Fot. Elżbieta Kulińska
Pierwszy weekend wakacji upłynął pod znakiem rekordowych upałów. Nad zalew Nakło-Chechło przyjechały tłumy – według szacunków mogło to być od kilkunastu do nawet kilkudziesięciu tysięcy plażowiczów. Ratownicy czuwający nad bezpieczeństwem mówią o braku wyobraźni, łamaniu przepisów oraz narastającej agresji.
W tym tygodniu wybraliśmy się na patrol po zalewie z ratownikami OSP Silesia Rescue, którzy zabezpieczają kąpielisko na polu namiotowym oraz patrolują akwen łodzią motorową.
– Największym problemem jest brak wyobraźni. Do tego dochodzi spożywanie alkoholu i wchodzenie do wody po jego wypiciu. Kolejna sprawa to wypływanie na zalew bez środków asekuracyjnych. Najgorzej, gdy to wszystko się łączy – ktoś po alkoholu wypływa na środek zalewu, a jeszcze zabiera ze sobą dziecko – mówi Tomasz Kowalski, ratownik OSP Silesia Rescue.
Ratownicy niemal bez przerwy zwracają uwagę osobom, które odpływają zbyt daleko od brzegu.
– Upominamy ludzi, bo w wielu miejscach są nagłe uskoki dna i duża głębokość. Większość plażowiczów nie wie, gdzie się znajdują. Najgłębsza część zalewu jest tam, gdzie zbiornik jest najwęższy. Znajduje się tam boja z zakazem kąpieli, ale jest on notorycznie łamany. To właśnie w tym miejscu doszło już do utonięć, w tym do tegorocznej tragedii, w której zginął nastolatek – podkreśla ratownik.
Niebezpieczne zachowania to nie jedyny problem. – Niejednokrotnie spotykamy się z agresją, gdy zwracamy uwagę na łamanie regulaminu i zasad bezpieczeństwa – dodaje Tomasz Kowalski.
Przez cały patrol ratownicy regularnie zwracają uwagę kąpiącym się i prowadzą z nimi rozmowy. Standardem jest jednak ignorowanie poleceń albo pyskówki w rodzaju: "Kto wam dał prawo mnie upominać?".
To może być frustrujące. – Raczej irytujące – mówi nam jedna z ratowniczek. – Jednak ściska mi gardło, gdy ktoś dla zabawy udaje, że się topi, narażając na niebezpieczeństwo zarówno siebie, jak i nas
Od początku weekendu do wtorkowego południa ratownicy aż 60 razy wzywali nad zalew policję. Nerwowo zrobiło się, gdy w niedzielę z pola widzenia zniknęły dwie dziewczyny na desce SUP. W nocy z soboty na niedzielę mężczyzna został przez kogoś zraniony czymś ostrym w plecy.
Kąpieliska przy polu namiotowym przez cały tydzień pilnuje trzech ratowników Silesia Rescue. W dni powszednie dodatkowo zalew patroluje łódź motorowa z dwuosobową załogą ratowników tej formacji.
W weekendy obsadę patrolu wodnego przejmują dwaj ratownicy WOPR, którzy łodzią motorową kontrolują akwen. Natomiast na strzeżonym kąpielisku, podobnie jak w dni powszednie, dyżur pełni trzech ratowników Silesia Rescue.
::video{"type":"single","item":"1462"}
::addons{"type":"alert"}
::news{"type":"see-also","item":"74135"}
Elżbieta Kulińska [email protected]