W zamian za remont rynku przedsiębiorca otrzymał dziesięcioletnią dzierżawę na prowadzenie restauracji – jednego całorocznego obiektu. Powstało pięć połączonych kopuł. Fot. Google Maps
We wrześniu 2013 roku z rynku w Tarnowskich Górach zniknęły charakterystyczne kopuły. Przez blisko dekadę wzbudzały kontrowersje, jedni psioczyli na ich estetykę, inni chętnie spędzali w nich czas. Ich rozbiórka zakończyła pewien rozdział. Jak dziś wspominamy tę nietypową budowlę?
Kiedy powstały, wywołały burzę. Pięć połączonych kopuł, które stanęły na rynku w Tarnowskich Górach, od początku dzieliły mieszkańców. Jedni porównywali je do "Titanica" i mówili o zaśmiecaniu historycznej architektury miejskiego placu. Inni z czasem przyzwyczaili się do ich widoku, a niektórzy nawet przekonali się do pomysłu.
Historia zaczęła się od remontu płyty rynku w 2004 r., za czasów burmistrza Kazimierza Szczerby. Przedsiębiorca Dariusz Kosiński zainwestował 650 tysięcy złotych w przeprowadzenie prac według miejskiego projektu. W zamian otrzymał dziesięcioletnią dzierżawę na prowadzenie restauracji – jednego całorocznego obiektu. Powstało pięć połączonych kopuł.
Przez dziewięć lat funkcjonowania restauracja pod kopułami stała się miejscem spotkań Tarnogórzan. Dariusz Kosiński płacił miastu 5,5 tysiąca złotych miesięcznie czynszu, a rocznie – łącznie z podatkami i opłatami koncesyjnymi – miasto otrzymywało około 90 tysięcy złotych. Restaurator wyliczał, że wraz z kosztami remontu rynku, jego działalność przyniosła miastu ponad 1,5 miliona złotych.
Umowa dzierżawy pozwalała na funkcjonowanie kopuł do końca kwietnia 2014 roku. Dlaczego więc zdemontowano je już we wrześniu 2013? Kosiński tłumaczył to spadkiem przychodów w miesiącach zimowych oraz niepewnością co do przyszłości. Próby przedłużenia umowy na korzystniejszych warunkach – wydzierżawienie tylko 400 metrów kwadratowych pod kopułami zamiast całej, 2500-metrowej płyty rynku – nie przyniosły efektu.
Władze miasta wskazywały na dwa główne problemy. Po pierwsze, kwestie prawne – czynsz został wyliczony z uwzględnieniem kosztów remontu, a przedłużenie umowy wymagałoby zgody Rady Miejskiej i ne pewno nie byłoby to na takich samych warunkach. Po drugie, nieprzychylne opinie mieszkańców i organizacji, w tym Stowarzyszenia Miłośników Ziemi Tarnogórskiej.
Kosiński podkreślał, że prowadził nie tylko biznes. W kopułach odbywały się wystawy prac uczniów Plastyka i lokalnych artystów, imprezy charytatywne i kulturalne. W umowie dzierżawy było zapisane zobowiązanie do działalności kulturotwórczej.
Po demontażu, kopuły pojechały na wybrzeże – kupił je pochodzący stamtąd przedsiębiorca. Dariusz Kosiński przeniósł swoją działalność do Radzionkowa, żegnając się z Tarnowskimi Górami z żalem.
Czy zniknięcie kopuł było stratą czy szansą na nowy początek? A jeżeli to ostatnie, to czy tę szansę dobrze wykorzystano? Każdy Tarnogórzanin ma na ten temat własne zdanie.
Czytaj też:
Tarnowskie Góry. Zamyka się restauracja na rynku
Rajza po Chemiku w Tarnowskich Górach. Spacerem przez historię gmachu
[ZT]60946[/ZT]
Jarosław Myśliwski [email protected]