Zamknij
Wynajem będzie coraz bardziej opłacalny dla inwestorów – prognozuje pośrednik nieruchomości. Fot. Elżbieta Kulińska

Czy rynek nieruchomości zwalnia? Będą licytacje, ale jeszcze nie teraz

05.05.2022 Elżbieta Kulińska

Czy rynek nieruchomości zwalnia? Będą licytacje, ale jeszcze nie teraz

Kiedy rok temu pisaliśmy o boomie mieszkaniowym, pośrednicy nieruchomości mówili nam o historycznie tanich kredytach hipotecznych, ogromnym ruchu na rynku nieruchomości. Od tego czasu wiele się zmieniło: raty kredytów poszły w górę, za naszą wschodnią granicą wybuchła wojna. W niektórych biurach nieruchomości słyszymy, że już pod koniec marca telefon praktycznie zamilkł i nie ma klientów. Czy rzeczywiście?

– Też to słyszałam, ale w moim biurze tego nie doświadczamy. W tej chwili mamy co robić, podpisujemy umowy – w ostatnich dniach sprzedaliśmy domy w Starych Tarnowicach, Świerklańcu. To co prawda finalizacja transakcji sprzed dwóch miesięcy, ale cały czas pojawiają się nowi klienci, nowe oferty – mówi Halina Feldmann, właścicielka tarnogórskiego biura Nieruchomości Feldmann.

 Jak twierdzi, trudno jej w tej chwili mówić o jakichś trendach na lokalnym rynku nieruchomości. Pomijając to co oczywiste, w tym: wojnę na Ukrainie, wzrost rat kredytu i  poważne zaostrzenie wymagań przy ich udzielaniu, każdy klient to inna historia. Na pewno wzrosło zainteresowanie wynajmem nieruchomości. – Przychodzą nie tylko obywatele Ukrainy, którzy – mówiąc na marginesie – także są zainteresowani kupnem nieruchomości. Większe zainteresowanie wynajmem jest wśród Polaków – być może są to już pierwsze osoby, które nie mają zdolności kredytowej albo nie chcą się zadłużać przy rosnących kosztach kredytów, które przecież jeszcze będą rosły – mówi właścicielka biura. – Sprzedaliśmy też ostatnio trzy nieruchomości w hiszpańskim Alicante. Wbrew temu, co można by przypuszczać, klienci zdecydowali się na zakup nie z chęci lokowania pieniędzy, ale z obawy przed wojną.

O zainteresowaniu kupowaniem mieszkań w Hiszpanii może świadczyć relacja hiszpańskiego pośrednika. Bywa, że klienci nawet nie oglądają nieruchomości. Decyzje podejmują jedynie na podstawie zdjęć czy filmów.  

Drugi nasz rozmówca, Adam Binkowski, właściciel Biura Nieruchomości BMC z Lublińca, mówi wprost:

– Kto do tej pory kupował, nadal kupuje. Osoby, które mają pieniądze i którym zależy na tym, by je ochronić przed inflacją, będą inwestować w nieruchomości. Z kolei kto się zastanawiał, czy wziąć kredyt – to się spóźnił o pół roku i w najbliższym czasie pewnie się nie zadłuży.

Jak twierdzi, pierwsze wyraźne zmiany na rynku nieruchomości zauważymy już jesienią, z kolei wiosną przyszłego roku przewiduje wysyp licytacji komorniczych domów. To czarny scenariusz, ale jak przekonuje nasz rozmówca, bardzo realny. Powodem jest oczywiście wzrost stóp procentowych: o ile grunty klienci kupują za gotówkę, to domy w większości kupowane (budowane) są na kredyt.

– Ktoś, kto jeszcze niedawno spłacał ratę w wysokości 2 tys. zł, teraz płaci ponad 3 tys. zł. Stopy jeszcze wzrosną, to jest niemożliwe, żeby ludzie to wytrzymali – mówi i dodaje, że to wtedy właśnie dojdzie do korekt cen domów. I to niezależnie od rosnących kosztów materiałów budowlanych i usług: za rok prawdopodobnie nie będzie już takiego popytu na domy. Dlatego ceny pewnie spadną o kilka, może o 10 procent. Ten scenariusz nie dotyczy jednak mieszkań. Ich wynajem – zdaniem Adama Binkowskiego – będzie coraz atrakcyjniejszy dla inwestorów, dlatego nie ma co liczyć na obniżki cen.

[ZT]35903[/ZT]

 


komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz