Zamknij

Wojewoda, tarnogórskie zakłady chemiczne i pewna bojaźń

Jacek Tarski 14:33, 18.01.2026 Aktualizacja: 13:57, 15.01.2026
Część odpadów udało się zabezpieczyć. Zdjęcie archiwalne Jarosława Myśliwskiego Część odpadów udało się zabezpieczyć. Zdjęcie archiwalne Jarosława Myśliwskiego

Wojewoda katowicki Marek Kempski zapowiedział, że wkrótce powstanie konsorcjum, którego głównym zadaniem stanie się zapewnienie pieniędzy na likwidację zagrożenia ekologicznego w południowej Polsce – Zakładów Chemicznych Tarnowskie Góry.

Artykuł archiwalny Jacka Tarskiego opublikowany w Gwarku w marcu 1998 r.

Wizyta Marka Kempskiego w Tarnowskich Górach miała w zasadzie tylko jeden cel. Wojewoda chciał na własne oczy zobaczyć, jak dziś wyglądają likwidowane zakłady i poznać zagrożenia, jakie powstały w wyniku kilkudziesięcioletniej, rabunkowej eksploatacji fabryki. Kempski był tam po raz pierwszy. To, co zobaczył wywarło na nim niemal piorunujące wrażenie.

- Sprawą interesuję się od dawna i dziś miałem sposobność wszystko zobaczyć z bliska. Zdaję sobie sprawę, że likwidacja zakładów nie jest tylko problemem Tarnowskich Gór, nie jest nawet problemem Śląska, ale całej Polski – mówił po zwiedzeniu likwidowanej fabryki.

Wojewodę po zakładach oprowadzał likwidator Grzegorz Pietryga. Gościowi pokazano wszystkie wysypiska, zapoznano z metodą likwidacji, sytuacją finansową.

- Na przeprowadzenie wszystkich planowanych na ten rok prac potrzeba nam ok. 30 mln zł. W tej chwili mamy tylko 8 mln zł. Dotrzymanie terminu zakończenia likwidacji jest możliwe tylko i wyłącznie wtedy, gdy będzie dostatecznie dużo środków. To pieniądze są czynnikiem warunkującym powodzenie planu. Ich brak jest równoznaczny z klęską – mówił Pietryga.

Przypomnijmy, że na terenie zakładów i w ich sąsiedztwie, znajduje się ok. 1,5 mln toksycznych, niebezpiecznych związków chemicznych, w skład których wchodzi m.in. bar, bor, stront i arsen. W zasadzie cała fabryka zbudowana jest na warstwie poprodukcyjnych odpadów, pod nią natomiast znajduje się naturalny zbiornik wody pitnej, z którego czerpie się ją dla setek tysięcy ludzi w całym regionie.

Opieszałość urzędników

Problem pogarsza dodatkowo fakt, że dokładne zinwentaryzowanie wszystkich odpadów jest niemożliwe. Aby tego dokonać, trzeba by bowiem wykonać liczne odwierty. Te zaś mogą spowodować, że zanieczyszczania łatwiej dostaną się do warstwy wodonośnej.

Pieniądze, którymi dysponuje likwidator wystarczą mu w najlepszym wypadku do maja. Wojewoda zapowiedział, że w celu uzyskania potrzebnych środków finansowych ma zostać powołane specjalne konsorcjum, w skład którego wejdą ministrowie skarbu, finansów, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska oraz wojewoda. Konsorcjum – zdaniem Kempskiego – musi powstać jak najszybciej.

Innym zagrożeniem dla inwestycji jest opieszałość urzędników.

- Widzę, że wśród urzędników, którzy muszą podejmować decyzje w sprawie likwidacji zakładów, panuje pewna bojaźń. Zaobserwowałem, że kilka osób zbyt opieszale podchodziło do tego problemu. Niezwłocznie wyciągnę z tego wnioski. Państwo, jego struktury, są po to, aby pomagać w rozwiązywaniu problemów społeczności lokalnych. Jeżeli nie może pomóc, niech przynajmniej nikomu nie przeszkadza – mówił wojewoda.

Czytaj też:

Zmarła Ruta Baranowska, samorządowiec i nauczycielka z Kalet

Najstarsze drzewo w mieście ma imię

Włoch z dwoma promilami. Wpadł dzięki reakcji świadków

Sąd w Tarnowskich Górach wyróżniony przez ministra

[ZT]61201[/ZT]

 

(Jacek Tarski)
Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%