Zdjęcie archiwalne, fot. Pexels
Wspominamy niecodzienną historię sprzed lat, która wydarzyła się w Tarnowskich Górach.
Artykuł archiwalny Jacka Tarskiego opublikowany w maju 1998 r.
6 maja o godz. 1.55 pani Bernadetta Białecka w Tarnowskich Gór urodziła córkę Sabinę. Nie byłoby w tym niczego niecodziennego, gdyby nie to, że dziewczynka przyszła na świat w domu, a poród odebrał jej tata, pan Dariusz.
Państwo Białeccy mieli już dwoje dzieci, rodziły się w szpitalu. Za trzecim razem pan Dariusz postanowił iść z duchem czasu i towarzyszyć żonie w tej ważnej chwili.
Lekarz wyznaczył termin, przyjęcie do szpitala miało być 6 maja. W przeddzień pani Bernadetta nie odczuwała niczego niepokojącego. Jednak tuż po północy Tarnogórzance odeszły wody. Obudziła męża i poprosiła, by jak najszybciej zawiadomił pogotowie. Ten obudził szwagra i powiedział mu, żeby sprowadził lekarza.
Do najbliższego telefonu było tak samo daleko jak do stacji pogotowia. Przyszły wujek wsiadł więc w samochód i popędził po pomoc. W domu zostali rodząca, jej rodzice i mąż.
Gdy zaaferowany wujek przyjechał na pogotowie, natychmiast wszczęto alarm. Telefonicznie powiadomiono dyżurujący oddział położniczy Szpitala nr 1 w Tarnowskich Górach, skąd niezwłocznie wysłano karetkę z lekarzem. Jednak kiedy dotarł na miejsce, czekała go niespodzianka.
Wchodzącemu do domu lekarzowi mama pani Bernadetty powiedziała, że jest już po wszystkim. W mieszkaniu zobaczył matkę, nowonarodzoną dziewczynkę, która spokojnie spała i roztrzęsionego ojca, który chcąc nie chcąc pełnił rolę akuszerki. Przed kilkoma minutami, nie mając żadnego doświadczenia, wykonał kawał dobrej roboty.
Bardzo pomogła mu żona, która z zawodu była pielęgniarką – udzielała mężowi niezbędnych rad i wskazówek. Poza tym pan Dariusz nie miał specjalnego wyboru. Gdy dziecko przyszło na świat, podwiązał pępowinę wstążką do wiązania kwiatów, po czym przeciął ją nożyczkami. Pomimo tego, że robił to po raz pierwszy w życiu, lekarz stwierdził, że tata zachował zimną krew i zadanie, przed jakim postawiło go życie, wykonał fachowo.
Szczęśliwa mama trafiła z córeczką na kilka dni do szpitala, skąd uśmiechnięte i zdrowe wróciły do domu 9 maja.
Czytaj też:
Tarnowskie Góry, Strzybnica. Pożar na osiedlu
Piekary Śląskie. 5 lat odsiadki za kradzież sprzętu?
Tarnowskie Góry, Legionów. Nie żyje mężczyzna
Parkingowa "wojna" pod Parkiem Wodnym. Mandaty...
[ZT]68681[/ZT]