Operacje w pałacowej łazience, sala gimnastyczna w bankietowej, ogrodnictwo tam, gdzie jest dziś starostwo. Dziś uczestniczyliśmy w wydarzeniu „Folwark w środku miasta. Spacer historyczny po tajemnicach Karłuszowca".
Przewodnikiem po dzisiejszym Zespole Szkół Artystyczno-Projektowych w Tarnowskich Górach oraz okolicznych dawnych terenach folwarcznych był Roman Balczarek, historyk i dziennikarz.
W jego opowieści nie brakowało faktów i historycznych relacji, ale też ciekawostek. Starał się też odpowiadać na pytania uczestników spaceru, których pojawiło się całkiem sporo.
Budynek, w którym dziś działa Plastyk, był wielokrotnie przebudowywany. Zaczęło się od jednego z miejskich folwarków, które miały dbać o dostarczanie żywności Tarnogórzanom. Powstał tam pałac.
W końcu Henckel von Donnersmarckowie urządzili tu zarząd swoich rozległych dóbr. Powstał nowoczesny kompleks urzędniczy z biurowcem. W coraz mniejszym stopniu pełnił funkcję folwarku. Mieszkali tu urzędnicy, telefoniści, księgowi. Ponieważ była to baza spedycji Donnersmarcków, sporo było budynków związanych z wozami, ich naprawą czy stajnie.
To historia w dużym skrócie. W budynku Plastyka zachowało się m.in. najstarsze pomieszczenie w stylu kolebkowym. Podobno w czasie jednego z remontów odsłonięto tu belkę stropową z XVII w. z napisem Teodor Gulba, Żyglin.
Część dawnej ściany zewnętrznej budynku dziś pełni funkcję ściany wewnętrznej.
- Zobaczcie ten korytarz. Mamy tu pozostałość XVIII-wiecznego pałacu, ścianę z cegły i kamienia, a z drugiej strony ścianę z XIX w. - opowiadał Roman Balczarek.
W auli zachował się XVIII-wieczny pałacowy sufit. W tym pomieszczeniu, jak mówił oprowadzający, gościło się pociotków, którzy nie byli zbyt lubiani.
Tam, gdzie dziś jest starostwo powiatowe, znajdowało się ogrodnictwo ze szklarniami. W kierunku dzisiejszej ul. Bytomskiej rozciągały się zabudowania gospodarcze.
Tymczasem w głębi parku zbudowano nową rezydencję Henckel von Donnersmarcków. Dziś działa tam szpital pulmonologiczny, w którym częściowo zachowały się pałacowe wnętrza.
- Do niedawna w pałacowej łazience przeprowadzano operacje – wspominał Balczarek.
Mówił też o skarbie zakopanym w parku. Ma to być... 5 ton kartofli sprowadzonych przez działający w Karłuszowcu po wojnie Powiatowy Urząd Repatriacyjny. Jest bowiem mowa o ich zakopaniu, ale już o odkopaniu i wykorzystaniu nie ma ani słowa.
Czytaj też: Pożar i uwięziona osoba. Kryptonim MAK-2026