Pościg nie trwał długo. Fot. Archiwum policji
Widząc radiowóz na ogonie nie tylko się nie zatrzymał, ale i przyspieszył. Przy garażach na Osadzie Jana w Tarnowskich Górach zaczął uciekać pieszo. Daleko nie dobiegł...
W czwartek, 23 kwietnia przed południem na Osadzie Jana wywiadowcy zauważyli osobowego Mercedesa, za którego kierownicą siedział mężczyzna, którego znali i wiedzieli, że może jechać bez uprawnień.
- Gdy na Alei Kwiatów włączyli sygnały świetlne i dźwiękowe w radiowozie, aby go skontrolować, kierowca mocniej docisnął pedał gazu i rozpoczął ucieczkę. Kilka minut później, widząc siedzących mu na ogonie wywiadowców, zatrzymał pojazd w rejonie osiedlowych garaży i uciekał pieszo. Na nic jednak zdały się jego starania, bo chwilę później był już w rękach mundurowych – relacjonuje podkom. Kamil Kubica, rzecznik policji w Tarnowskich Górach.
Okazało się, że 36-latek, mieszkaniec Tarnowskich Gór, rzeczywiście nie ma uprawnień do kierowania pojazdami, a ponadto jego narkotest wskazał obecność niedozwolonych substancji w jego organizmie.
Tarnogórzanin trafił do szpitala, gdzie lekarze pobrali od niego krew, aby ustalić dokładne stężenie niedozwolonych substancji w organizmie. Noc spędził już w policyjnej celi, a następnego dnia usłyszał zarzuty, do których się przyznał.
Przed sądem odpowie za kierowanie pojazdem pod wpływem narkotyków i bez wymaganych uprawnień, stworzenie zagrożenia bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz niezatrzymania się do policyjnej kontroli. Grozi mu do 5 lat więzienia.
Czytaj też:
Tarnowskie Góry. Nowy dyrektor ToTu. Ogłoszono wyniki konkursu
Zmarł Andrzej von Dramsky, były przewodniczący rady
Pałac Kawalera i podziemne tunele, będą badania
Rajzowanie po kalyckich stanicach przyciągnęło tłumy
::news{"type":"see-also","item":"71478"}