Zamknij

Bez nich nie doszłoby do rozwoju tarnogórskiego górnictwa. O kim mowa?

08:42, 25.06.2020 | Mieczysław Filak

Do legendy o chłopie Rybce, znalazcy srebronośnej galeny podczas orki, wszedł jego pomocnik wół. Nie zalicza się go wprost w poczet prekursorów tarnogórskiego górnictwa, ale jego rolę doceniono subtelnie w historycznym pochodzie organizowanym podczas Dni Tarnogórskich Gwarków. Poprzedza w nim nie tylko Rybkę, ale samych gwarków i wiele postaci znamienitych, znanych z kart historii Tarnowskich Gór

Nie ujmując wołu nic z jego zasług, trzeba jednak dostrzec, że rozwój górnictwu dały konie. Bez nich tutejsi górnicy nie mogliby studziennymi kołowrotami i większymi odwadniarkami napędzanymi siłą ludzi usunąć wody napływającej do coraz głębszych szybów.

E.LG. Abt, autor memoriału w sprawie tarnogórskiego górnictwa, przekazał w nim, że konie wprzęgano do napędu dmuchaw w hutach, a w latach 30. XVI w. do kieratów odwadniających, zwanych kunsztami. Setkę koni podesłał w 1542 r. właściciel bytomskiego państwa, margrabia Jerzy Hohenzollern z Ansbach. Niebawem ich liczba wzrosła do 700.

Następca Jerzego, jego syn Jerzy Fryderyk, margrabia, książę i regent Prus Książęcych rezydował w Ansbach, Karniowie i Królewcu. Stamtąd słał do tarnogórskich urzędników pilne rozporządzenia w sprawach nie tylko górnictwa. Trudno sobie wyobrazić posłańców na powolnych wołach, a wcale władcy energicznego i mobilnego. Jerzy Fryderyk do Tarnowskich Gór liczących ok. 2 tys. mieszkańców zjechał trzy razy, by sprawdzić jak mimo podatków obrastają w dostatki.

Pierwszą maszyną odwadniającą kopalni Fryderyk, uruchomionej w 1784 r., był konny kierat. Do kilku następnych zaprzęgano dwa lata później już 120 koni. Gdy wzrosły ceny owsa, obliczono, że objadają kopalnię z możliwych do osiągnięcia zysków i zastąpiono je maszynami parowymi. Nie mogły się wtedy same przemieszczać, więc wiązana z nimi rewolucja przemysłowa wjeżdżała do Tarnowskich Gór na furmankach. 

Ludzie z różnych krajów odwiedzili wówczas miasto, reklamując je relacjami ustnymi i pisanymi. Przyciągnęła ich chęć zobaczenia niezwykłych maszyn i konie zaprzężone do karet. Rudę z szybów do płuczek, a z nich do huty ołowiu i srebra w Strzybnicy nadal przewożono wozami z zaprzęgiem konnym. Przez lata dostarczano nimi węgiel do Tarnowskich Gór, a siłą pociągową na pierwszych, tutejszych kolejach wąskotorowych były konie.

Pracowały też w kieratach wydobywczych, ale nigdy w podziemiach tarnogórskich kopalń, choć bywały ofiarami górniczych katastrof. W XIX w. zatrudniono je pod ziemią w kopalniach węgla kamiennego.

(Mieczysław Filak)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz