- Jakiś wariat z piłą łańcuchową wyciął przeszło dwie trzecie bzu - lilaka rosnącego przez kilkadziesiąt lat przed naszym domem – taką wiadomość otrzymaliśmy na Alert 24. Chodzi o cięcia przy ul. Gliwickiej w Tarnowskich Górach, ale jak zauważa czytelniczka, do dewastacji zieleni doszło również w innych częściach miasta. Przyznaje, że bez już lata temu przerósł przez płot i rozrósł się przed nim. - Jednak specyfika odcinka ul. Gliwickiej, na którym nie ma chodnika, polega na tym, że przy samej jezdni jest pobocze, potem są rowy odwadniające, a dopiero na końcu „pas zieleni”. Cokolwiek porasta ten zielony kawałek, nijak nie jest w stanie ograniczyć widoku na ulicę przy wyjeździe z domu. Poza tym, jeżeli tylko bez za mocno się rozrósł, przycinaliśmy go – opowiada tarnogórzanka. Mówi, że tak właśnie powinno być, skracanie, a nie wycinanie do gołej ziemi. Do tego wycięto gałęzie iglaków i wierzby. - Komu to przeszkadzało?! Absolutnie nie mieszkańcom, wręcz przeciwnie - piękny okaz ozdobnego bzu był wręcz powodem do dumy. Każdego roku w maju była to prawdziwa perełka przy naszej ulicy. Wiele osób przechodząc, zrywało gałązkę czy cały bukiet. Teraz serce pęka... – dodaje rozżalona czytelniczka. Mówi, że ul. Gliwicka jest bardzo ruchliwa, codziennie przejeżdża nią mnóstwo ciężarówek, a w domu nie można postawić szklanek obok siebie, bo będą cały czas „dzwonić”. - Liczy się więc każda gałązka zieleni oddzielająca nas od podokiennej „autostrady” – podkreśla tarnogórzanka. Do tego po trzech dniach od wycinki, która miała miejsce 9 marca, wciąż stosy powycinanych gałęzi zalegały w rowach i obok nich. - Czekając na co? Żeby ulewny deszcz je spłukał i pozatykał przepływy? Jak na razie jedyne, co powodują, to ograniczenie widoczności – denerwuje się kobieta. Będziemy wyjaśniać sprawę. Czytaj też: Porządkują dziki parking przy zalewie. Będzie płatny
2026-03-13 09:52:00Zdjęcie 1 z 5
0
0
0
0
0
Zdjęcie 2 z 5
0
0
0
0
0
Zdjęcie 3 z 5
0
0
0
0
0
Zdjęcie 4 z 5
0
0
0
0
0
Zdjęcie 5 z 5
0
0
0
0
0