Zamknij
13:00, 15.02.2026

W sobotę w miejscowościach Łubie i Kopienica (gmina Zbrosławice) odbyło się tradycyjne wodzenie niedźwiedzia. Mimo śniegu i zimowej aury uczestnicy – jak co roku – odwiedzili mieszkańców, podtrzymując wieloletni zwyczaj.

– Co roku w wodzeniu niedźwiedzia bierze udział od 25 do 28 przebranych osób. Jest bardzo dużo młodzieży – mówi sołtys Łubia, Mirosław Kraśnianka. – Nie odpuszczamy bez względu na pogodę. Zaglądamy do każdego domu.

Od rana do wieczora – odwiedziny w całej miejscowości

W tym roku ferajna z Łubia rozpoczęła wodzenie po godz. 8. Do domu parafialnego, gdzie wieczorem tradycyjnie spotykają się obie grupy i odbywa się symboliczne "szlachtowanie berów", wrócili po godz. 20. 

Jeszcze dłużej w trasie była ferajna z Kopienicy.

– Nikogo nie zmuszamy do udziału. Wręcz przeciwnie – młodzi sami dzwonią i pytają, czy mogą iść w ferajnie. Nigdy nikomu nie odmówiłem – podkreśla sołtys Łubia.

Niedźwiedź, myśliwy i cała ferajna

Przygotowania do wydarzenia rozpoczynają się wcześniej. Organizowane jest zebranie, podczas którego następuje podział ról. Wśród postaci pojawiają się m.in. niedźwiedź, myśliwy, para młoda, oma i opa (babcia i dziadek), zakonnica, ksiądz, kominiarz czy policjant. Zawsze towarzyszy im zespół muzyczny.

Około 90 proc. przebrań jest gotowych. Strój niedźwiedzia powstaje ze słomy przyszywanej do ubrania roboczego. – Jest w miarę uniwersalny, tak aby osoby o różnej posturze mogły go założyć – wyjaśnia Mirosław Kraśnianka.

Mieszkańcy czekają

Reakcje mieszkańców są niezmiennie pozytywne. – Kto jest w domu, ten wpuszcza. To tradycja od lat, wszystkim dobrze znana. Dzieci czekają na ferajnę – mówi sołtys Łubia. Wodzenie niedźwiedzia to nie tylko odwiedziny i wspólne śpiewy, ale też okazja do integracji lokalnej społeczności.

Osąd berów i zabawa ostatkowa

W Łubiu wodzenie kończy się wspólną zabawą. Wieczorem ferajny z Łubia i Kopienicy spotykają się w domu parafialnym, gdzie odbywa się symboliczny "osąd". W ubiegłym roku bery zostały "skazane" m.in. za brak nowego samochodu dla strażaków. Choć w tym roku pojazd już się pojawił, nie był nowy. Nie obyło się też bez żartobliwych zarzutów dotyczących dziurawych dróg czy zbyt małej ilości śniegu dla dzieci rozpoczynających ferie.

Zgodnie z tradycją "zastrzelono" niedźwiedzie, a zebranych poczęstowano ich "krwią", czyli winem z przyprawami. Następnie rozpoczęła się zabawa ostatkowa, która trwała do późnych godzin nocnych.

Wodzenie niedźwiedzia w Łubiu i Kopienicy to jedna z najbardziej rozpoznawalnych tradycji w gminie Zbrosławice, która pokazuje, że lokalne zwyczaje wciąż mają się dobrze.

Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: [email protected]
Zobacz więcej fotorelacji
Wojska: Niedźwiedź, korowód i koniec karnawału
zobacz fotorelację
Z berem przez Miedary. Wodzenie niedźwiedzia 2026
zobacz fotorelację
Piątek trzynastego i studniówka Technikum nr 13
zobacz fotorelację
Zderzenie na skrzyżowaniu. Dwie osoby w szpitalu
zobacz fotorelację
Chemik, Budowlanka i Gastronomik. Ma być ciąg dalszy
zobacz fotorelację
Tarnowskie Góry. Staszic w finale pokonał Chemika
zobacz fotorelację
Koła gospodyń i wójt. Pączki poszły w ruch
zobacz fotorelację
Druhowie z naszej OSP z medalami od prezydenta
zobacz fotorelację
Pączki w Tarnowskich Górach. Z lukrem i bez cukru
zobacz fotorelację
Gra o życie i kiermasz. Warto dziś wpaść do Mechanika
zobacz fotorelację

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gwarek.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz