Zamknij

Kamila Loskot: ilustracja to nie tylko kolorowy wypełniacz

19:37, 18.11.2020 | aj
Skomentuj Fot. Maria Duda
REKLAMA

Tarnogórzanka Kamila Loskot pod szyldem No hejo tworzy ilustracje do literatury dziecięcej, poradników, projektuje okładki książek i realizuje własne pomysły. Z charakterystycznym, wyrazistym stylem wypracowała sobie pozycję na konkurencyjnym i niełatwym rynku. Ostatnio do księgarni trafiło kilka tytułów z ilustracjami jej autorstwa. Odpowiadała też za identyfikację wizualną dla Żywe Srebro Festiwal w Tarnowskich Górach, który odbył się we wrześniu.

Ilustracje chciała tworzyć od zawsze. Nie sądziła natomiast, że oprócz książek dla dzieci będą to również poradniki. I że sama zacznie projektować okładki. Zaskoczeń było więcej, bo jej podejście do ilustracji z biegiem czasu ewoluowało. – W czasie studiów skupiałam się na tym, co estetyczne i artystyczne, a nie na samej treści. Dziś wciąż chcę tworzyć ilustracje ładne, ale ważne, żeby spełniały swoją funkcję, czyli były dopełnieniem treści. Zwłaszcza że w tym momencie mam okazję współpracować z autorami, którzy chcą przekazać czytelnikom wiele ciekawego. Ilustracja to nie tylko kolorowy wypełniacz – mówi Kamila Loskot. 

Tarnogórzanka współpracuje z trzema wydawnictwami – Wilgą specjalizującą się w literaturze dziecięcej oraz CoJaNaTo i Natuli, które skupiają się na tematyce świadomego i uważnego rodzicielstwa, kwestiach bliskości i empatii w relacjach dziecko-rodzic. 

Od bajek po poradniki 

Ostatnio premierę miała książka Agnieszki Jankowskiej-Figaj "Przygody psa i sowy. Bajki o uważności". Nad ilustracjami do niej Kamila Loskot pracowała długo, ale z przyjemnością, bo właśnie ilustracja dziecięca jest jej zdaniem najbardziej twórcza i kreatywna. Wyzwaniem było oddanie mowy ciała i emocji tytułowych bohaterów. – Książka to zbiór opowiadań dla dzieci i rodziców, do wspólnego czytania. Pod koniec każdej bajki są propozycje ćwiczeń i sugestie autorki, które można wykorzystać do rozmowy z dzieckiem o emocjach, odczuciach, doświadczeniach – opowiada. Niedawno miała też premierę seria edukacyjna "Dlaczego słońce świeci", "Dlaczego deszcz pada" i poradnik "Pielęgnacja naturalna" – wszystkie z ilustracjami tarnogórzanki. – Kumulacja jest przypadkowa, jesień to dobry okres na premiery książek – tłumaczy. 

Kamila Loskot przyznaje, że nie spodziewała się, że w portfolio znajdą się ilustracje do poradników.

– Przez ponad 2 lata pracowała jako grafik w portalu dziecisawazne.pl, wydawnictwo Natuli jest jego częścią. Współpraca z portalem się zakończyła, ale dostałam propozycję stworzenia ilustracji do poradnika. Chodziło o tematy karmienia piersią i porodu naturalnego. Zastanawiałam się, jak sobie z tym poradzić i szybko doszłam do wniosku, że ilustracja musi być przede wszystkim funkcjonalna. Po debiucie poczułam dużą satysfakcję – wcześniej miałam bardziej artystyczną wizję swojej twórczości, dzięki temu zaczęłam mieć bardziej techniczne podejście – mówi. 

Jak zadebiutować? 

Rynek wydawniczy w Polsce jest bardzo zróżnicowany – są wydawnictwa duże, średnie i praktycznie jednoosobowe. Konkurencja wśród ilustratorów jest ogromna. To wszystko sprawia, że nie jest się łatwo przebić. – Walczy się o wydanie książki, bo inaczej rozmawia się z autorem "wydanym",  niż tym, który wciąż na to czeka – przyznaje. Jak jej udało się zadebiutować? Opowiada, że wysyłała wiele e-maili z własnym portfolio do różnych wydawnictw. Kiedy nie było odpowiedzi, nie zniechęcała się i ponawiała je po kilku miesiącach z uaktualnionym portfolio. W końcu w niewielkim wydawnictwie Ovo wspólnie z mężem Łukaszem wydali książkę "Czy to pies, czy to bies, czyli zbiór słowiańskich stworów". Ona stworzyła ilustracje, Łukasz Loskot – teksty o mitologicznych stworach. To był przełom. – Nie można się łudzić, że ktoś nas sam dostrzeże. Trzeba też uważać, żeby nie dać się wykorzystywać np. tworząc ilustracje próbne za darmo. Wydawnictwo korzysta, ilustrator nie ma z tego nic – radzi. 

Talent i terminy 

Kamila Loskot od dwóch lat pracuje jako freelancer. Przyznaje, że pierwszy rok był wyczerpujący, obawiała się, czy przetrwa. Kiedy zlecenia wciąż napływały, poczuła się bezpieczniej. O pozycji na rynku decyduje nie tylko talent i jakość pracy, ale też dobra współpraca z wydawcą i terminowość.

– Dbam o to aż do przesady, bo zdaję sobie sprawę, jak skomplikowanym procesem jest wydawanie książek. Terminy są tu podstawą. Oddanie ilustracji dzień później może spowodować, że zamiast w październiku, tytuł ukaże się w grudniu, bo do drukarni są kolejki. Do tego trzeba brać pod uwagę pracę korekty i działu promocji, które mają swoje terminy – dodaje. 

Wkrótce do księgarni mają trafić dwie książki z okładkami zaprojektowanymi przez Kamilę Loskot – "Dogadać się z nastolatkiem" i "Facet przyzwoity. Od patriarchatu do nowych modeli męskości", oba pod szyldem wydawnictwa CoJaNaTo. Pracuje też nad kolejną książką z serii "Co i jak", wydawnictwo Wilga. 

[ZT]28663 [/ZT]

 

(aj)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz