Historia

Zamknij

Ogień i strach. Podpalacz chciał być strażakiem

Jarosław Myśliwski 17:34, 30.05.2026 Aktualizacja: 13:35, 28.05.2026
Ogień i strach. Podpalacz chciał być strażakiem Zdjęcie ilustracyjne, fot. Przemysław Cynkier hejmielec.pl

Wracamy do historii sprzed lat, która wydarzyła się w Tąpkowicach. Grasował tam wtedy podpalacz.

Artykuł archiwalny Jarosława Myśliwskiego, opublikowany w Gwarku w lutym 1997 r.

- To istny horror! - usłyszałem na wstępie rozmowy. Mężczyzna przyszedł do redakcji, żeby nas poinformować co dzieje się w Tąpkowicach.

11 lutego spłonęła tam następna stodoła. Zdaniem naszego gościa mieszkańców wsi ogarnęła panika. Od jesieni w Tąpkowicach spłonęło 6 stodół i ludzie są pewni, że to podpalenia, których sprawcą jest jeden człowiek. Wszyscy zastanawiają się, czyja stodoła będzie następna.

- Nie wiadomo, czy zakładać alarmy, oświetlenie, wypuszczać psy, prowadzić warty przy zabudowaniach gospodarczych. Wszyscy się boją o swój dobytek – mówi mieszkaniec.

Zdjęcie archiwalny, tygodnik Gwarek

Pożar o 4 nad ranem

Wszystkie pożary miały miejsce nad ranem. Ostatnio właściciele zauważyli łunę nad swoją stodołą o godz. 4. Wybiegli z domu.

- Kiedy otworzyłem wrota, pożar „nabrał oddechu” i uderzył falą gorącego powietrza. Próbowałem ratować Fiata 126 p, który stał w stodole. Ale przywaliły go palące się krokwie i słoma. Trzeba było zamknąć wrota z powrotem, żeby ogień nie zajął kolejnych pomieszczeń gospodarczych. Udało mi się razem z sąsiadem wyprowadzić z nich ciągnik i samochód – opowiada właściciel.

Spłonęły maszyny rolnicze, zboże, pasze dla zwierząt, nawozy, materiały budowlane i wspomniany Maluch.

- To dobytek, na który pracowały trzy pokolenia naszej rodziny – mówi ze łzami w oczach córka właściciela. - Podpalacz, poza tym, że nas go pozbawił, nosi jeszcze jedno piętno: moja babka jest w szpitalu i walczy o życie. Widząc, jak ogień trawi majątek rodziny, dostała ataku serca.

Podejrzliwość i domysły

- Gubiliśmy się w domysłach, nikt jednak nie mówił głośno, kto może być podpalaczem. Każdy się bał i modlił, żeby to nie jego gospodarstwo było następne – mówi jeden z mieszkańców Tąpkowic.

Po kątach opowiadano, że jakiś młody dla zabawy podpala. Inni twierdzili, że to starszy, niezamożny mężczyzna, który podpala ze złości do wszystkich mieszkańców wsi. Wszyscy byli zgodni, że to miejscowy, bo doskonale orientował się w terenie. Wewnętrzną lustrację przeprowadzono wśród strażaków OSP, na nikogo jednak nie padł cień podejrzenia.

Następnego dnia po ostatnim pożarze policja zatrzymała młodego mężczyznę, który przyznał się do podpalenia.

Zawsze był przy gaszeniu pożaru

Zatrzymany 22-latek jest bezrobotny, wychował się w rozbitej rodzinie, nie skończył szkoły podstawowej i był już skazany jako nieletni.

Uwagę ludzi zwrócił fakt, że zawsze był obecny przy gaszeniu pożarów. Kiedyś chciał zostać strażakiem w OSP, ale go nie przyjęto. Postanowił pokazać, co potrafi.

Przedstawiono mu zarzut 4 podpaleń, być może zostanie oskarżony o piąte, w sprawie którego postępowanie wcześniej zostało umorzone.

Podejrzany powiedział policjantom, że podpalał tak po prostu: wchodził do stodoły i zapalał zapałkami.

Straty są bardzo poważne, w grę wchodziło nie tylko mienie, ale zagrożone było też zdrowie i życie mieszkańców.

Sąd tymczasowo aresztował podpalacza. Przejdzie badania psychiatryczne, aby określić jego poczytalność.

::news{"type":"see-also","item":"72797"}

::video{"type":"onnetwork","item":"1399"}

 

(Jarosław Myśliwski)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%