Na listopadowej sesji rady miejskiej omawiano projekt uchwały, który przesuwał realizację inwestycji do 2030 r. Fot. sesja.pl
Mieli mieć dostęp do wody i kanalizacji jeszcze w tym roku. Nic z tego. Jest nowy termin – 2030 r. Jednak burmistrz obiecuje, że zrobi wszystko, by problem rozwiązać wcześniej. Mieszkańcy w jego zapewnienia już nie wierzą.
Chodzi o ul. Notozaura w Żyglinie. W marcu 2021 r. rada miejska w Miasteczku Śląskim podjęła uchwałę o scaleniu i podziale nieruchomości. Mieszkańcy za darmo oddali miastu część działek. Niektórzy zaczęli się budować, bo mieli zapewnienie władz samorządowych, że do końca tego roku zbudują im sieci wodociągową i kanalizacyjną. Nic z tego jednak jak na razie nie wyszło.
– Rozpoczęły się inwestycje, ruszyły budowy. Niektóre domy są już gotowe, ale nie ma szans na wprowadzenie się, bo nie ma dostępu do wody i kanalizacji. Tymczasem banki chcą rozliczać kredyty. Mieszkańcy zostali postawieni pod ścianą, to są osobiste tragedie – mówi Dariusz Pytel z Żyglina.
Problem jest podwójny, bo część działek jest w strefie buforowej cmentarza i mieszkańcy sami nie mogą tam wybudować ani studni, ani szamba. Poza tym otrzymali zapewnienie miasta, że dostęp do wody i kanalizacji będą mieli, więc i tak nie uśmiecha im się załatwiać tego na własny koszt. Nie mówiąc już o komforcie.
– Chodzimy do burmistrza, prosimy, ale czujemy się, jakby nas zwodził, grał pod publiczkę. Niby była próba pozyskania pieniędzy na inwestycję z funduszy zewnętrznych, ale wniosek złożono, kiedy pieniędzy już do podziału nie było – mówi Pytel. Dodaje, że mieszkańcy są gotowi na kompromis i na początek wystarczy im sam wodociąg.
Na listopadowej sesji rady miejskiej omawiano projekt uchwały, który przesuwał realizację inwestycji do 2030 r. Mieszkańcy byli tym oburzeni. Nie wierzą burmistrzowi Tomaszowi Respondkowi, że to tylko formalność, że do końca roku nic już zrobić się nie da, więc żeby problemu nie zamiatać pod dywan, jest nowy termin.
Burmistrz zwrócił uwagę, że w części teren pod budowę sieci jest trudny, skalisty i w listopadzie 2024 r. okazało się, że szacowane koszty inwestycji zamiast 1,2 mln zł mogą wynieść 4,8 mln zł. Takich pieniędzy w budżecie miasta nie udało się znaleźć.
– Prowadzę jednak rozmowy, żeby wszystko podzielić na etapy i jak najszybciej zrobić chociaż pierwszy odcinek. Postawiłem sobie za cel rozwiązanie problemu ul. Notozaura. Myślę, że w przyszłym roku będzie część i wodociągu, i sieci kanalizacyjnej – zapewniał Tomasz Respondek obecnych na sesji mieszkańców.
Jednak ci nie potrafią już uwierzyć mu na słowo, stwierdzili, że stracili zaufanie do władz miasta. Chcą mieć rozpisane na piśmie etapy wykonania inwestycji. Jedna z mieszkanek rozważa drogę sądową i żądanie wykupu przez miasto gotowego domu z działką, po cenach rynkowych. Domu, z którego nie może korzystać, bo nie ma dostępu do wody.
Kiedy mieszkańcy pytali, czemu kwestię inwestycji w okolicy ul. Notozaura zostawiono na ostatnią chwilę, nie myśląc wcześniej o podzieleniu jej na etapy i zdobyciu środków, usłyszeli od burmistrza, że mogli sami się o to dopytywać. – Zaufaliśmy władzy, że dotrzyma warunków porozumienia. Nie będziemy chodzić i się prosić, jak uczeń za nauczycielem – odpowiedzieli mieszkańcy.
Uchwałę ostatecznie podjęto dopiero na kolejnej sesji, 22 grudnia.
– Burmistrz publicznie obiecał, że inwestycja będzie realizowana etapami, zaufajmy mu, że tak będzie. A jeżeli słowa nie dotrzyma, to my jako radni podejmiemy uchwałę i znajdziemy pieniądze na pierwszy etap – zaznaczył przewodniczący rady Roman Boino.
Czytaj też:
Fałszywe tablice i 400 działek amfetaminy
Śmierć przed wigilią, szarża na wiatę przystankową
Sting wystąpi przed Spodkiem. Sylwester z Dwójką
Ukradł alkohol i zaatakował ekspedientkę
[ZT]67351[/ZT]
Agnieszka Reczkin