Wiadomości Tarnowskie Góry

Zamknij

Życie od kuchni. Przepis na makówki polecany przez Marię Rogocz z Kalet

AG 16:08, 23.12.2022 Aktualizacja: 03:07, 24.10.2025
Skomentuj Życie od kuchni. Przepis na makówki polecany przez Marię Rogocz Maria Rogocz. Fot. Archiwum Gwarka

Przed świętami Bożego Narodzenia do swojej kuchni zaprosiła nas Maria Rogocz, mieszkanka Kalet, przez wiele lat związana z lokalnym samorządem. Pełniła funkcję sekretarza, a później burmistrza swojego rodzinnego miasta, następnie objęła stanowisko wicestarosty powiatu tarnogórskiego. Obecnie, prowadząc Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne, zachęca seniorów do recytowania poezji, muzykowania i kultywowania tradycji – także w dość nietypowych strojach. A Czytelnikom "Gwarka" zdradza, jak przygotowuje makówki, które jej najbliżsi uważają za najsmaczniejszy wigilijny deser.

Tekst archiwalny, opublikowany w Gwarku z 23 grudnia 2014 r.

W wigilijny wieczór jej dom pęka w szwach. Przy stole zasiada czworo dzieci pani Marii wraz z małżonkami i ośmioro wnucząt. To zwłaszcza dla nich babcia dba o świąteczną atmosferę i dekoruje choinkę, pod którą później znajdzie się pokaźna sterta prezentów — każdy przygotowuje paczkę dla każdego.

Liczba wigilijnych potraw przekracza tradycyjną 12-stkę, bo każdy z gości przynosi ze sobą również samodzielnie przygotowany przysmak, tak aby na stole znalazła się cząstka każdego domu. Są krokiety z kapustą i grzybami, kompot z suszonych owoców, pani Maria przyrządza też barszcz z uszkami faszerowanymi suszonymi grzybami lub pieczarkami, kapustę z grochem — zamiast kapusty kiszonej stosuje słodką, by danie było delikatniejsze — oraz ryby w najróżniejszej postaci, m.in. smażone tradycyjnie, w migdałach, w galarecie.

— Moje dzieci często mówią, że rodzinny dom kojarzy im się z zapachem świeżo upieczonego ciasta i ze słodyczami. Co roku przed Wigilią nie mogą doczekać się makówek, które uważają za moją specjalność. I choć ten tradycyjny świąteczny deser w każdym domu przygotowuje się inaczej, czytelnikom "Gwarka" postanowiłam zdradzić właśnie mój przepis na makówki — oznajmia pani Maria. 

Biznes i władza

Dwie dekady temu, w wieku 50 lat, zmarł mąż pani Marii. Została sama z czwórką dorastających dzieci. Dziś z dumą przyznaje, że każde z nich wykształciła, wprowadziła w dorosłość, z radością patrzyła, jak usamodzielniają się i zakładają własne rodziny.

Jednak dodaje, że to nie jedyne wyzwanie, jakie postawił przed nią los. — Mój mąż założył, a potem przez lata prowadził firmę zajmującą się przetwórstwem drewna, produkcją elementów budowlanych i galanterii drewnianej. Posiadając kwalifikacje księgowej, pomagałam mu jedynie w kwestiach finansowych. Jednak nie miałam pojęcia o sprawach technicznych, nie rozróżniałam nawet gatunków drewna! Mimo to obiecałam sobie, że zrobię wszystko, by nikt nie zarzucił mi, że roztrwoniłam to, co mój mąż zbudował i co przynosiło mu tyle radości — przyznaje pani Maria. Dużo czasu i wysiłku włożyła w zdobycie potrzebnej wiedzy i utrzymanie się na rynku. Założyła spółkę wraz z synami, których stopniowo wprowadzała w arkana biznesu — teraz to oni stoją na czele firmy, kontynuując to, co zaczął ich ojciec.

Choć silnie zaangażowała się w prowadzenie własnej działalności, to nie jedyne pole, na jakim się realizowała. Była też związana z lokalnym samorządem. Przez 8 lat pełniła funkcję sekretarza miasta Kalety. Po upływie drugiej kadencji wystartowała w wyborach, zdobyła mandat radnego, a następnie... została burmistrzem. Na czele miasta stała do 2002 roku. Następnie zdecydowała się stanąć do kolejnych wyborów, tym razem do tarnogórskiej Rady Powiatu. I nie dość, że zdobyła mandat, to jeszcze została wybrana na stanowisko wicestarosty. W następnej kadencji przez kolejne 4 lata działała również jako radna powiatowa.

— Zawsze fascynowała mnie perspektywa pracy w samorządzie. Interesowały mnie takie zagadnienia jak inwestycje, podejmowanie decyzji dotyczących kierunku rozwoju miasta czy powiatu, mechanizm sprawowania władzy — opowiada pani Maria. — W czasach mojej działalności na rzecz miasta i powiatu piastowanie tak wysokich stanowisk przez kobietę było ewenementem. Tym bardziej traktuję to jako sukces. Udowodniłam innym, ale przede wszystkim samej sobie, że skromna, nie najmłodsza już kobieta, wdowa z czwórką dzieci, potrafi wspiąć się na polityczne wyżyny i zrobić coś dobrego dla innych.

Od kilku lat pani Maria współpracuje również z organizacjami pozarządowymi, działając w Powiatowej Radzie Pożytku Publicznego w Tarnowskich Górach.

Poeci, muzykanci, podróżnicy

Ogromną przyjemność sprawia jej pisanie wierszy. Kolejne utwory są inspirowane radosnymi przeżyciami, podróżami, urodzinami bliskich — każdy z nich otrzymuje taki wiersz w prezencie, a także wydarzeniami pobudzającymi panią Marię do refleksji, takimi jak minione wybory samorządowe. W 56 strofach opisała  nawet swoje rodzinne miasto — Kalety. Długie, rymowane utwory zebrała w tomikach "Z życia wzięte" i "Retoryczne pytania", które wydała własnym sumptem. Śmieje się, że pisze tak często, że udało jej się już zgromadzić materiał na kolejną publikację.

Jest jedną z autorek, które swoje wiersze recytują na wieczorach poetycko-muzycznych, organizowanych przez kaletańskie Stowarzyszenie Społeczne-Kulturalne, które pani Maria założyła 8 lat temu. Podczas wspomnianych wieczorów dojrzali mieszkańcy stają na scenie i prezentują swoją twórczość przy dźwiękach skrzypiec czy fortepianu. Spotkania miewają charakter tematyczny, bywają poświęcone poezji miłosnej, z kolei przed dniem Wszystkich Świętych tradycyjnie już odbywa się "Dzień zadumy", kiedy w refleksyjnych utworach autorzy wspominają tych, którzy odeszli.

— Po przejściu na emeryturę brakowało mi ruchu, energii, dyscypliny, więc postanowiłam założyć stowarzyszenie skupiające osoby w podobnej sytuacji. Chciałam dać mieszkańcom okazję do integracji, dyskusji o książkach, modzie, polityce, ale też do wspólnej zabawy. Od tego czasu spotykamy się co drugi czwartek, ale też prywatnie — uśmiecha się pani Maria.

Samodzielnie prowadzi stronę internetową stowarzyszenia, wydarzenia z życia organizacji opisuje również na kartach kroniki — a jest o czym pisać. Ważną rolę odgrywa kultywowanie tradycji — poza popularnymi świętami pani Maria czuwa nad organizacją obchodów nocy świętojańskiej, kiedy seniorzy przebierają się i przy ognisku puszczają wianki na wodzie. Z okazji pierwszego dnia jesieni na stole stawiają kosze z grzybami, a w każde andrzejki wróżą z wosku.

Nie brakuje czasu na zdobywanie nowych umiejętności, m.in. w ramach warsztatów malowania obrazów. Odbywają się kuligi, wycieczki rowerowe, ale też prelekcje o tematyce prozdrowotnej. — Ich celem jest zwiększenie świadomości naszych członków, by czuli się jak najlepiej mimo upływu czasu oraz aby nieco umilić im jesień życia — wyjaśnia pani Maria.

Tę samą funkcję spełniają organizowane co najmniej dwa razy w roku wycieczki, a także wyjazdy do teatru, opery i operetki. Wspólne wyprawy są też okazją do przypominania starych piosenek, które pani Maria "odkurza" i zbiera w śpiewnikach drukowanych dla każdego członka stowarzyszenia. Muzykowanie stało się już stałym punktem wielu spotkań, w tym zorganizowanego przez naszą rozmówczynię spotkania z piosenką biesiadną.

Jednak szczególnie wzruszające okazują się te organizowane przed świętami Wielkiejnocy i Bożego Narodzenia. — Przed Wigilią zasiadamy przy wspólnym stole, śpiewamy kolędy, przełamujemy się opłatkiem, składamy sobie życzenia. Specjalnie na tę okazję przygotowujemy program artystyczny. Na bożonarodzeniowe spotkania zapraszamy też osoby samotne z różnych części Kalet, które nie muszą pokrywać kosztów udziału w tej uroczystości. Zwłaszcza teraz, w tym szczególnym, świątecznym czasie, nie powinniśmy o nich zapominać — uśmiecha się pani Maria.

Przepis na makówki wg Marii Rogocz

Składniki: 5 bułek, 1,5 l mleka 3,2 proc., 50 dag zmielonego maku, szklanka cukru, cukier waniliowy, rodzynki, orzechy, migdały, suszone morele, figi, kandyzowana skórka pomarańczowa, wiórki kokosowe, olejek migdałowy.

Przygotowanie: Bułki z poprzedniego dnia pokroić w plastry lub cząstki, mleko zagotować. Do gorącego mleka wsypać dokładnie zmielony mak i cukier, aby się rozpuścił.W naczyniu układać bułki warstwami, polewać gorącym mlekiem i wymieszać. Dodać pokrojone bakalie, orzechy, migdały, morele, rodzynki. Dodać 3 łyżki wiórków kokosowych, cukier waniliowy i połowę olejku migdałowego. Wszystko dokładnie wymieszać.Makówki przełożyć do ozdobnej salaterki, uformować i udekorować bakaliami i wiórkami kokosowymi. Wystudzić.

Można przygotować jeden dzień przed Wigilią.

::news{"type":"see-also","item":"39317"}

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze

komentarze (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz

🙂🤣😐🙄😮🙁😥😭
😠😡🤠👍👎❤️🔥💩 Zamknij

Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gwarek.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz

0%