Zamknij
REKLAMA

Autostrada się zwija, a winnych nie ma

20:25, 25.08.2021 | J.M
Autostrada A1 na odcinku Piekary Śląskie - Pyrzowice nadaje się do remontu. Fot GDDKiA
REKLAMA

Do słownika wyrażeń absurdalnych, obok pomroczności jasnej, która dokuczyła synowi prezydenta czy pourazowego zespołu przeciążeniowego goleni prawej, który w Charkowie dopadł głowę polskiego państwa, można dopisać nowe określenie. Materiał, podobno użyty zgodnie z prawem i sztuką inżynieryjną przy budowie autostrady A1, "zaczął przejawiać cechy wysadzinowe". Mogą sobie to powtarzać kierowcy, którzy przejeżdżają po pofałdowanym asfalcie i może będzie im wtedy odrobinę weselej.

Nie znam się w przeciwieństwie od speców z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad na żużlach, co to "w kontakcie z wilgocią zaczęły pęcznieć", ale właśnie dlatego tam zatrudnia się takich, którzy powinni wiedzieć, co się nadaje, a co nie do budowy dróg szybkiego ruchu. 16-kilometrowy odcinek pomiędzy Piekarami a Pyrzowicami powstawał przez trzy lata i oddano go w 2012 r. Zapłacono za niego ponad 1 mld 800 mln zł. To chyba dobra cena, żeby nie odwalić fuszery? Nadzorujący projektowanie i wykonanie inwestycji też przecież nie robili tego za psie pieniądze? A tu luz blues. Niby wszystko dobrze, "budowa drogi przebiegała zgodnie z prawem i sztuką inżynieryjną", tylko po niespełna 10 latach trzeba ją remontować. Proszę zgadnąć, kto za to zapłaci.

Kiedyś Niemcy wyliczyli, że cena węgla spadnie u nich o 5 marek na tonie, gdy powstanie nowy kanał żeglugi śródlądowej na Górnym Śląsku. W 1939 r. oddano Kanał im. Adolfa Hitlera, który teraz nazywa się Kanałem Gliwickim. Ale dwa lata później doszło do katastrofy budowlanej. Peron oddzielający bliźniacze komory śluzy Dzierżno posadowiono na niezbyt stabilnym gruncie, a ponieważ zbudowano go z litego betonu, spowodował osunięcie podłoża i uszkodzenie całej konstrukcji. Tony betonu zastąpiono potem lekką budowlą. Jednak na wieść o katastrofie główny projektant inż. Artur Albrecht zmarł na zawał serca. Skutek poczucia odpowiedzialności, ujmy na honorze inżyniera czy strachu przed władzą? Można dyskutować, ale bimbania wtedy nie było. 

Zaglądam w ubiegły piątek na stronę internetową GDDKiA i w oczy rzuca się nagłówek "Naszym priorytetem jest jakość dróg". Czytam dalej: "Budowa dróg, które służyć będą kierowcom przez wiele lat - to jest cel, który przed sobą stawiamy. Dlatego właśnie prowadzimy szeroko zakrojone działania, związane z dbaniem o jakość prac realizowanych na drogach krajowych w Polsce". Czyżby?

[ZT]32122[/ZT]

 

(J.M)

Redaktor naczelny „Gwarka”, związany z tygodnikiem od 22 lat. Wcześniej dziennikarz „Trybuny Śląskiej” i radia „TOP”.

Jarosław Myśliwski

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA
0%