Jako wielki miłośnik opery wyobrażałem sobie, że Teatro alla Scala, najsłynniejszy bodaj teatr operowy na tym łez padole, to jakiś ósmy cud świata. Dzisiaj stanąłem twarzą w twarz z legendą. Stanąłem i, jak to mówią, szczęka mi opadła.
Z Bergamo, gdzie pomieszkuję od wczoraj, do Mediolanu jest jakieś pięćdziesiąt kilometrów. Droga nie zabiera więc zbyt wiele czasu, warto więc się wybrać. Tym bardziej, że przewodniki polecają odwiedzić stolicę Lombardii choćby dla sławnej Duomo St. Maria Nascente di Milano, czyli mediolańskiej katedry Narodzenia NMP, trzeciego co do wielkości kościoła w Europie. Pojechałem więc, zobaczyłem i... Zawiedziony nie jestem. Kto chce coś wiedzieć o historii katedry, niechaj poczyta przewodniki. Ja powiem tylko, że budowla jest imponująca z zewnątrz, równie imponująca wewnątrz i warta odwiedzenia ze względu na włoski rozmach, z jakim została zbudowana.
Jednak od katedry odszedłem smętny. Ale jak tu nie być smętnym, kiedy przed wejściem rewiduje mnie najpierw jeden uzbrojony po zęby żołnierz, potem drugi gmyra mi w plecaku, a cały plac katedralny patrolowany jest przez wojsko, policję, karabinierów i kogo tam jeszcze Italia pod bronią ma, i to na dodatek, i z ziemi, i z powietrza, za pomocą służb w autach zwykłych, pancernych, na rowerach, motorach, w śmigłowcach. Smutny to widok. Byłem tu i tam, widziałem to i owo, ale to tutaj mnie przerażało i napawało smutkiem, że ledwo wleźliśmy do Europy, ledwo zdążyliśmy jej posmakować, już nam ją ktoś odbiera.
Mediolańska la Scala, najsłynniejszy teatr operowy świata, zawiodła mnie, przynajmniej z zewnątrz, na całej linii. Bury, z gruntu nieciekawy budynek z brudnymi, niemytymi od niepamiętnych czasów oknami, do fasady którego przymocowano tramwajową trakcję. Bytomska opera to przy tym naprawdę kawał ciekawej architektury. Za to muzyka, którą tu, w Mediolanie ?produkują? jest na naprawdę kosmicznym poziomie.
Potem zanurzyłem się w świat wielkiego snobizmu domów mody Prada, Armani, czyli wszystko to, co Mediolan ma do pokazania w sferze mody. Ludzie!!! Targowisko próżności! Plecak za 19 tysięcy euro, buty za piątaka, sukienka za nie wiadomo ile! Świat oszalał, ale widocznie są tacy, którzy kupują ubrania za taką kasę. Sklepów z takimi dobrami w pasażu Wiktora Emanuela było ze sto. Co ciekawe, tłum oblegał je wyłącznie z zewnątrz.
Jeszcze parę słów o tym, jak tu wygląda przedświąteczny szał. Otóż w ogóle nie wygląda. W katedrze nie widziałem nawet Grobu Pańskiego, a jedyny świąteczny element w całym Mediolanie, na jaki udało mi się trafić, to jajko z czekolady w jednym ze sklepów.
To tyle na razie. Zobaczymy, co przyniesie jutro.
Jacek Tarski
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu gwarek.com.pl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz