- Rozbierają anteny telefonii komórkowej na dawnym biurowcu Zametu, to pewnie on sam też idzie do rozbiórki – taka wieść rozniosła się po Strzybnicy. Sprawdziliśmy.
Decyzji o rozbiórce budynku nie wydał ani powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, ani wydział architektury starostwa powiatowego w Tarnowskich Górach. Budynek jeszcze więc sobie w Strzybnicy postoi.
Przypomnijmy, że jakiś czas temu było o nim głośno, kiedy na dach weszli nastolatkowie. Mówiono, że dawny biurowiec stwarza zagrożenie. Sprawa trafiła nawet do prokuratury, a ta skierowała akt oskarżenia do sądu.
Chodziło o zarzut naruszenia prawa budowlanego – niedotrzymanie obowiązku utrzymania budynku w należytym stanie technicznym, m.in. brak zadbania o to, by nie zagrażał bezpieczeństwu.
Oskarżonym był 63-letni mieszkaniec Katowic, jako przedstawiciel jednego z podmiotów gospodarczych uprawnionych do użytkowania budynku. Sąd Rejonowy w Tarnowskich Górach go uniewinnił, uznając że to nie on jest osobą, na której ciąży obowiązek utrzymania obiektu.
Prokuratura Rejonowa w Tarnowskich Górach złożyła apelację od tego wyroku, jednak Sąd Okręgowy w Gliwicach utrzymał go w mocy.
Tymczasem jesienią tarnogórski PINB, na koszt Skarbu Państwa, zabezpieczył budynek, tak by nikt już nieupoważniony nie mógł do niego wejść. Zrobiono to w ramach tzw. wykonania zastępczego.
Czytaj też: Rybna. Labirynt przed wejściem do szkoły