Fotorelacje

Zamknij
18:59, 28.06.2025

- Starsi zawsze opowiadali, że w Hannowaldzie straszy. Ponoć gdy służba przyszła tutaj na grób ostatniego właściciela majątku Rybna - Richarda von Koschützkiego - tuż po jego śmierci, słyszała dziwne odgłosy, jakby wołanie. Ja za bajtla tu chodziłem, ale żadnego ducha nie spotkałem - mówi pochodzący z Rybnej Franciszek Ogłodek, który wraz z wieloma mieszkańcami Śląska odkrywał dziś mroki Hannowaldu w ramach wydarzenia „Kierunek GZM”.

Kamil Łysik, pasjonat historii i autor kryminału zatytułowanego „Mroki Hannowaldu”, który wraz dr. Arkadiuszem Kuzio-Podruckim (badaczem dziejów śląskiej arystokracji i szlachty), opowiadał dziś o historii pałacu, mówił, że owiane tajemniczą legendą miejsce w lesie, znajdujące się pomiędzy ogromnymi dębami, w którym pochowano rodzinę Koschützkich, znalazł dopiero kilka lat temu.

- Odkrył je tak naprawdę mój syn. Trzeba było po prostu pójść do lasu w odpowiednim czasie, gdy zieleń nie zasłania miejsca - mówi Kamil. - A moje zainteresowanie tym tematem zaczęło się po odszukaniu sensacyjnych informacji w starej prasie poświęconych ekshumacji zwłok właścicieli pałacu - dodaje.

Sam Hannowald bierze swoją nazwę od imienia syna Richarda von Koschützkiego, ale tak naprawdę jego nagrobek był symboliczny, bowiem zwłoki zabitego w czasie I wojny światowej Hanno nie zostały sprowadzone do Rybnej.

Krążące w dzielnicy opowieści jednak czasami mijają się z tymi historycznymi ustaleniami.

- Starsi opowiadali, że Hanno został przywieziony do domu, a orszak konny z jego trumną jechał ze stacji przez całą Rybną - mówi Franciszek Ogłodek.

Tak czy owak, wraz ze zmianą granic zmieniały się miejsca zamieszkania rodziny von Koschützkich, najpierw przeprowadzili się do Wronina (wtedy po niemieckiej stronie a dziś na Opolszczyźnie), by ostatecznie w 1945 roku wyemigrować do Bawarii, gdzie nadal żyją jej potomkowie.

To właśnie przeprowadzka do Wronina była przyczyną sensacyjnych wydarzeń, jakie miały miejsce w dzielnicy Tarnowskich Gór.

Egon - drugi syn Richarda, opuszczając przyznaną po plebiscycie Polsce Rybną, postanowił zabrać nie tylko pamiątki z pałacu ale także szczątki rodziców. Ceremonia wydobycia trumien, która miała miejsce w 1928 roku, spowodowała szok wszystkich przy niej obecnych, na czele z Egonem, który zemdlał. Nienaturalny układ zwłok i ślady na trumnie wskazywały na to, że 57-letni rotmistrz Richard von Koschützki, zapewne przez niedopatrzenie medyków, został pochowany za życia.

Wszystkich, którzy nie mieli okazji poszukać Hannowaldu w ramach imprezy, odsyłamy do świetnie napisanego, opartego na historycznych faktach, kryminału Kamila Łysika. Autor z pewnością pomoże także w odszukaniu tajemniczego miejsca.

Nam Hannowald pomógł znaleźć Mariusz Jarzombek z Urzędu Miejskiego w Tarnowskich Górach, a mrożące krew w żyłach historie przybliżyła Gabriela Kokot-Drzyzga z Radia Piekary, która na jeden dzień wcieliła się w książkową dziennikarkę Weronikę Maszczyk.

Tekst i zdjęcia: Katarzyna Majsterek

Czytaj także:

Weekend w regionie pełen atrakcji. Propozycje

Radzionków. Mikrowyprawa śladami Ziętka

Sukces przedszkola w Świętoszowicach! Pierwsze miejsce

Bezpłatne turnusy dla seniorów coraz bliżej

Jeżeli Twój wizerunek przypadkowo znalazł się na tych fotografiach, a nie wyraziłeś na to zgody, prosimy zgłoś to na adres: [email protected]
Zobacz więcej fotorelacji
Jubileusz. Oficjalnie w Pałacu Kawalera, potem piknik
zobacz fotorelację
Dni Radzionkowa. Jak się bawicie? Dziś Steczkowska
zobacz fotorelację
Dni Świerklańca. Co już było, a co przed nami?
zobacz fotorelację
Dni Świerklańca kontra pogoda
zobacz fotorelację
80 lat szkolnictwa leśnego w Brynku
zobacz fotorelację
Strażacy z Tarnowskich Gór wicemistrzami
zobacz fotorelację
Dni Radzionkowa rozpoczęte. Święto miasta potrwa do niedzieli
zobacz fotorelację
Parafianie uhonorowali swojego proboszcza
zobacz fotorelację
Katowice Airport. Awaryjne lądowanie samolotu
zobacz fotorelację
Tarnowskie Góry, Koszęcin. Seniorzy dali czadu!
zobacz fotorelację