– Dopiero przekazaliśmy szpitalowi 3,5 mln zł - mówił radny Parkitny. Fot. EKA
Szpitale powiatowe mają ogromne problemy finansowe. Nożyce między przychodami a kosztami coraz bardziej się rozwierają. Efekty już widać: szpital w Lublińcu bankrutuje, szpital w Pyskowicach został połączony ze szpitalem w Knurowie. Szpital w Tarnowskich Górach będzie trwał tak długo, jak długo powiat będzie dosypywał pieniędzy. - Nasze możliwości powoli się kończą - słychać w starostwie.
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Burzliwa dyskusja podczas obrad rady powiatu w Tarnowskich Górach poprzedziła podjęcie decyzji o dofinansowaniu szpitala powiatowego. Tym razem chodziło o 400 tys. zł: samorząd zamienił należące się mu odsetki od udzielonej szpitalowi pożyczki na akcje spółki prowadzącej lecznicę. O pomoc prosił prezes WSP Wojciech Szafrański, mówiąc o bardzo trudnej sytuacji finansowej, bo NFZ nie uregulował należności za 2025 rok.
Nie chodziło o dużą kwotę, ale radni byli mocno rozczarowani tym, że powiat znów musi wydać pieniądze na szpital. Tym bardziej, że jak szacowano, przekazano ich już wyjątkowo dużo, a z nowym szefem WSP wiązano bardzo duże nadzieję.
Radny Janusz Parkitny zwracał uwagę, że problem wymaga poważnej debaty.
– Dopiero przekazaliśmy szpitalowi 3,5 mln zł. Dziś znów decydujemy o dofinansowaniu. Pytanie brzmi: czy tędy droga? – mówił.
Z kolei radny Krzysztof Banek pytał władze szpitala, czy należało dopuścić do tak dużych nadwykonań.
– W obecnej kadencji daliśmy szpitalowi jakieś 20 mln zł. Jestem za tym, by udzielić pomocy, ale mamy problem i trzeba o nim rozmawiać – podkreślał.
Radny Piotr Skrabaczewski przyznawał natomiast, że trudno odmówić wsparcia placówce.
– Nie jest łatwo powiedzieć "nie". Jestem za tym, by przegłosować uchwałę, ale chciałbym, żeby następnym razem takie sprawy były szczegółowo analizowane – zaznaczył podczas posiedzenia.
Podczas sesji głos zabrał również prezes szpitala, który tłumaczył, że lecznica zmaga się z rosnącymi kosztami funkcjonowania. W emocjonalny sposób odniósł się do zarzutu, że jest zbyt dużo nadwykonań
Jak podkreślał, placówka musi zabezpieczać leczenie pacjentów wymagających pilnej pomocy. - Mamy powiedzieć pacjentom we wrześniu, że nie będziemy ich leczyć? Kto weźmie odpowiedzialność za pacjentów ostrych? – pytał. – Na czym mamy oszczędzać? 90 proc. kosztów to są koszty osobowe – mówił.
Do sytuacji odniósł się także starosta Adam Chmiel, który zaznaczał, że problemy finansowe dotyczą większości szpitali w kraju.
– Kroczące podwyżki powodują, że szpitalowi znów będzie brakować kolejnych 3,5 mln zł. NFZ nie finansuje tych zadań, dlatego 90 proc. szpitali ma problemy – mówił starosta.
Jak przekazano na sesji, w szpitalu pracuje obecnie 860 osób. Zobowiązania wymagalne szpitala to 27 mln zł. Zapowiadana jest restrukturyzacja placówki.
::news{"type":"see-also","item":"72731"}
::news{"type":"see-also","item":"72713"}
::addons{"type":"only-with-us","color":"black"}
Elżbieta Kulińska [email protected]