- Droga jest dziurawa i po opadach pokryta śliską mazią - mówi Tarnogórzanka. Fot. Archiwum czytelniczki
Mieszkanka ul. Wyszyńskiego w Tarnowskich Górach mówi, że stan drogi jest tak fatalny, że robi się już niebezpiecznie. Miasto odpowiada, że chciało tam zrobić nawierzchnię z frezu, ale sprzeciwili się temu… mieszkańcy.
- Mieszkam przy ul. Wyszyńskiego, bocznej do nr 170. Jestem już osobą starszą, podobnie jak część pozostałych mieszkańców. Ostatnio, kiedy wychodziłam z posesji, poślizgnęłam się. Gdybym nie chwyciła się płotu, upadłabym. W mojej sytuacji zdrowotnej taki upadek może się skończyć paraliżem – opowiada nam Irena Kopera.
Wyjaśnia, że poślizgnęła się, bo droga jest dziurawa i po opadach pokryta śliską mazią. Bardzo trudno nią przejść, jest kałuża przy kałuży i ślisko. W suche dni z kolei ogromnie się kurzy.
- Jaka jest szansa, że miasto w końcu wyremontuje naszą drogę? Chociaż porządnie utwardzi, żeby można było bezpiecznie przejść. Starsze osoby naprawdę mają z tym problem. Jak taką drogą ma np. przejechać sąsiad na wózku inwalidzkim? - denerwuje się czytelniczka.
Ewa Kulisz, rzeczniczka prasowa urzędu miejskiego w Tarnowskich Górach, zapewnia, że miasto zgłoszenia mieszkańców co do remontów i napraw dróg traktuje priorytetowo.
- W minionych latach na tej drodze utrwalaliśmy nawierzchnię. Rozważaliśmy również wykonanie nawierzchni z frezu asfaltowego, ale sprzeciwiła się temu część mieszkańców. Jako że woda spływająca z ulicy powiatowej i chodnika co jakiś czas pogarsza stan tej drogi, dokonujemy tam doraźnych napraw kruszywem lub frezem - informuje Ewa Kulisz.
::news{"type":"see-also","item":"72968"}
::video{"type":"onnetwork","item":"1418"}
Agnieszka Reczkin