Zamknij
REKLAMA

Lekarz rodzinny dotarł po dwóch miesiącach. Seniorka zmarła

19:10, 07.02.2021 | aj
Skomentuj Fot. pixabay.com
REKLAMA

Czy lekarze rodzinni nie chcą składać wizyty domowych u osób w podeszłym wieku? Z redakcją skontaktował się czytelnik, który skarżył się, że jego 90-letnia mama takiej wizyty doczekała się dopiero w dniu zgonu. Nie jest to odosobniona historia.

– Mama była pod opieką jednej z tarnogórskich przychodni. O wizytę domową staraliśmy się w listopadzie i była odmowa. Kolejny raz próbowaliśmy w grudniu i raz lekarz, potem lekarka nam odmówili. Słyszeliśmy wykrętne odpowiedzi: że to nie jego pacjentka, że jest epidemia i nie ma sprzętu, że nie ma jak dojechać. Udało się dopiero w styczniu, być może po waszym artykule o podobnej sprawie. Mama tego samego dnia zmarła – relacjonuje tarnogórzanin (dane do wiad. red).

Jego żona podkreśla, że było widać, jak seniorka z dnia na dzień jest coraz słabsza. Rodzina zdawała sobie sprawę z jej poważnego stanu. Zależało im na wizycie lekarza, żeby udzielił fachowych rad, co zrobić, żeby w ostatnich tygodniach jak najmniej cierpiała.

– Chodziło o to, żeby ktoś doradził, jak najlepiej się nią opiekować. Czy leki, które dostała po wizycie w szpitalu są dalej potrzebne, czy już ich nie podawać? Może lepiej było przepisać leki przeciwbólowe? Teściowa słabła, mało jadła, unikała picia, potrzebowała kroplówki. Miała kłopoty fizjologiczne. Nie spodziewaliśmy się cudów, chcieliśmy fachowej porady, co zrobić żeby jej ulżyć – opowiada.

Kiedy 90-latka czuła się lepiej, w listopadzie, czekała na wizytę lekarza. Nasza rozmówczyni podkreśla, że było to dla niej ważne, żeby z nim porozmawiać. Niestety seniorka doczekała się wizyty dopiero 8 stycznia, w dniu kiedy zmarła.

Bliscy się skarżą 

Na przełomie roku pisaliśmy o innej historii. Lekarz rodzinny leczył 87-latkę przez telefon, mimo, że jej stan był coraz gorszy. Kiedy rodzina informowała go, że jest w agonii, zlecił test na COVID-19. Seniorka zmarła, rodzina czekała przez 6 godzin na stwierdzenie zgonu.

"Dwa tygodnie temu prosiłam lekarza rodzinnego o wizytę domową lekarza POZ z Tarnowskich Gór dla mojego 82-letniego dziadka. Usłyszałam, że nie ma wizyt domowych, tylko teleporady. Tylko jak to ma wyglądać u osoby z demencją starczą, po udarze z zespołem otępiennym, Alzheimerem i Parkinsonem? Nie jest to zbyt pomocne. Tak się teraz dba o zdrowie osób starszych. W październiku miałam podobną historię z babcią. Mogłam jedynie zawieść ją na SOR. Choć i tam lekarz nie był zbyt chętny do udzielania pomocy" – relacjonuje tarnogórzanka (dane do wiad. red).

Rozżalenia nie kryje też inna mieszkanka Tarnowskich Gór. Jej 76-letni tata zmarł kilka miesięcy temu. Jak opowiada, na przełomie października i listopada miał typowe objawy wskazujące na COVID-19. Na teleporadę zostali umówieni następnego dnia po telefonie do przychodni. Lekarz tylko wypisał lek. Po kilku dniach wymusili kolejną teleporadę, tym razem lekarz wystawił skierowanie na wymaz. Senior czuł się coraz gorzej. Próbowali wezwać lekarza prywatnie, niestety nie udało się - niektórzy sami byli chorzy, inni bali się, bo test dał pozytywny wynik. – Gdy stan się pogarszał, a oddech stawach się ciężki, wezwaliśmy pogotowie. Przyjechała bardzo nieprzyjemna ekipa. Najpierw musieliśmy się tłumaczyć, po co ich wezwaliśmy i jakim prawem, bo rzekomo tata dobrze wyglądał i był zabezpieczony lekami. Po chwili dyskusji osłuchali go, powiedzieli, co jeszcze podać i pojechali. Niestety dobę później mój tata już nie żył – opisuje. Podkreśla, że tata przed chorobą był sprawnym, zdrowym człowiekiem, nie mającym żadnych "chorób współistniejących". Wirus bardzo go osłabił. Starała mu się pomóc, jak tylko mogła, ale nie jest lekarzem i nie wie, w jakim stanie naprawdę był. 

– Człowiek, który całe życie odprowadzał składki, został w taki sposób potraktowany. Od marca w mediach jest tylko COVID-19, a kiedy ma się objawy zakażenia i dzwoni się do lekarza, ten zachowuje się tak, jakby epidemii nie było. Albo sam nie przyjmuje pacjentów, bo jest zagrożony. Ludzie chorzy powinni być badani i na tej podstawie powinny być wystawiane leki, skierowania do szpitala, a nie przez słuchawkę telefonu – podsumowuje. 

Opisywane przypadki dotyczą różnych przychodni i lekarzy. Są też pozytywne przykłady. – Lekarka przyjechała do babci w swoim dniu wolnym. Pracuje w przychodni Vademecum Stare Tarnowice – komentował tarnogórzanin. 

103 skargi 

O to, czy jest dużo skarg na teleporady zapytaliśmy katowicki oddział NFZ. W ubiegłym roku wpłynęły 103 skargi, ale w udzielonej odpowiedzi NFZ podkreśla, że świadczeniodawcy podstawowej opieki zdrowotnej dopiero od 1 września mają obowiązek zdawania sprawozdań z teleporad.

Pacjenci najczęściej skarżą się na trudności w uzyskaniu skutecznego połączenia z poradnią, na trudności w realizacji porady (teleporady lub porady osobistej) oraz na odmowę realizacji porady w uprzednio ustalonym terminie. Najwięcej skarg odnotowano  z terenu Katowic, Częstochowy, Bielska-Białej, Gliwic, Sosnowca.

 W uzasadnionych przypadkach (kiedy pacjent wymaga np. badania fizykalnego) przychodnia ma obowiązek zrealizować wizytę domową. NFZ podkreśla, że każdorazowo o formie porady decyduje wyłącznie lekarz. Dyrektor/właściciel przychodni zobowiązany jest do zabezpieczenia personelu w odpowiednie środki ochrony osobistej przed transmisją koronawirusa. Kwestia trudności związanych z dojazdem do pacjenta (np. brak samochodu) nie może stanowić podstawy do odmowy udzielenia świadczenia.

Pacjenci mogą składać skargi do oddziałów wojewódzkich NFZ lub dzwonić na infolinię NFZ pod numerem tel. 800-190-590. Jeżeli placówka medyczna odmówiła świadczeń, pacjent nie dodzwonił się do poradni czy przychodni, drzwi do placówki były zamknięte, należy zgłosić to konsultantowi. 

[ZT]29678[/ZT]

 

(aj)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA
REKLAMA

komentarz (6)

HANYSHANYS

8 0

Doszlismy do tego ze lekarz boi sie przyjechac bo pacjet moze byc chory !!!!!!!! 05:40, 08.02.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

BsmBsm

5 1

To teraz już wiecie czemu tyle ludzi dziennie umiera , to jest mordowanie Polaków w białych rękawiczkach . 10:14, 08.02.2021

Odpowiedzi:1
Odpowiedz

JarekJarek

0 0

Wirus MOŻE być Śmiertelny. Nie pchają się. 04:31, 09.02.2021


Lekarz też człowiek.Lekarz też człowiek.

0 2

Boi się śmierci. Jak jest za duże ryzyko będzie się wahał czy się angażować. 04:28, 09.02.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

no nie....no nie....

1 0

a Pani w spożywczaku się nie boi?, drodzy medycy pełnicie rolę służebną wobec społeczeństwa, większość dwa razy szczepiona koniec laby do roboty!!! 05:55, 09.02.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

J .rJ .r

0 0

Każdy lekarzyk ma swój cmentarzyk.


10:15, 09.02.2021

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

REKLAMA
REKLAMA
0%