Sporo strachu najedli się mieszkańcy jednego z bloków na Osadzie Jana w Tarnowskich Górach. W Strzybnicy miała miejsce nietypowa rowerowa kolizja, kobieta trafiła do szpitala. Co jeszcze zanotowano w policyjnych i strażackich meldunkach?
Tarnowskie Góry, Osada Jana. 3 maja po południu mieszkańców jednego z mieszkań bloku przy al. Kwiatów, na 7. piętrze, na równe nogi postawił sygnał alarmowy czujnika tlenku węgla. Lokatorzy wyłączyli piecyk gazowy ogrzewający wodę, otwarli okna i wyszli na dwór. Kiedy strażacy wykonali pierwsze pomiary, obecności tlenku węgla nie stwierdzili. Jednak kiedy tylko zamknęli okna i ponowili badania, czad był już obecny. Najprawdopodobniej ulatniał się z piecyka. Na szczęście nikomu nic się nie stało, ale nie wiadomo, jak by się to wszystko skończyło, gdyby nie czujnik.
Tarnowskie Góry. 3 maja na ul. Kościelnej doszło do nietypowej kolizji. 58-letnia Tarnogórzanka wjechała rowerem w tył drugiego roweru, którym jechał 60-latek, też mieszkaniec Tarnowskich Gór. Kobieta wymagała pomocy medycznej w szpitalu.