Zamknij
REKLAMA

Kościół w Kotach. Obrazy z ukłonem przed jego cesarską mością

20:34, 09.10.2021 | J.M
REKLAMA

Co ma wspólnego kościół w Kotach z cesarską rodziną Habsburgów? Według Jerzego Gorzelika wiele.

Kościół w Kotach ma długą i ciekawą historię. O utworzenie parafii zabiegał hrabia Jan Franciszek Juliusz de Verdugo, spadkobierca hrabiego Georga Leonarda de Colonna. Jak to się stało, że dziedzicem był kuzyn, a nie brat i siostra hrabiego Colonny. Otóż rodzeństwo spadkodawcy przeszło na luteranizm, czego ten nie był w stanie zaakceptować i ich wydziedziczył.

Kuzyn de Verdugo, w którego ręce trafił majątek hrabiego Georga Leonarda, zaczął zabiegać o utworzenie w należących do niego Kotach, parafii, rzecz jasna, rzymsko-katolickiej. To nastąpiło 13 czerwca 1687 r.

Dekret erekcyjny podpisał sufragan bp Karl Franz Neander von Petersheide w imieniu biskupa wrocławskiego Franza Ludwiga von Pfalz-Neuburga. Ten był głową diecezji nie tylko wrocławskiej, ale też Wormacji, Trewiru i Moguncji. Jakby tego było mało w 1694 r. został wielkim mistrzem zakonu krzyżackiego. Znany jest z tego, że zatrzymał falę procesów o czary, na skutek której w XVII wieku na terenie księstwa nyskiego spalono na stosie ponad 250 kobiet i dziewczynek. Za jego sprawą we Wrocławiu jezuici otworzyli uniwersytet.

Gdy w 1687 r. w Kotach powstała parafia, już istniał tam drewniany kościółek. Hrabia Jan Franciszek Juliusz de Verdugo zobowiązał się do wybudowania murowanej świątyni, czego jednak nie zrobił. Zobowiązanie wypełnił następca, hrabia Jan Leopold de Verdugo.

Budowa rozpoczęła się w 1714 roku, ale czy to przy projektowaniu, czy też wznoszeniu budowli popełniono błędy. Niecałe 50 lat później na ścianach pojawiły się pęknięcia. Jak podaje ks. Walenty Hoscheck, fundament, położony na piaszczystym terenie, nie mógł udźwignąć tak wielkiego ciężaru, sklepienie w środkowej części budowli rozpierało ściany i groziło to zawaleniem. Wieża zaczęła odchylać się od nawy i chwiała się podczas dzwonienia. Aby nie doszło do tragedii, świątynię zamknięto i rozpoczęto przebudowę. Drzwi kościoła otwarto dla wiernych po 11 latach.

Zwiedzając kościół w Kotach, nie sposób nie zauważyć dwóch dużych obrazów. Przedstawiają Maryję Zwycięską i św. Leopolda. Płótna przekazują treści religijne, hrabia Jan Leopold de Verdugo wskazując na tego, a nie innego świętego, którego przedstawienie możemy oglądać, chciał pewnie w ten sposób uczcić swego patrona. Ale jest jeszcze coś. Jerzy Gorzelik dopatruje się także konotacji politycznych. Św. Leopold III to postać z przełomu XI i XII wieku. Był margrabią Austrii. W 1663 r. cesarz Leopold I ogłosił go patronem AustriiZdaniem Jerzego Gorzelika fundator obrazów z kościoła w Kotach dał w ten sposób dowód wierności cesarskiej rodzinie Habsburgów. Dlatego w niewielkiej miejscowości na Górnym Śląsku odnajdujemy ślad spraw wielkich tego świata.

[ZT]32177[/ZT]

 

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA
0%