawdziwa bożonarodzeniowa przygoda. Zaczynem do działania stał się przed laty konkurs szopek zainicjowany przez obecną dyrektorkę Muzeum, czyli Beatę Kiszel. Pierwotnie zgarniałem nagrody, potem sam wykonywałem szopki dla sponsorów. Taki chwyt dla zachęty do sypnięcia groszem. Następnie zaproszony zostałem do jury i przyznam, iż z jednej strony były to cudowne momenty. Inaczej patrząc na sprawę, czułem się krzywdzicielem twórców, którzy nieraz sporo natrudzili się, a nie otrzymali żadnej nagrody. W tym artyzmie nie ma lepszej, gorszej pracy. Liczy się sama chęć kultywowanie tradycji. Laureatów trzeba było wyłonić. W przypadku konkursu nie ma litości.

Tegoroczna wystawa moich szopek planowana była z bogatą oprawą literacką i koncertową. Co najważniejsze, w pracach miały przeważać motywy tarnogórskie. Jak wygląda sytuacja, tłumaczyć nie muszę. Pewnie, że szopki mogłem wystawić, ale obejrzałaby je tylko załoga Muzeum. Rozmawiałem z dyrektorką na temat wyjścia awaryjnego, ale doszliśmy do wniosku, że erzaców nie odstawimy.

Wystawy nie będzie, ale smutku nie będzie także. Nie takie przejścia zgotował ludziom wirus. Cieszyć się należy ze zdrowia i z tego, że czeka nas lepsza przyszłość. Dla mnie pozytywną stroną pandemii jest to, że wreszcie pod choinką mogę mieć w swoje szopki. Na razie postawiłem dwie, jeśli mi strzeli do głowy, wyeksponuję wszystkie. Nie ma tego złego, co na... moje by nie wyszło!

Tarnogórzanin mieszkający w Zbrosławicach, lekarz weterynarii i literat. Jest autorem powieści, opowiadań, zbiorów poezji, a także współautorem komiksów. Pisze teksty piosenek, a przede wszystkim libretta do widowisk scenicznych. Od wielu lat prowadził dzienniki, a w dobie internetu blogi.

Jan Drechsler

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMASporty zimowe - porównaj ceny
REKLAMA
REKLAMA