Wiadomości Tarnowskie Góry

Zamknij

Wyrok Sądu Najwyższego w sprawie byłego ordynatora ginekologii

Agnieszka Reczkin Agnieszka Reczkin 13:47, 17.04.2026 Aktualizacja: 13:26, 17.04.2026
Wyrok Sądu Najwyższego w sprawie byłego ordynatora ginekologii Fot. Archiwum Gwarka/Canva

- Ponad 7 lat życia w atmosferze oskarżeń, hejtu i szkalowania. Teraz mam wyrok Sądu Najwyższego, który uchyla orzeczenie sądu lekarskiego i umarza postępowanie – mówi dr n. med. Adam Tiszler, były ordynator oddziału ginekologiczno-położniczego w Wielospecjalistycznym Szpitalu Powiatowym w Tarnowskich Górach. Tyle że chodzi w nim nie o kwestię winy, tylko uchybienia formalne.

Chodzi o głośną sprawę z 2018 r. Wtedy kilkanaście instrumentariuszek z Trójki zaczęło głośno mówić o mobbingu ze strony ordynatora ginekologii: publicznym poniżaniu, używaniu w stosunku do nich wulgarnych i upokarzających określeń, krzykach, rzucaniu po sali operacyjnej i w personel brudnymi narzędziami i skrzepami krwi.

Dr n. med. Adam Tiszler od początku twierdził, że zarzuty nie miały żadnych podstaw. Wspominał o konflikcie personalnym z kilkoma instrumentariuszkami.

Sprawa trafiła do Okręgowego Sądu Lekarskiego w Warszawie – w sierpniu 2022 r. uznano ordynatora winnym zarzutów w okresie od co najmniej 2011 r. do stycznia 2018 r. Była mowa o naruszeniu godności lekarza przez podnoszenie głosu i używanie wulgaryzmów w czasie operacji, dyskredytowaniu umiejętności i fachowości pielęgniarek. Miało do tego dochodzić wielokrotnie. Ordynator miał zapłacić karę pieniężną na rzecz Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Instrumentariuszek.

Odwołania i liczne zarzuty

Od tej decyzji obrońca lekarza odwołała się do Naczelnego Sądu Lekarskiego. Wskazała wiele uchybień formalnych. To m.in. fakt, że pod koniec postępowania, w czerwcu 2022 r., zmienił się cały skład sądu, ale nie zdecydowano się na powtórzenie przesłuchań świadków i postępowania dowodowego. Jak wskazywała obrońca, orzeczenie wydali członkowie sądu, z których żaden nie był obecny na całej rozprawie. Zresztą lista uchybień formalnych jest długa, miało dojść m.in. do naruszenia prawa obwinionego do obrony.

Jednak w grudniu 2022 roku NSL potwierdził winę lekarza, jednocześnie obniżając mu karę pieniężną. Obrońca wniósł kasację do Sądu Najwyższego. Ten uchylił orzeczenie sądu II instancji i wcześniejsze rozstrzygnięcie. Wskazał m.in. na ogromne znaczenie niezmienności składu orzekającego. Jego członkowie powinni poznać materiał dowodowy, więc część czynności należało powtórzyć.

Nie ma mowy o uniewinnieniu

Jednak sprawa nie wróciła do ponownego rozpatrzenia, gdyż doszło do przedawnienia karalności przewinienia zawodowego. W grę weszło więc umorzenie postępowania. Jednocześnie Sąd Najwyższy stwierdził, że sprawy wskazane przez obrońcę w kasacji nie dają podstaw do uznania skazania obwinionego za oczywiście niesłuszne. Nie ma więc mowy o uniewinnieniu.

Mimo że wyrok Sądu Najwyższego nie przesądza o tym, czy doszło do mobbingu, czy nie, dla byłego ordynatora i tak jest satysfakcjonujący.

- Od momentu nagłośnienia tej sprawy wylał się na mnie hejt, byłem szykanowany, pojawiły się nawet pogróżki. Przykre konsekwencje odczuwała też moja rodzina. Jestem niewinny i uznaję, że pewnej grupie chodziło tylko o zdyskredytowanie mnie i zwolnienie z pracy. Przez 29 lat pracowałem w szpitalu, przeprowadziłem wiele trudnych operacji, zdrowie pacjentek było dla mnie najważniejsze. A tymczasem zafundowano mi taki koniec współpracy – mówi nam dziś dr n. med. Adam Tiszler.

Czytaj też:

Tarnowskie Góry. Zasnął za kierownicą, czołowe zderzenie

Listonoszka zareagowała. Na miejscu strażacy i...

O "Ołowianych dzieciach" raz jeszcze

::news{"type":"see-also","item":"17058"}

 

Dalszy ciąg materiału pod wideo ↓

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
Nie przegap żadnego newsa, zaobserwuj nas na
GOOGLE NEWS
facebookFacebook
twitter
wykopWykop
0%