Sprawa toczyła się wcześniej w Sądzie Okręgowym w Gliwicach. Fot. Agnieszka Reczkin
Sprawą brutalnego morderstwa i gwałtu w Radzionkowie zajmuje się Sąd Apelacyjny. Ofiara to 18-latka, jej zabójca w momencie popełnienia czynu był zaledwie rok starszy.
W poniedziałek, 18 maja, zakończyła się rozprawa odwoławcza – wysłuchano obrońcy i oskarżycieli. Decyzję o odroczeniu publikacji wyroku Sąd Apelacyjny motywował skomplikowanym charakterem sprawy. Podobnie jak na poprzednich terminach, oskarżony nie został doprowadzony na salę rozpraw.
Wyrok w I instancji ogłosił w czerwcu 2025 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach. Wymierzył H. karę dożywocia z zastrzeżeniem, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie będzie mógł się starać dopiero po 40 latach. Z ustaleń postępowania wynika, że sprawca i ofiara poznali się kilka godzin przed zbrodnią na przystanku autobusowym. Sąd uznał, że zabijając dziewczynę, sprawca zrealizował swój kaprys.
Pisaliśmy:
::news{"type":"see-also","item":"61383"}
Gliwicki sąd podkreślił, że była to zbrodnia wyjątkowo brutalna, a decyzję o zabiciu Wiktorii sprawca podjął, rzucając monetą. Uznał go za winnego zabójstwa w związku ze zgwałceniem oraz w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, bo zrealizował plan zabicia przypadkowej osoby.
Wyrok ten zaskarżyła zarówno obrona, jak i prokuratura. Obrońca Mateusza H. mec. Marcin Runowski uważa, że wymierzona jego klientowi kara jest zbyt surowa. W wygłoszonej w poniedziałek mowie adwokat przekonywał, że sąd I instancji nie wziął pod uwagę młodego wieku oskarżonego (w 2023 r. miał 19 lat), zwrócił też uwagę, że Mateusz H. nie był wcześniej karany, od początku przyznawał się do zabójstwa Wiktorii, złożył szczegółowe wyjaśnienia i wyraził skruchę. Adwokat zarzucił też sądowi I instancji dowolną ocenę wyjaśnień oskarżonego i niektórych świadków.
Prokuratura zaskarżyła wyrok sądu okręgowego, choć ustalenia procesu zawarte w orzeczeniu i wymiar kary uważa za słuszne. Nie zgadza się jednak z tym, że wydając wyrok, sąd okręgowy nie orzekł jednocześnie środka zabezpieczającego. Chodzi o umieszczenie Mateusza H. w zakładzie psychiatrycznym. Prok. Barbara Wilmowicz z Prokuratury Rejonowej w Tarnowskich Górach podkreśliła, że biegli w swoich opiniach wskazali na wysokie prawdopodobieństwo, że H. w przyszłości popełni kolejne przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu lub wolności seksualnej.
Pytana przez dziennikarzy o stanowisko obrony, prokurator odpowiedziała, że rolą obrońcy jest działanie na korzyść oskarżonego. - Okoliczności, które przywołał obrońca, powinny być wzięte pod uwagę przez sąd, ale nie powinny mieć wpływ na wymiar kary – oceniła.
Biegli z zakresu psychiatrii, psychologii i seksuologii, którzy byli przesłuchiwani na marcowej rozprawie, zdiagnozowali u H. głębokie zaburzenia osobowości o typie dyssocjalnym oraz zaburzenia preferencji seksualnych z zespołem przymusowego sadyzmu seksualnego. - Te zaburzenia mają charakter trwały, można jedynie łagodzić objawy, stosując leki i psychoterapię, jednak całkowite wyleczenie nie jest możliwe – mówili.
Zaznaczyli zarazem, że Mateusz H. nie jest chory psychicznie ani upośledzony umysłowo, dlatego nie ma podstaw do skierowania go do zakładu psychiatrycznego. Leczenie powinno odbywać się w zakładzie karnym, na oddziale leczenia osób z zaburzeniami seksualnym - ocenili specjaliści.
Do zbrodni doszło w sierpniu 2023 r. Wiktoria, wracając nad ranem z dyskoteki w Katowicach, poznała na przystanku autobusowym o rok starszego Mateusza H. Oboje jechali autobusem do Tarnowskich Gór. W trakcie podróży H. zaproponował nastolatce, że przenocuje ją w mieszkaniu, które wynajmował w Radzionkowie. Po dotarciu na miejsce zmęczona dziewczyna zasnęła, co zdenerwowało Mateusza H.
Jak wynika z ustaleń postępowania, kilkakrotnie próbował ją obudzić, ale nie reagowała. Wtedy postanowił rzucić monetą. Kiedy wypadł orzeł, zadecydował o zabiciu Wiktorii. Wcześniej ją brutalnie zgwałcił. Nastolatka była bita w głowę, przyduszana sznurkiem, liną i rękoma. Mateusz H. co jakiś czas sprawdzał, czy Wiktoria wciąż żyje.
Sprawca rozebrał zwłoki, zawinął je w kołdrę, w pocięty pokrowiec materaca i w piankę. Planował wynieść je z mieszkania. Po zabójstwie Mateusz H. przeraził się tym, co zrobił. Zadzwonił do rodziny, a potem ukrył się na ogródkach działkowych. Ciało odkryto tego samego dnia po południu. H. został zatrzymany.
Przyczyną zgonu nastolatki, która miała wiele różnorakich obrażeń, było „zagardlenie przez zadławienie spowodowane mechanicznym uciskiem na szyję”. Mateusz H., który przyznał się do zabójstwa, twierdził, że zgwałcił Wiktorię już po jej śmierci. Sąd okręgowy nie dał temu wiary, powołując się m.in. na opinię biegłych.
::news{"type":"see-also","item":"60085"}
::addons{"type":"alert"}