Zielona. Tuż przy brodzie rośnie wiekowy dąb. Stanica ma powstać w jego sąsiedztwie, w miejscu gdzie stoi stara wiata. Fot. Jarosław Myśliwski
Do końca lipca ma zostać wybudowana stanica rowerowa na Garbatym Moście. W ubiegłym tygodniu przekazano teren pod budowę.
Budowa stanicy będzie kosztowała 29 tys. zł. Do przetargu zgłosiło się trzech oferentów, wszyscy z Kalet. Najdroższa oferta opiewała na 85 tys. zł, tańsza na 44 tys. zł.
– Najtańszą ofertę złożył Ryszard Wysocki z Zielonej. Wybuduje stanicę za 29 tys. zł – mówi Klaudiusz Kandzia, burmistrz Kalet.
Stanica ma być podobna do trzech, które już stoją w Kaletach i obejmują: zadaszenie, ławy, stoły, stojaki na rowery, do tego mapa z atrakcjami okolicy, mobilna stacja naprawy rowerów.
Będzie to czwarta stanica rowerowa w Kaletach. Pierwsza została wybudowana w Truszczycy, dwie w lasach pomiędzy Jędryskiem a Tarnowskimi Górami. Kalety dbają o rowerzystów, o czym świadczy otrzymany wielokrotnie tytuł gminy przyjaznej rowerzystom. Turyści chętnie zaglądają w lasy otaczające Kalety i korzystają z infrastruktury, w tym stanic.
::news{"type":"see-also","item":"29034"}
W ubiegłym roku w Rajzowaniu po kalyckich stanicach uczestniczyło ponad 500 rowerzystów.
::addons{"type":"youtube","url":"https://youtu.be/bev4_zS5Rn4"}
Frekwencja zaskoczyła organizatorów. Tegoroczną edycję imprezy przełożono ze względu na budowę stanicy na Garbatym Moście. Ma się odbyć po jej oddaniu.
Do Garbatego Mostu prowadzi ścieżka rowerowa Zielona Pętla. Liczy 9 km. Jej początek łatwo znaleźć nad stawami w Zielonej. Tam też, przy plaży nad górnym zbiornikiem, można wypożyczyć rowery i wyruszyć na przejażdżkę po lesie.
Dlaczego Garbaty Most? Jego historię opisał Józef Tyrol w książce "Dawno temu w lesie". Most leży na dukcie, który przez wieki łączył Bytom i Tarnowskie Góry z Woźnikami. To tędy odbywał się cały ruch, nim wybudowano obecną drogę przez Miotek. Konstrukcja mostu w środkowej części była wypukła i stąd nazwa. Przez lata naprawiano ją i wymieniano kolejne elementy, ale woźnice ciężkich wozów woleli nie ryzykować wjazdu na chybotliwy most i przeprawiali się obok niego, przez piaszczysty bród. "Trakt stał się bardzo ruchliwy - o każdej naprawie mostu, zamknięciu w związku z tym drogi oraz objeździe przez Żyglin informowała prasa lokalna. Jeszcze po II wojnie światowej korzystały z mostu i brodu furmanki załadowane bytomskim czy radzionkowskim węglem" – napisał Józef Tyrol. Bywało, że przeprawianie się przez bród kończyło się ugrzęźnięciem. W latach 60. XX wieku dno wzmocniono kilkoma ciężarówkami gruzu.
Po moście pozostała już tylko nazwa. Jeszcze kilka lat temu była w tym miejscu kładka. Potem miejsce przeprawy dla pieszych i rowerzystów wezbrane wody rzeki zniosły kilkadziesiąt metrów w dół nurtu.
::news{"type":"see-also","item":"36271"}