Stawy hodowlane w Kośmidrach. To tu urządzane są polowania na ptactwo. Fot. Dzięki uprzejmości M. Bednarek
Przed Sądem Rejonowym w Lublińcu toczy się sprawa przeciw Małgorzacie Bednarek, edukatorce przyrodniczej pracującej w powiecie tarnogórskim i lublinieckim. W sumie o utrudnianie polowania na ptaki oskarżonych jest 6 osób. Wśród nich jest m.in. mieszkaniec Radzionkowa.
Stawy hodowlane w Kośmidrach w powiecie lublinieckim znajdują się ok. 50 m od domu Małgorzaty Bednarek. Myśliwi nieraz urządzają tam polowania na ptactwo. Już w 2020 r. doszło do poważnego spięcia.
– Nie weszłam na teren polowania, aby dotrzeć do myśliwych, tylko krzyczałam, że w tym miejscu są matki z pisklakami, w tym gatunki chronione, na przykład perkozek. Nie mogłam patrzeć, jak są zabijane ptaki. Jednak nie było żadnej reakcji. Zaczęłam jeszcze głośniej krzyczeć, w emocjach wyrwało mi się obraźliwe słowo "zwyrole", co nie powinno się zdarzyć. Na miejsce przyszedł też mój mąż. Oboje zostaliśmy oskarżeni o utrudnianie polowania – wspomina Małgorzata Bednarek.
Rok później, w 2021 r., postanowiła z mężem zorganizować monitoring kolejnego polowania – przy stawie w Kośmidrach pojawili się nie tylko oni, ale także ornitolodzy, mieszkańcy, dziennikarz, adwokat.
– Spokojnie rozmawialiśmy z myśliwymi, jednak oni wezwali policję. Spisano nas i okazało się, że prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciw 6 osobom, w tym operatorowi OKOpress, członkowi Śląskiego Towarzystwa Ornitologicznego, adwokatowi z Bytomia. Zostaliśmy oskarżeni o utrudnianie polowania, choć do niczego takiego nie doszło. Nie byliśmy nawet na terenie polowania – opowiada Małgorzata Bednarek.
Pierwsza rozprawa dotycząca wspomnianych 6 osób odbyła się w lipcu. Została utajniona. Z tego względu prokuratura odmawia podania szczegółów dotyczących aktu oskarżenia.
W pierwszej sprawie też jeszcze nie zapadł wyrok. Za celowe utrudnianie polowania lub jego uniemożliwienie, zgodnie z prawem łowieckim, grozi grzywna, ograniczenie wolności lub więzienie – do 1 roku.
Małgorzata Bednarek zauważa, że wprowadzony dwa lata temu przepis prawa łowieckiego miał związek z polowaniami na dziki w ramach walki z ASF, afrykańskim pomorem świń. – Tymczasem niektórzy myśliwi nadużywają go w przypadku polowań na inne zwierzęta – twierdzi kobieta.
::photoreport{"type":"check-for-article","item":"27021"}
::news{"type":"see-also","item":"37159"}
::news{"type":"see-also","item":"37203"}
13 7
Myśliwy = złodziej
9 4
Powołać Policję Przyrody a tych zlodzieji osadzić . Pasożyty społeczne domy dostają za 9 tys zł . Słownie dziewięć tysięcy polskich złotych .
0 2
jestes
5 4
Pewnie wśród myśliwych był pies
8 6
Dlaczego takie gnidy roszcza sobie prawo i wylacznosc na drewno , zwierzyne lesna i ptactwo ? a wszyscy inni to klusownicy ? To PATOLOGIA . Odbierzemy wam ta wladze .
3 8
Ze żarły w moim sadzie czereśnie i wiśnie. To patologia i złodziejstwo że do mojego sadu przylatują się najeść bez zapłaty.
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gwarek.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz