W mieście mówiono, że doktor Richard Rubin, znany lekarz z Miasteczka Śląskiego, w listopadzie 1910 roku przebywał w Poznaniu, gdzie po raz pierwszy spróbował rogala świętomarcińskiego. Smak i idea tego wypieku tak go zainspirowały, że po powrocie na Śląsk zaproponował stworzenie własnej, lokalnej wersji wypieku – na dzień świętego Jerzego, patrona miasta.
Rogoliki miały nawiązywać do tych z Poznania, ale jednocześnie być inne – lokalne, śląskie, związane z miejscem i jego historią.