Mówią o nim, że jest dziennikarzem, jednak on uważa się raczej za radiowca. Piszą, że jest poetą, na co odpowiada, że tylko rymuje. Nazywają go piosenkarzem: ? Myślę, że śpiewam \"akceptowalnie\" ? mówi wtedy. Artur Andrus w ostatni weekend stycznia był gościem Rancza Baranówka w Nowej Wsi Tworoskiej. Jego dwa wieczory autorskie zgromadziły prawie 300 osób. Nic dziwnego. Andrus bowiem bawi do łez.
Dziennikarz znany z radiowej "Trójki", zaprezentował repertuar z najnowszej płyty "Cyniczne córy Zurychu", choć nie tylko. Piosenki przeplatał krótkimi monologami, w których w zabawny sposób tłumaczył, czym inspirował się, pisząc teksty. Zazwyczaj były to po prostu zdarzenia życia codziennego. ? Przefiltrowane, uwypuklone i wykrzywione, by je zabawniej odbierać. Nie zajmuję się humorem politycznym czy abstrakcyjnym. Mam styl towarzyskiego bycia z publicznością. Opowiadam, co mnie rozśmieszyło, mając nadzieję, że słuchaczy też to rozbawi ? mówił w kuluarach. Jak choćby anegdota o Rawiczu, mieście znanym z zakładu karnego, który na billboardzie reklamuje się hasłem "Rawicz zawsze otwarty"...
Rozmowa z Arturem Andrusem
? Jaką funkcję pełni śmiech?
? Nie wiem jaką pełni funkcję. Wiem, że pozwala mi łagodniej przechodzić stresujące sytuacje.
? Co pana inspiruje?
? Jestem w jakiś sposób wyczulony na to, co widzę dookoła siebie. Gdy tylko zobaczę coś śmiesznego, np. zabawny szyld, robię zapiski lub fotografuję.
? Jakie ze współczesnych kabaretów lubi pan najbardziej?
? Łatwo się zorientować, bo to te, z którymi pojawiam się na scenie: Kabaret Hrabi, Grupa MoCarta, Kabaret Moralnego Niepokoju. To moje pokolenie kabaretów. Jak zaczynali jeździć na festiwale, to jeździłem z nimi jako młody reporter i tak się zaprzyjaźniliśmy.
? Występuje pan w roli Jonathana Owensa w serialu kabaretowym "Spadkobiercy". Jak to jest improwizować żart? Wyobrażam sobie, że to musi być bardzo stresujące.
? Właśnie nie. Nie można czuć stresu. Jeżeli wychodzi się na scenę z myślą o tym, że nie uda mi się żaden żart, to nic z tego nie wyjdzie. Darek Kamys, który jest twórcą serialu i obserwuje mechanizm improwizacji na scenie, powtarza zawsze nowym, żeby dali się ponieść temu, co się dzieje. Do nas apeluje, byśmy grali wolniej, wplatali fragmenty liryczne, by nie było tylko pogoni za żartem, bo na dłuższą metę to się nie udaje. Gdy zorientowałem się, że nie trzeba za wszelką cenę wymyślać żartu, bo wymyśli się sam, wtedy zacząłem łapać sens improwizowanego żartowania.
? Dlaczego na scenach kabaretowych jest mniej kobiet niż mężczyzn?
? Nie wiem, z czego to wynika. Może z innej wrażliwości, może panie uważają, że to nie jest poważne zajęcie. Wiem tylko, że kobiety bardzo przydają się w kabarecie, bo wprowadzają inny klimat, powstrzymują temperamenty facetów. Niektóre kabarety celowo kombinowały, żeby mieć w składzie kobietę, żeby się na co dzień nie pozabijać.
? Czy, którąś ze swoich piosenek lubi pan szczególnie wykonywać?
? Raczej nie mam ulubionej, ale sentymentem darzę piosenkę "Zabierzcie mi gitarę", bo spowodowała, że ludzie zaczęli mnie kojarzyć ze śpiewaniem. "Piłem w Spale, spałem w Pile" też, bo to pierwszy mój przebój. Jednak nie wykonuję już tych utworów na scenie, ewentualnie na bis. Uważam, że powinienem pisać nowe rzeczy. Najbardziej lubię wykonywać najświeższe piosenki, ich śpiewanie daje mi najwięcej przyjemności.
Rozmawiała Hanna Kampa
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gwarek.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz