Zamknij

Wójt spóźnił się ze złożeniem oświadczenia majątkowego. Pamiętny sylwester

Agnieszka Gabała 17:19, 03.01.2026 Aktualizacja: 15:07, 30.12.2025
Wójt Eugeniusz Gwóźdź poleca bogracz. Fot. Archiwum Gwarka Wójt Eugeniusz Gwóźdź poleca bogracz. Fot. Archiwum Gwarka

Wspominamy wizytę u wójta Tworoga Eugeniusza Gwoździa. Przekazał czytelnikom przepis na bogracz, wspominał też sylwestra, który najbardziej zapadł mu w pamięci.

Artykuł archiwalny Agnieszki Gabały opublikowany w Gwarku w grudniu 2013 r.

Krótko przed nadejściem Nowego Roku do swojej kuchni zaprasza nas wójt gminy Tworóg Eugeniusz Gwóźdź. Podpowiada, jakie danie przygotować dla dużej liczby gości.

Zawsze marzył, by pracować jako... leśnik. Ukończył Technikum Leśne w Brynku, a nawet zdał egzamin stażowy, uzyskując kwalifikacje uprawniające do podjęcia pracy w służbie leśnej. I choć jego losy potoczyły się inaczej, nie wyklucza, że w przyszłości mógłby jeszcze to marzenie zrealizować.

A z bliskości lasu i tak korzysta chętnie i często. Trzy razy w tygodniu, bez względu na porę roku, przemierza leśne ścieżki z kijami. — Sport to doskonałe antidotum na stres. Nordic walking jest moją ulubioną dyscypliną, wtedy na godzinę wyłączam telefon komórkowy, wyciszam się i mam czas tylko dla siebie — uśmiecha się. Od sportu nie stronił także jako uczeń. Chętnie wykazywał się jako biegacz, przez kilka lat trenował piłkę ręczną. Dziś zamiłowanie do aktywności fizycznej stara się zaszczepić synom.

Dodaje, że jako osoba od zawsze związana z gminą Tworóg docenia wartość lokalnej historii i kultury. — Ostatnio przekonałem się, że w tej kwestii trzeba postępować ostrożnie. Decyzja o wprowadzeniu gwary do urzędu gminy wywołała wiele kontrowersji — przyznaje nasz rozmówca. — Ważne, by rodowici Ślązacy mieli możliwość kultywowania tradycji, a pozostali mieszkańcy nie czuli się przez to gorsi czy wyobcowani. To niełatwe zadanie — trzeba szukać tzw. złotego środka.

Pomaga żonie w kuchni

Ponieważ z racji pełnionej funkcji często spotyka się z miejscowymi pasjonatami, nie ukrywa że chętnie poświęciłby się jakiemuś nowemu hobby — ostatnio na przykład zainteresowało go wędkarstwo. Jednak zamiast tego woli swój wolny czas, którego i tak nie ma zbyt wiele, poświęcić rodzinie. Nasz rozmówca żartuje, że do jego "obowiązków" należy opieka nad żółwiem i kanarkiem — zwierzęta, o których marzyli jego synowie, nasz rozmówca dość szybko dostał od chłopców "w prezencie".

Chętnie pomaga też żonie w kuchni. Wspomina, że jego ojciec słynął z doskonałego wyczucia smaku i to on zawsze wykańczał potrawy, dodając do nich odpowiednią ilość wybranych przypraw. Tę tradycję kontynuuje nasz rozmówca, który, jak sam przyznaje, nie należy do miłośników słodyczy, a zamiast tego woli dania "konkretne" i koniecznie zdrowe — zwłaszcza ryby.

Z czytelnikami "Gwarka" postanowił podzielić się przepisem na bogracz, potrawę, którą w jego domu przygotowuje się przy okazji różnych uroczystości. — Mam liczną rodzinę, troje rodzeństwa, więc kiedy odwiedzają nas goście, przygotowujemy poczęstunek dla kilkunastu osób. Dlatego uczulam, że przepis, który udostępniłem Czytelnikom, przewiduje ilość składników potrzebnych do przyrządzenia 10 obfitych porcji — podpowiada pan Eugeniusz.

Nigdy solo

— Niełatwo być wójtem gminy, w której jednocześnie się mieszka, bo wtedy w pracy jest się praktycznie przez cały czas. Zdarza się, że w sobotę rano wychodzę tylko do sklepu po bułki, a wracam po półtorej godziny, bo mieszkańcy zatrzymują mnie, żeby porozmawiać o ważnych dla nich sprawach — śmieje się pan Eugeniusz. — W miarę możliwości staram się każdemu poświęcić chwilę czasu. Do dziś pamiętam, jak mój dziadek, który pełnił funkcję kierownika referatu ochrony środowiska w dawnym tarnogórskim starostwie powiatowym, zaznaczał, że żadnego problemu nie należy bagatelizować. Z tym że wprowadzenie tej zasady w życie bywa dość czasochłonne — dodaje z uśmiechem.

Pierwsze zawodowe kroki jako urzędnik stawiał w Urzędzie Gminy Krupski Młyn. W 1998 roku został wybrany radnym tworoskiej Rady Gminy, a po 4 latach odpoczynku od lokalnego samorządu, w roku 2006, objął stanowisko wójta gminy Tworóg. Szczerze przyznaje, że początki nie były łatwe, zwłaszcza z punktu widzenia rodziny. Jego najmłodszy syn Kamil miał wówczas zaledwie rok, starszy Oskar — niespełna 2 lata, a z powodu częstych nieobecności pana Eugeniusza obowiązki domowe spoczęły na barkach również aktywnej zawodowo żony Jolanty.

Nasz rozmówca funkcję pełni już drugą kadencję i nie ukrywa, że zamierza powalczyć o trzecią. Z dumą mówi o pomyślnie zrealizowanych przedsięwzięciach, takich jak rewitalizacja budynku Urzędu Gminy czy budowa "Orlika" i sali gimnastycznej. Jednocześnie podkreśla, że w tej kwestii nie jest solistą — bez grona pracowników niczego nie udałoby się doprowadzić do końca. A szefem jest wymagającym —  oczekuje pełnego zaangażowania i bezwzględnej punktualności.

— Przez te lata zrozumiałem też, że jeżeli ktoś, pełniąc funkcję wójta, burmistrza czy zajmując inne równie odpowiedzialne stanowisko, z góry zakłada, że będzie podejmował wyłącznie popularne decyzje, to znaczy to, że nie dorósł do tego urzędu. Bywa, że trzeba podejmować też te trudne i być w nich konsekwentnym, mimo ostrej krytyki i niezadowolenia mieszkańców. Ale to nieodzowna część tej pracy. Najważniejsze to wykonywać ją z pasją — podkreśla pan Eugeniusz.

Pod chmurką

— Najbardziej pamiętnego sylwestra przeżyłem krótko po zaprzysiężeniu na wójta. Wtedy o kilka dni spóźniłem się ze złożeniem oświadczenia majątkowego i w efekcie w ostatnich dniach 2006 roku zdecydowanie nie narzekałem na brak wrażeń — znacząco uśmiecha się pan Eugeniusz.

W grudniu prawdopodobnie żaden z mieszkańców gminy Tworóg nie uczestniczy w tylu "opłatkach" co nasz rozmówca. Kiedy ktoś pyta go, czy nie jest tym już zmęczony, odpowiada, że spotkania z mieszkańcami w tak wyjątkowym okresie to jeden z najprzyjemniejszych elementów pracy wójta. Wtedy ludzie chętniej się otwierają, jest czas na życzliwą rozmowę twarzą w twarz, a nie tylko pośpieszną wymianę zdań przez telefon.

W tym roku święta Bożego Narodzenia spędził w domu, w towarzystwie najbliższych. 24 grudnia, jak co roku, pościł aż do rozpoczęcia kolacji wigilijnej. Wieczorem, zamiast tradycyjnego karpia, na stole pojawił się pstrąg, ryba po grecku, kapusta z grzybami, makówki, a także przygotowana przez teściową moczka i siemieniotka.

A nowy, 2014 rok powita "pod chmurką". To już tradycja, że mieszkańcy Tworoga o północy zbierają się przed budynkiem Urzędu Gminy, by wspólnie świętować nadejście Nowego Roku. Inicjatywę zapoczątkowano w 2006 roku i od tego czasu cieszy się coraz większą popularnością.

— Czasem słyszy się opinie, że rozpoczęcie nowego roku to moment symboliczny, okazja, by zmienić coś w swoim życiu, zostawić za sobą niepowodzenia i zacząć wszystko od nowa. Jednak ja inaczej na to patrzę — przyznaje pan Eugeniusz. — Jestem typowym realistą i dla mnie to po prostu kolejny dzień, w którym każdy z nas musi wypełniać swoje obowiązki i stawiać czoła wyzwaniom. Nie mam też zwyczaju robienia noworocznych postanowień — uważam, że pracować nad sobą powinniśmy każdego dnia i nie warto czekać z tym aż do 1 stycznia — z uśmiechem przekonuje nasz rozmówca.

PRZEPIS NA BOGRACZ WG EUGENIUSZA GWOŹDZIA

BOGRACZ

Składniki: 1 kg karczku bez kości,  pół kg parówek, 2 duże cebule, 2 czerwone papryki, 2 pomidory, pół kg pieczarek, 2 sosy do pieczeni, 2 pikantne keczupy, puszka białej fasoli, puszka czerwonej fasoli, pieprz i sól do smaku.

Przygotowanie: Wszystkie składniki pokroić w kostkę i włożyć do naczynia żaroodpornego. Na koniec dodać fasolę. Naczynie włożyć do piekarnika i piec przez godzinę w temp. 200 st. Po godzinie dosypać 2 sosy, dodać keczupy, doprawić pieprzem i solą. 

Czytaj też:

Burzliwa dyskusja nad budżetem Radzionkowa. Spór o SIM

Akcja w centrum Tarnowskich Gór. Zatrzymany 38-latek

Potrącił pieszego. Mężczyzna trafił do szpitala

[ZT]64319[/ZT]

 

(Agnieszka Gabała)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%